Spóźniony przelew z pensją? Firma musi liczyć się z wysoką grzywną. Wystarczy 1 dzień zwłoki
Nawet jednodniowe opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia stanowi naruszenie prawa pracy, za które przedsiębiorca może ponieść dotkliwe konsekwencje. Jak wynika z danych rynkowych oraz ustaleń portalu next.gazeta.pl, ze spóźnionymi przelewami mierzy się w Polsce co dziesiąty pracownik. Przepisy przewidują w takich sytuacjach zarówno rekompensaty, jak i sankcje wobec firm.
Moment wypłaty w rozumieniu Kodeksu pracy
Kodeks pracy reguluje tę kwestię jednoznacznie. Za moment wypłaty wynagrodzenia uznaje się dzień, w którym środki znalazły się na rachunku pracownika, a nie datę zlecenia przelewu przez pracodawcę.
Rozróżnienie ma wymiar praktyczny. Zlecenie przelewu w ostatnim dniu terminu, zaksięgowane przez bank następnego dnia roboczego, oznacza już naruszenie przepisów. Jak wskazuje next.gazeta.pl, prawo nie różnicuje przyczyn opóźnienia. Trudności finansowe firmy, błąd w dziale płac czy awaria systemu bankowego traktowane są jednakowo, a odpowiedzialność w każdym przypadku spoczywa na pracodawcy.
Skala zjawiska nie jest marginalna. Z badań firmy Forvis Mazars wynika, że opóźnienia w wypłatach występują w 11% organizacji.
Odsetki przysługują wyłącznie na wniosek
Za każdy dzień zwłoki pracownikowi przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie, wynoszące obecnie 9,25% w skali roku. Świadczenie to nie jest jednak wypłacane automatycznie. Warunkiem jego uzyskania jest złożenie u pracodawcy wniosku w formie pisemnej lub elektronicznej. Bez takiej inicjatywy ze strony zatrudnionego firma nie ma obowiązku naliczenia odsetek.
Rozwiązanie to mogło wyglądać inaczej. Jak przypomina next.gazeta.pl, do Sejmu trafił poselski projekt zakładający automatyczne naliczanie odsetek od pierwszego dnia zwłoki. Został on jednak odrzucony już podczas pierwszego czytania. W rezultacie ciężar dochodzenia roszczeń pozostaje po stronie pracownika.
Sankcje wobec pracodawcy
Nieterminowa wypłata wynagrodzenia stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym. W razie stwierdzenia nieprawidłowości Państwowa Inspekcja Pracy może nałożyć na firmę grzywnę w wysokości od 1 tysiąca do 30 tysięcy złotych.
Gdy spóźnienia się powtarzają, sprawa robi się naprawdę poważna. Zastosowanie znajduje wówczas art. 218 Kodeksu karnego, przewidujący karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Uprawnienia zyskuje również sam zatrudniony. Przy regularnych naruszeniach może rozwiązać umowę o pracę w trybie natychmiastowym, z winy pracodawcy i bez zachowania okresu wypowiedzenia.
Konsekwencje dla rozliczeń z ZUS i urzędem skarbowym
Kłopot nie kończy się na karach. Jeśli wypłata przesunie się na kolejny miesiąc kalendarzowy, komplikują się rozliczenia podatkowe i składkowe. Składki na ubezpieczenia społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy przypisuje się bowiem zawsze do miesiąca, w którym pieniądze faktycznie trafiły do pracownika. Płatnik musi więc skorygować dokumenty wysyłane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Skarbowego, a za miesiąc pierwotnego terminu złożyć w ZUS tak zwany raport zerowy. W praktyce oznacza to dodatkową pracę dla działów kadr i płac oraz większe ryzyko formalnych błędów.
