biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Nie wszyscy wrócą do sanatorium. Za takie zachowanie grozić ma zakaz na 18 miesięcy
Julia Bogucka
Julia Bogucka 05.06.2026 08:04

Nie wszyscy wrócą do sanatorium. Za takie zachowanie grozić ma zakaz na 18 miesięcy

Nie wszyscy wrócą do sanatorium. Za takie zachowanie grozić ma zakaz na 18 miesięcy
Fot. Marek BAZAK/East News

Państwowy system opieki uzdrowiskowej mierzy się z narastającym problemem, który uderza w finanse publiczne i wydłuża kolejki oczekujących. Każdego miesiąca setki miejsc w ośrodkach pozostają zupełnie puste. Skala tego zjawiska zmusza środowisko medyczne do wysuwania postulatów do Sejmu. Wśród planowanych zmian znalazł się zapis o 18-miesięcznym zakazie wydania następnego skierowania i wiele innych. 

Milionowe budżety i prawdziwa rola lecznictwa uzdrowiskowego

Narodowy Fundusz Zdrowia, czyli państwowa jednostka odpowiedzialna za finansowanie świadczeń medycznych, obraca każdego roku budżetem sięgającym kilkuset miliardów złotych. Znacząca, choć często niedoceniana część tych środków trafia do sektora lecznictwa uzdrowiskowego. W powszechnej świadomości wyjazd "do wód” wciąż bywa mylnie kojarzony z darmowymi wakacjami fundowanymi przez państwo. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej, ponieważ współczesne sanatorium to wysoce wyspecjalizowany zakład opieki zdrowotnej.

Nie wszyscy wrócą do sanatorium. Za takie zachowanie grozić ma zakaz na 18 miesięcy
Fot. Marek BAZAK/East News

Placówki tego typu koncentrują się na wykorzystywaniu naturalnych surowców ziemi, takich jak gazy lecznicze, unikalne wody mineralne czy peloidy, potocznie nazywane borowinami. Głównym celem ich działalności jest intensywna rehabilitacja, która stanowi niezbędną kontynuację wcześniejszego leczenia. Do ośrodków trafiają najczęściej seniorzy zmagający się z przewlekłymi schorzeniami reumatologicznymi oraz kardiologicznymi. Dla tej grupy pacjentów systematyczne zabiegi balneologiczne to ważny element terapii, który znacząco przyczynia się do poprawy sprawności i jakości codziennego życia.

Działalność uzdrowisk odgrywa zatem kluczową rolę w całym łańcuchu medycznym, wydatnie odciążając drogie w utrzymaniu oddziały szpitalne. Zapobieganie groźnym powikłaniom poprzez profesjonalną fizjoterapię po prostu opłaca się gospodarce. Narodowy Fundusz Zdrowia skrupulatnie kontraktuje te usługi, podpisując wielomilionowe umowy z placówkami na terenie całego kraju. Niestety ten precyzyjnie zaprojektowany mechanizm zaczyna coraz częściej szwankować na poziomie ostatecznego odbiorcy, czyli samego pacjenta.

Uzdrowiskowa mapa kraju a biurokratyczne realia zdobycia miejsca w sanatorium

Polska dysponuje niezwykle rozbudowaną siecią miejscowości o oficjalnym statusie uzdrowiska, rozsianych od wybrzeża Morza Bałtyckiego aż po górskie kurorty na południu kraju. Od chłodnego mikroklimatu Kołobrzegu, przez tężnie w Ciechocinku, aż po mineralne źródła Krynicy-Zdroju, każda lokalizacja oferuje inny profil leczenia, dopasowany do konkretnych schorzeń. Droga do skorzystania z tej oferty bywa jednak długa i wymaga przejścia rygorystycznej ścieżki formalnej. 

Wszystko zaczyna się w gabinecie lekarza ubezpieczenia zdrowotnego, który na podstawie dokumentacji wystawia e-skierowanie. Następnie wniosek wędruje do oddziału wojewódzkiego funduszu. Tam dokument trafia pod lupę lekarza specjalisty z dziedziny balneoklimatologii, który weryfikuje medyczne wskazania do wyjazdu. 

