Koszty ogrzewania mogą wzrosnąć nawet o 4 500 zł. Te domy zapłacą najwięcej
Zmiany w unijnej polityce klimatycznej coraz wyraźniej zbliżają się do gospodarstw domowych. Nowy system opłat za emisję CO₂, znany jako ETS2, nie będzie dotyczył już tylko wielkiego przemysłu. Tym razem obejmie codzienne życie milionów rodzin – sposób ogrzewania domów i korzystania z transportu. Choć nowe przepisy mają wejść w życie dopiero za kilka lat, analizy już dziś pokazują, że skala podwyżek może być bezprecedensowa, a jeden kraj wypadnie szczególnie niekorzystnie.
- Ile realnie mogą wzrosnąć rachunki?
- Dlaczego Polska znalazła się w najtrudniejszym położeniu?
- Kto zapłaci najwięcej i dlaczego nie wszyscy odczują zmiany tak samo?
ETS2 wchodzi do domów. Jak działa nowy mechanizm?
ETS2 to rozszerzenie unijnego systemu handlu emisjami, który od 2028 roku ma objąć:
- ogrzewanie budynków mieszkalnych,
- transport drogowy,
- sprzedaż paliw i energii wykorzystywanych przez gospodarstwa domowe.
Nowością jest to, że koszt emisji CO₂ zostanie wbudowany w ceny paliw – węgla, gazu, oleju opałowego oraz paliw silnikowych. Choć formalnie opłaty poniosą firmy sprzedające energię i paliwa, ostateczny ciężar trafi do odbiorców końcowych w postaci wyższych rachunków.
System nie zadziała jednorazowo. Wzrost kosztów będzie następował stopniowo, wraz z rosnącą ceną uprawnień do emisji.
W przestrzeni publicznej temat ten już teraz wywołuje emocje. W mediach społecznościowych pojawiają się ostrzeżenia przed gwałtownym wzrostem kosztów ogrzewania, szczególnie w Polsce. Jedną z takich wypowiedzi jest wpis opublikowany w serwisie X, w którym Paweł Usiądek powołuje się na analizy dotyczące skutków wprowadzenia systemu ETS2 i możliwych konsekwencji finansowych dla gospodarstw domowych.
Polska zapłaci najwięcej. Tak wynika z analiz
Z opracowań przygotowanych przez Fundację Bertelsmanna wynika, że skutki ETS2 będą bardzo nierównomierne w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Największe obciążenia mają dotknąć państwa Europy Środkowo-Wschodniej, a Polska znalazła się na czele tego zestawienia.
W zależności od scenariusza cen emisji:
- przy poziomie 60 euro za tonę CO₂ średni wzrost kosztów ogrzewania w Polsce szacowany jest na ok. 372 euro rocznie na gospodarstwo domowe,
- przy wyższych cenach emisji rachunki mogą wzrosnąć nawet o ponad 1000 euro rocznie, co w przeliczeniu oznacza około 4–5 tys. zł.
To najwyższe prognozowane wartości w całej UE. Kluczowym powodem jest struktura ogrzewania – Polska wciąż w dużym stopniu opiera się na węglu i gazie, a opłaty emisyjne w sektorze budynków nie były dotąd powszechnie stosowane.
Te gospodarstwa odczują zmiany najsilniej
Eksperci zwracają uwagę, że ETS2 może szczególnie mocno uderzyć w grupy już dziś obciążone wysokimi kosztami energii. Największe ryzyko dotyczy:
- seniorów,
- gospodarstw o niskich dochodach,
- mieszkańców starszych, słabo ocieplonych domów,
- właścicieli domów jednorodzinnych poza dużymi miastami.
To właśnie w tych przypadkach koszty ogrzewania stanowią dużą część domowego budżetu, a możliwości szybkiej modernizacji budynków lub zmiany źródła ciepła są ograniczone.
Pomoc jest zapowiadana, ale niepewna
Unia Europejska planuje uruchomienie Społecznego Funduszu na rzecz Klimatu, który ma łagodzić skutki nowych opłat. Środki mają być przeznaczane m.in. na:
- wymianę źródeł ciepła,
- poprawę efektywności energetycznej budynków,
- wsparcie gospodarstw najbardziej narażonych na wzrost kosztów.
Jednak ostateczny efekt zależeć będzie od tego, jak poszczególne państwa wdrożą te mechanizmy. Eksperci podkreślają, że procedury mogą okazać się długie, a pomoc niekoniecznie pojawi się równocześnie z rosnącymi rachunkami.
ETS2 ma przyspieszyć transformację energetyczną i w długim okresie ograniczyć emisje. Zanim jednak pojawią się potencjalne korzyści, wiele rodzin – szczególnie w Polsce – może zmierzyć się z gwałtownym wzrostem kosztów ogrzewania. Kierunek zmian jest już przesądzony, a pytanie dotyczy nie tego, czy rachunki wzrosną, lecz jak bardzo i jak szybko.
Źródła: Biznes Info, KE, ETS2, UE, FB (Bertelsmann), SCF