biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > Ropa po 200 dolarów? Ekspert przewiduje czarny scenariusz dla Wall Street
Maciej Wapiński
Maciej Wapiński 25.03.2026 11:39

Ropa po 200 dolarów? Ekspert przewiduje czarny scenariusz dla Wall Street

Ropa po 200 dolarów? Ekspert przewiduje czarny scenariusz dla Wall Street
Giełda w USA ma poważne problemy fot. CanvaPro/ materiały własne

Specjalnie dla Biznes Info ekspert z rynku kapitałowego, doświadczony inwestor i niezależny analityk, Albert "Longterm" Rokicki, mówi o nadchodzących wstrząsach, które mogą całkowicie zmienić układ sił na światowych giełdach. Czy cena ropy poszybuje do astronomicznych poziomów, wywołując brutalną recesję za oceanem? A może największe zyski przyniosą zapomniane, polskie spółki węglowe, które niczym Feniks z popiołów powracają na salony w nowej, geopolitycznej rzeczywistości? W tle tego wszystkiego toczy się bezwzględna, cicha walka algorytmów sztucznej inteligencji, w której stawką są miliardy dolarów, a to, kto pierwszy zdobędzie informacje, zadecyduje o rynkowym przetrwaniu. Odkrywamy nieznane dotąd "smaczki" i giełdowe przetasowania, o których milczy główny nurt informacyjny.

  • Ropa po 200 dolarów pogrąży Wall Street? Szok naftowy a widmo recesji w USA.
  • Wygrani i przegrani na giełdzie: węgiel wraca do łask, a branża turystyczna liczy straty.
  • Inwestowanie w dobie AI: dlaczego ludzka "czutka" wciąż pokonuje algorytmy?

Widmo recesji w USA a ceny ropy naftowej. Kiedy pęknie bańka na Wall Street?

Polska, jako kraj importujący ponad 90% ropy i 80% gazu, jest silnie narażona na geopolityczne zawirowania, jednak prawdziwym zagrożeniem dla globalnych rynków byłby potężny skok cen surowca. Ekspert uspokaja, że poziomy rzędu 100 dolarów za baryłkę, po uwzględnieniu presji inflacyjnej, nie są tak przerażające, jak bywało to w latach 2011-2014, kiedy to polska i amerykańska gospodarka zdołały uniknąć głębokiej zapaści. Sytuacja zmieniłaby się jednak dramatycznie, gdyby baryłka osiągnęła psychologiczną barierę 200 dolarów.

- Poziom powyżej 100 dolarów za baryłkę, jeśli utrzymałby się przez ponad trzy miesiące, mógłby stanowić psychologiczną barierę i doprowadzić do recesji, a przynajmniej głębszej korekty na rynkach. Szok naftowy historycznie pozostaje najlepszym wskaźnikiem wyprzedzającym problemy gospodarcze. Jeżeli jednak cena ropy poszybuje do 200 dolarów, to szanse na amerykańską recesję i techniczną bessę oceniam na dziesięć na dziesięć, zwłaszcza że tamtejszy konsument jest niezwykle wrażliwy na wzrost cen paliw - ostrzega Albert Rokicki.

Analityk prognozuje zarazem, że konflikt na Bliskim Wschodzie powinien zostać wygaszony w ciągu zaledwie trzech do pięciu tygodni, głównie za sprawą szybkiej interwencji administracji Donalda Trumpa. Przedłużająca się wojna drastycznie uderza w sondaże Republikanów i winduje rentowności amerykańskich obligacji, co koszmarnie zwiększa koszty obsługi gigantycznego długu USA. Sytuację ratują również ukryte, awaryjne alternatywy przesyłowe – aż jedną trzecią ropy z zatoki można awaryjnie przekierować rurociągami przez Arabię Saudyjską i Turcję, o czym wielu mniejszych graczy nie ma pojęcia.

ZOBACZ ROZMOWĘ TUTAJ:

Wygrani i przegrani konfliktu na Bliskim Wschodzie. Powrót czarnego złota na giełdę

Każdy nieoczekiwany kryzys na rynkach finansowych brutalnie weryfikuje dotychczasowe modele biznesowe, błyskawicznie tworząc nowych przegranych, ale i zupełnie niespodziewanych zwycięzców. Poważne ciosy przyjmuje w obecnej sytuacji szeroko pojęta branża turystyczna, a doskonałym i namacalnym przykładem jest tu polski touroperator Rainbow. Koszty paliwa lotniczego momentalnie wystrzeliły w górę o blisko 90% z miesiąca na miesiąc, a wyłączenie z siatki popularnych, zyskownych kierunków bliskowschodnich wygenerowało miliony złotych strat. Z drugiej strony, na giełdowym parkiecie obserwujemy zjawiskowy i spektakularny renesans twardych spółek węglowych oraz energetycznych.

- Węgiel energetyczny niespodziewanie wraca do łask, odradzając się na giełdzie niczym feniks z popiołów. Notujemy bardzo mocne wzrosty zapomnianych spółek, takich jak Bogdanka czy JSW. Warto podkreślić, że po zamknięciu kopalń przez Czechów, Jastrzębska Spółka Węglowa pozostała jedynym producentem węgla koksującego w Europie. Z kolei kraje azjatyckie, w tym Japonia, Korea Południowa czy Tajwan, które dotychczas bazowały na dostawach gazu, przeżywają obecnie szok i masowo przestawiają się z powrotem na bloki węglowe, generując gigantyczny popyt - tłumaczy ekspert w rozmowie z Biznes Info.

To gwałtowne odrodzenie węgla wzmacniają również plotki o unijnym luzowaniu restrykcyjnych przepisów ETS, co doprowadziło do natychmiastowego załamania cen kontraktów na emisję CO2.