Nie wszyscy wrócą do sanatorium. Za takie zachowanie grozić ma zakaz na 18 miesięcy
Fot. Marek BAZAK/East News

Proces ten nie oznacza jednak, że państwo bierze na siebie wszystkie koszty. Płatnik publiczny pokrywa zabiegi rehabilitacyjne oraz opiekę lekarsko-pielęgniarską, ale kuracjusz musi sfinansować zakwaterowanie i wyżywienie. Stawki te regulują odgórne rozporządzenia resortu zdrowia, a ostateczny rachunek zależy od standardu pokoju oraz sezonu.

Koszty dojazdu do placówki również obciążają budżet ubezpieczonego. Mimo tego współfinansowania zainteresowanie wyjazdami jest gigantyczne. Kolejki chętnych rozciągają się na wiele miesięcy, a pacjenci z napięciem sprawdzają swój numer na listach oczekujących. System działa pod ogromną presją popytu, co czyni najnowsze dane o marnotrawstwie miejsc tym bardziej szokującymi.

Zobacz też: Pilny komunikat CERT. Polacy mogą stracić tysiące złotych. Wszystko przez jedno powiadomienie z mObywatela

Puste łóżka uderzają w budżety. Lekarze mają propozycję, jak karać "niedojazdy"

Zarządcy ośrodków rehabilitacyjnych i dyrektorzy sanatoriów od dłuższego czasu biją na alarm, wskazując na dramatycznie rosnący wskaźnik pustych łóżek. Kluczowym problemem destabilizującym cały sektor stały się tak zwane “niedojazdy”. Mowa o sytuacjach, w których pacjenci otrzymują potwierdzone skierowanie na konkretny turnus, ale ostatecznie nie pojawiają się w recepcji i nie informują placówki o swojej rezygnacji. Sanatorium to nie jest standardowy hotel, w którym wolny pokój można w kilka minut sprzedać turyście z ulicy. Każde miejsce jest ściśle przypisane do konkretnego pacjenta i rygorystycznego planu zabiegowego.

Gdy kuracjusz zawodzi, placówka ponosi koszty gotowości operacyjnej. Puste łóżko oznacza brak przychodów z NFZ za niezrealizowane świadczenia, podczas gdy rachunki za utrzymanie infrastruktury oraz pensje personelu trzeba opłacać nieprzerwanie. Straty z tego tytułu w ciągu ostatnich dwóch lat przekroczyły 108 mln zł. Zjawisko eskaluje w sezonie jesienno-zimowym, kiedy gorsza aura zniechęca do podróżowania. Wielu ubezpieczonych porzuca plany z czystej wygody, ignorując fakt, że ich zachowanie blokuje dostęp do leczenia osobom wciąż czekającym w długich kolejkach. Środowisko lekarskie traci cierpliwość i domaga się stanowczej interwencji.

Głównym postulatem jest nałożenie na pacjentów sankcji administracyjnych, takich jak na przykład wydłużenie czasu oczekiwania na kolejny wyjazd. Eksperci proponują, aby każda osoba, która zignoruje przyznane skierowanie bez przedstawienia wiarygodnego powodu losowego, otrzymywała automatyczną blokadę na kolejne wyjazdy. Jedną z rozważanych w debacie publicznej propozycji jest czasowe pozbawienie prawa do ubiegania się o nowe leczenie uzdrowiskowe, na przykład na osiemnaście miesięcy

Zwolennicy tego rozwiązania przekonują, że blokada w systemie mogłaby posłużyć jako skuteczny straszak, zmuszający do odpowiedzialności za publiczne pieniądze. Według przedstawicieli branży uzdrowiskowej wdrożenie podobnych mechanizmów pomogłoby chronić rentowność ośrodków i usprawnić dostęp do rehabilitacji dla innych pacjentów

Kolejny krok należy do Ministerstwa Zdrowia, które oceni przedstawione propozycje i wskaże te przeznaczone do wdrożenia. Narzędziem ich wprowadzenia ma być rozporządzenie. Na ten moment nie wiadomo, czy i kiedy resort może przyjąć podobne zasady. 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: