Nadchodzi rewolucja w emeryturach. Takiego pomysłu jeszcze nie było, ministra przekazała szczegóły
Rząd proponuje głębokie zmiany w systemie emerytalnym, które mogą powiązać wysokość świadczeń z rodzicielstwem. Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wywołała burzę, proponując zrównanie wieku emerytalnego bezdzietnych kobiet i mężczyzn oraz wprowadzenie specjalnych premii.
Polski system emerytalny będzie wymagał reformy
Obecny system emerytalny ugina się pod ciężarem starzejącego się społeczeństwa. Polacy żyją coraz dłużej, rodzi się drastycznie mało dzieci, a budżet państwa musi corocznie łatać gigantyczną dziurę w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Obecnie dotacja budżetowa do wypłat emerytur wynosi zawrotne 160 miliardów złotych rocznie.
Bez zmian ta kwota w najbliższych latach wzrośnie do poziomu 200, a nawet 250 miliardów złotych rocznie. Czy polscy podatnicy będą w stanie udźwignąć tak potężne obciążenie finansowe? Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej alarmuje, że bez zmian ucierpią inne kluczowe obszary państwa.

Sytuację pogarszają nierówności wewnątrz samego systemu. Obecnie obowiązujący wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn. Ta pięcioletnia różnica stała się zarzewiem dyskusji o sprawiedliwości społecznej. Z danych demograficznych wynika, że aż co czwarty mężczyzna w Polsce nie dożywa emerytury. Tymczasem kobiety przeciętnie pobierają świadczenia znacznie dłużej, gromadząc jednocześnie mniejszy kapitał ze względu na przerwy w pracy związane z macierzyństwem.
To generuje poważny problem ekonomiczny, który pogłębia się z każdym rokiem. Spadek liczby urodzeń sprawia, że na jednego emeryta przypada coraz mniejsza liczba osób czynnych zawodowo. Państwo musi szukać rozwiązań, które zbilansują budżet i zachęcą Polaków do dłuższego pozostawania na rynku pracy.
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz otworzyła debatę, która wstrząsnęła opinią publiczną. Jej propozycja dotyka kwestii kluczowej dla milionów Polek.
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ma nowy pomysł na emerytury
Propozycja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dotyczy zrównania wieku emerytalnego dla kobiet, które zdecydowały się nie mieć dzieci, z wiekiem emerytalnym mężczyzn. W praktyce oznacza to podniesienie progu aktywności zawodowej dla bezdzietnych kobiet do 65 lat. Dlaczego rządzący decydują się na tak odważny krok akurat teraz? Odpowiedź kryje się w zmieniających się modelach życia młodego pokolenia.
I powinny być też dodatkowe rozwiązania. Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci - a dzisiaj co druga kobieta młoda ma taki najczęściej wybór życiowy, że nie ma dzieci - to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z RMF FM.

Dzisiaj już co druga młoda kobieta w Polsce podejmuje decyzję o braku potomstwa. Zdaniem ministerstwa, traktowanie bezdzietnych kobiet w ten sam sposób co mężczyzn jest krokiem w kierunku równego traktowania na rynku pracy. Dłuższa aktywność zawodowa bezpośrednio przełoży się na wyższy kapitał początkowy i wyższe świadczenia dla tej grupy.
Jednocześnie system przestałby sztucznie różnicować sytuację osób o zbliżonej drodze życiowej i zawodowej. Czy zrównanie wieku emerytalnego bezdzietnych kobiet i mężczyzn zyska powszechną aprobatę społeczną? Trudno tego oczekiwać w kraju, gdzie kwestia ta od lat jest politycznym polem bitwy.
Projekt zakłada, że tylko te kobiety, które podjęły trud wychowania kolejnych pokoleń podatników, zachowałyby prawo do wcześniejszego zakończenia pracy. To właśnie rodzicielstwo ma stać się nową walutą w państwowym systemie ubezpieczeń. Druga część propozycji skupia się na tak zwanym nagradzaniu rodzicielstwa. Minister Pełczyńska-Nałęcz mówi o “ekstrapunktach” za wychowywanie dzieci.
Ekstrapunkty do emerytury za wychowywanie dzieci zamiast tradycyjnych zasiłków
Propozycja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz zakłada, że zamiast obniżania wieku emerytalnego dla wszystkich kobiet, państwo miałoby premiować osoby wychowujące dzieci za pomocą dodatkowych środków. Chodzi o mechanizm tak zwanych ekstrapunktów emerytalnych dopisywanych do konta ubezpieczonego. Im więcej dzieci wychowa dany rodzic, tym więcej punktów i wirtualnych środków trafi na jego konto w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.
Chodzi o ekstrapunkty i środki na emeryturę. Za ten wysiłek rodzicielski jest potem stosowna emerytura. (…) A ci, którzy nie mają dzieci, w tym kobiety, są traktowani tak samo, jak mężczyźni, nie gorzej, tak samo - powiedziała w rozmowie z RMF FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Taki mechanizm ma realnie podnieść ostateczną wysokość świadczenia emerytalnego. Wysiłek włożony w wychowanie dzieci zostanie w ten sposób przeliczony na wymierne korzyści finansowe na starość. Czy to sprawiedliwe wobec osób bezdzietnych? Ministerstwo argumentuje, że to właśnie dzieci dzisiejszych pracujących będą w przyszłości finansować emerytury wszystkich obywateli.
Przedstawiony pomysł nie jest jeszcze gotowym projektem ustawy, a jedynie zaproszeniem do szerokiej dyskusji koalicyjnej i społecznej. Wprowadzenie tak rewolucyjnych zmian wymaga konsensusu politycznego i precyzyjnych analiz prawnych. Trzeba bowiem odpowiedzieć na pytanie, jak traktować rodziców adopcyjnych lub osoby bezdzietne z przyczyn niezależnych od nich.