Rewolucja w powiadamianiu ratunkowym. Resort zdrowia szykuje zmiany, numer 112 będzie działał inaczej
Obecny system ratownictwa wymaga od zgłaszających powtarzania tych samych informacji różnym dyspozytorom, co wydłuża czas obsługi zgłoszeń. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji rozporządzenia, który ma usprawnić przekazywanie zgłoszeń z CPR do Państwowego Ratownictwa Medycznego. Wiadomo, co się zmieni.
- Tak wygląda dzwonienie na 112
- Rewolucja w powiadamianiu ratunkowym
- Ministerstwo Zdrowia przygotowuje przepisy
Tak wygląda dzwonienie na 112
System Powiadamiania Ratunkowego (SPR) w Polsce, choć z roku na rok działa sprawniej, wciąż boryka się z problemami natury proceduralnej. Obecnie, wybierając numer 112, łączymy się z Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR). Operator zbiera wstępne informacje, kwalifikuje zdarzenie i jeśli wymaga ono interwencji medycznej, przełącza rozmowę do dyspozytorni medycznej. W tym momencie często dochodzi do absurdalnej sytuacji: zmęczony i zdenerwowany zgłaszający musi ponownie podawać dokładny adres zdarzenia, ponieważ dane nie zawsze są przekazywane w sposób wiążący lub dyspozytor medyczny (DM) woli je zweryfikować osobiście, by uniknąć pomyłki. To właśnie w tym wąskim gardle komunikacyjnym uciekają kluczowe minuty, które mogą decydować o życiu i zdrowiu pacjenta.

Nowelizacja przepisów, nad którą pracuje Ministerstwo Zdrowia, ma radykalnie zmienić ten schemat. Zgodnie z nowymi wytycznymi, dyspozytor medyczny nie będzie rozpoczynał rozmowy od ponownego ustalania adresu, bazując na danych wprowadzonych przez operatora 112. Choć ostateczna weryfikacja lokalizacji i danych osobowych nadal nastąpi przed zakończeniem połączenia, dyspozytor na wstępie zobaczy przekazane informacje i nie będzie musiał o nie pytać na samym początku. Jego rola ograniczy się, i zarazem rozszerzy, do tego, co najważniejsze: przeprowadzenia wywiadu medycznego, oceny stanu pacjenta i podjęcia decyzji o wysłaniu Zespołu Ratownictwa Medycznego. Zmiana ta, choć wydaje się techniczna, w praktyce oznacza fundamentalne przesunięcie akcentów w łańcuchu ratunkowym.
Rewolucja w powiadamianiu ratunkowym
Planowana rewolucja w procedurach to odpowiedź na wieloletnie apele środowiska ratowniczego oraz wnioski płynące z kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Jak donosi Portal Samorządowy, nowe rozwiązania mają wyeliminować chaos informacyjny i konieczność wielokrotnego weryfikowania tych samych danych. Obecnie funkcjonowanie numerów 999 (bezpośredni numer pogotowia) oraz 112 (ogólnoeuropejski numer alarmowy) równolegle generuje pewne niespójności. Choć numer 999 wciąż działa i łączy bezpośrednio z dyspozytorem medycznym, coraz większy ruch generowany jest przez 112. Usprawnienie przepływu danych między systemem informatycznym CPR a Systemem Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego (SWD PRM) jest więc kluczem do nowoczesnego ratownictwa.

Projekt rozporządzenia zakłada również, że potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego będzie następować niemal automatycznie po otrzymaniu "formatki” z danymi od operatora 112. Co to oznacza dla dzwoniącego? Mniej formalności i pytań administracyjnych o gminę czy powiat, a szybsze przejście do meritum dotyczącego stanu poszkodowanego. Resort zdrowia liczy, że odciążenie personelu medycznego od geograficznej części zgłoszenia pozwoli dyspozytorom skupić się na merytorycznej ocenie zagrożenia, co jest kluczowe w sytuacji braku lekarzy i ratowników w systemie. Warto zaznaczyć, że zmiany te są częścią szerszego planu cyfryzacji i unifikacji służb, który ma na celu usprawnienie współpracy między centrami powiadamiania a ratownictwem medycznym, przy zachowaniu dotychczasowej roli numeru 999.
Zobacz też: Koszty ogrzewania mogą wzrosnąć nawet o 4 500 zł. Te domy zapłacą najwięcej
Ministerstwo Zdrowia przygotowuje przepisy
Wprowadzenie zasady, że adres ustala 112, niesie ze sobą jednak spore wyzwania dla samych operatorów numerów alarmowych. Ich odpowiedzialność znacząco wzrośnie. Błąd na etapie wprowadzania lokalizacji przez pracownika CPR będzie trudniejszy do wyłapania przez dyspozytora medycznego, który, zgodnie z nową procedurą, ma ufać danym widocznym w systemie. Wymaga to nie tylko doskonałego przeszkolenia operatorów, ale także niezawodnych systemów geolokalizacyjnych, takich jak AML (Advanced Mobile Location), które automatycznie przesyłają położenie dzwoniącego ze smartfona do służb ratunkowych.
Zmiany dotkną także samej filozofii dysponowania karetek. Choć głównym tematem jest usprawnienie przyjmowania zgłoszeń, w tle toczy się dyskusja o zasadach wysyłania zespołów. Ministerstwo Zdrowia analizuje odejście od sztywnej reguły wysyłania "najbliższej wolnej karetki” na rzecz algorytmów, które lepiej dobierają typ zespołu (podstawowy lub specjalistyczny) do konkretnego przypadku medycznego. Dla przeciętnego obywatela najważniejszy jest jednak efekt końcowy: karetka ma przyjechać szybciej, a rozmowa z dyspozytorem ma być krótsza i bardziej konkretna. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie w proponowanym kształcie, polski system ratownictwa zrobi duży krok w stronę zachodnich standardów, gdzie czas reakcji liczony jest od pierwszej sekundy połączenia, a nie od zakończenia biurokratycznej procedury ustalania nazwy ulicy.