Inwestowanie z pomocą sztucznej inteligencji. Czy algorytmy AI przejmą polską giełdę?

Wkroczyliśmy w cyfrową epokę, gdzie szybkość przetwarzania najświeższych informacji decyduje o gigantycznych zyskach lub całkowitej klęsce na rynkach kapitałowych. Rokicki zwraca uwagę, że już teraz świadomi inwestorzy z sukcesami wykorzystują najnowsze narzędzia sztucznej inteligencji, takie jak Grok czy ChatGPT, do błyskawicznej analizy zdarzeń geopolitycznych i alternatywnych tras dostaw surowców. Przewaga wielkich funduszy ulega powolnemu zatarciu, a niedaleka przyszłość rynków rysuje się jako bezlitosne i błyskawiczne starcie kodów programistycznych. Mimo tego wsparcia, najważniejszy element tej układanki nie ulega zmianie.

- W niedalekiej przyszłości na rynkach kapitałowych będziemy świadkami bezpośredniego starcia sztucznej inteligencji. Kto będzie dysponował lepszymi i szybszymi narzędziami technologicznymi, ten osiągnie wyższe stopy zwrotu. Mimo to uważam, że najlepszymi inwestorami wciąż pozostaną ludzie. O kluczowych momentach na giełdzie, zwłaszcza podczas szczytów hossy i rynkowej euforii, wciąż decydują skrajne ludzkie emocje oraz inwestycyjna intuicja, której algorytmy nie potrafią zreplikować. Gdyby sama matematyka gwarantowała rynkowy sukces, to księgowi byliby najbogatszymi ludźmi na świecie - przekonuje niezależny analityk rynków finansowych.

Cyfrowe systemy wciąż nie radzą sobie w chwilach maksymalnej, ślepej euforii i skrajnego zjawiska FOMO, co udowadnia słynne bankructwo funduszu LTCM zarządzanego w przeszłości przez wybitnych noblistów.

Przyszłość polskich spółek technologicznych. Kto zostanie nową polską Nokią na rynku?

Polska gospodarka dysponuje jednym z najpotężniejszych na świecie kapitałów ludzkich w branży IT, co regularnie udowadniają polscy programiści wygrywający najbardziej prestiżowe, międzynarodowe olimpiady. Mimo tego ogromnego potencjału, na rodzimym parkiecie wciąż bardzo brakuje nam globalnych technologicznych jednorożców. Potężnym problemem przez lata było usypiające wsparcie z zewnątrz.

- Głównym problemem wielu państwowych i unijnych funduszy dotacyjnych w Polsce był całkowity brak mierzalnych wskaźników efektywności. Często tworzono startupy tylko po to, by wygodnie żyć z pieniędzy inwestora, z góry godząc się z tym, że projekt nie ma szans na komercyjny sukces. Ten "dobry wujek z Brukseli" skutecznie usypiał nasze narodowe ambicje, dając przedsiębiorcom comiesięczne kieszonkowe. Paradoksalnie, gdybyśmy zostali odcięci od tego zewnętrznego wsparcia, zyskalibyśmy znacznie większą motywację i drapieżność, by samodzielnie tworzyć innowacyjne, globalne rozwiązania - ocenia doświadczony inwestor.

To jednak nie jedyny powód, dla którego polscy innowatorzy decydowali się oddawać swoje genialne pomysły za ocean. Zmiana postawy rynkowej okazuje się tu kluczem do narodowego sukcesu.

- Przez lata moje pokolenie było rozleniwiane przez wielkie, zagraniczne koncerny, które oferowały doskonałe wynagrodzenia i skutecznie dusiły nasze biznesowe ambicje. Szczytem marzeń młodego człowieka była bezpieczna posada w korporacji z tak zwanej Wielkiej Czwórki. Dziś na szczęście ewoluujemy i odrzucamy tę zachowawczą mentalność pracy dla obcego kapitału. Młode pokolenie ma już iście amerykańskie podejście do ryzyka – zaczynamy budować własne firmy i stajemy się pełnoprawnymi założycielami z wielkim apetytem na sukces - zauważa gość programu.

Dzięki tej zmianie DNA biznesowego, polskie firmy coraz śmielej rzucają wyzwanie zagranicznym molochom, tak jak robi to obecnie DataWalk, próbujący konkurować z amerykańskim Palantirem.

- Od samego początku mojej kariery inwestorskiej nieustannie szukam polskiego odpowiednika Nokii, czyli firmy, która całkowicie zdominuje globalny rynek. Przez pewien czas takim technologicznym fenomenem był CD Projekt, ale wciąż czekam na kolejne wielkie sukcesy. Dysponujemy w Polsce niesamowitym kapitałem ludzkim i wybitnymi programistami, którzy regularnie wygrywają międzynarodowe olimpiady matematyczne. Powstanie technologicznego jednorożca nad Wisłą to tylko kwestia czasu, dlatego jestem przekonany, że stoimy u progu wielkiej hossy pokoleniowej - podsumowuje Albert "Longterm" Rokicki.

Źródło: Biznes Info

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Ciasto w sklepie
Tak oszukują na ciastkach i wypiekach. Producenci wciskają kit, a ty nadal za to płacisz
Donald Trump
Trump właśnie to ogłosił ws. Iranu. Na rynkach w momencie rozpoczął się wielki zwrot
Dom podwórko
Lepiej pozbądź się takich dekoracji sprzed domu. 1000 zł kary za każdy dzień
Tankowanie
Tusk zabrał głos o cenach paliw w Polsce. Kierowcy mogą być zaskoczeni
tankowanie
Paliwowy alarm w Europie. Rząd sięga po limity tankowania
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: