biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Wiceminister Raś: "Ci, którzy płaczą najbardziej, są najbardziej winni". Burza wokół ustawy o najmie krótkoterminowym
Darek Dziduch
Darek Dziduch 19.07.2026 08:30

Wiceminister Raś: "Ci, którzy płaczą najbardziej, są najbardziej winni". Burza wokół ustawy o najmie krótkoterminowym

Wiceminister Raś: "Ci, którzy płaczą najbardziej, są najbardziej winni". Burza wokół ustawy o najmie krótkoterminowym
Fot. Biznes Info

Rząd przyjął nowelizację ustawy o usługach hotelarskich, ale dzień wcześniej wykreślił z niej to, o co toczył się największy spór - możliwość tworzenia przez gminy stref wolnych od Airbnb. Ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zgłosiła zdanie odrębne i nazwała wynajmowane turystom mieszkania "burdelami". Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś, autor projektu, w rozmowie z redaktorem naczelnym Biznes Info odbija piłeczkę: mówi o populizmie, niedojrzałości i o tym, że krytycy nie mają żadnych statystyk. Pytanie, czy mieszkaniec kamienicy z imprezownią za ścianą dostał w tej ustawie cokolwiek poza obietnicą, że kiedyś będzie lepiej?

Rejestr jak tablica rejestracyjna. Pierwszy krok ucywilizowania rynku?

Zacznijmy od tego, co w nowelizacji rzeczywiście jest, bo to nie jest mało. Każdy obiekt świadczący usługi hotelarskie - a nowelizacja domyka definicję, uznając za nią usługę do 30 dni - będzie musiał mieć numer rejestracyjny wpisany do Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych. Raś porównuje to wprost do tablicy rejestracyjnej samochodu: numer ma być widoczny. Rejestr będzie publiczny, prowadzony przez Departament Turystyki. Za działalność bez numeru grozi kara administracyjna do 50 tys. złotych - i, co istotne, ta sama kara może dotknąć platformę pośredniczącą, która wystawi ofertę bez numeru.

Wiceminister deklaruje, że rejestry mają działać "na twardo" już od 31 października. To ambitny termin, biorąc pod uwagę, że projekt wyjdzie z Sejmu dopiero po wakacjach.

Skala problemu, którą przedstawia resort, brzmi poważnie. Około 35 proc. obiektów najmu krótkoterminowego w Polsce działa według szacunków ministerstwa w szarej strefie - nie płacąc podatków, których powinny płacić. Raś argumentuje, że samorządy dzisiaj po prostu nie wiedzą, ile takich lokali mają na swoim terenie. Rejestr ma to zmienić, a dodatkowo - dzięki obowiązkowi raportowania przez platformy - gminy zobaczą obroty na konkretnych obiektach. To już wprost prowadzi do kwestii podatkowych.

"No bo to w przepisach cały czas ktoś mógłby być na ryczałcie, a mieć dziesięć mieszkań w Krakowie" - mówi Raś.

Trudno się z tą diagnozą nie zgodzić. Problem w tym, że rejestr i podatki to jedno, a życie w bloku, w którym co weekend zmienia się komplet lokatorów - drugie.

"Policja nie potwierdza żadnych statystyk". Patologii najmu krótkoterminowego nie ma?

To najmocniejszy punkt obrony wiceministra i jednocześnie najbardziej problematyczny fragment całej rozmowy. Raś twierdzi, że przygotowując projekt, rozmawiał z komendantem głównym policji i komendantem małopolskim. Wniosek? Policja nie potwierdza statystyk wskazujących na nadmierną liczbę incydentów związanych z najmem krótkoterminowym.

"Ci, którzy dzisiaj mówią, że tak się wiele złego dzieje, nie mają żadnych statystyk, bo ja bym je dostał" - mówi.

Idzie dalej: opowieści o zdemolowanych mieszkaniach i awanturujących się Anglikach to według niego historie sprzed pandemii.

"Dziś zmienił się sort przyjeżdżających do Krakowa" - stwierdza, powołując się na to, że nawet krakowski nocny burmistrz nie potwierdza problemu.

Tu warto się zatrzymać. Brak statystyk policyjnych to argument, który brzmi mocno, ale jest bronią obosieczną. Policja nie prowadzi odrębnej kategorii "interwencja w lokalu na najem krótkoterminowy" - jeśli takiej kategorii nie ma, to statystyk nie będzie niezależnie od tego, ile interwencji faktycznie się odbywa. Wiceminister używa więc braku danych jako dowodu na brak zjawiska, co jest klasycznym błędem logicznym. Do tego dochodzi zaskakująco lekceważący ton wobec ludzi, którzy zgłaszają problem: aktywista, który "zbudował swoją pozycję" w dyskusji politycznej, dziennikarze, którzy "nie wchodzą w meritum", krytycy "niedojrzali" i "populistyczni".

W rozmowie pojawił się konkretny przykład - mieszkanie w kamienicy przy Starowiślnej w Krakowie, wynajmowane przez zagranicznego vendora obecnego na Bookingu i Airbnb, do którego właściciela nie da się dotrzeć, a który zapytany przez spółdzielnię odpowiada, że żadnej działalności nie prowadzi. Odpowiedź wiceministra: spółdzielnia wnioskuje do miasta, miasto idzie na kontrolę, właściciel nie wpuszcza urzędnika, lokal zostaje zawieszony. Na papierze eleganckie. W praktyce - zależne od tego, czy gmina będzie chciała i miała kim kontrolować. Raś odpowiada na to, że gminy "z tego żyją", więc będą zainteresowane. To jednak założenie, nie wynikający z przepisów mechanizm.

Strefy wypadły z projektu. "Ci, którzy płaczą najbardziej, są najbardziej winni"

Najciekawszy moment rozmowy. Pytany o to, dlaczego z projektu zniknęły strefy wolne od najmu krótkoterminowego - zapowiadane jeszcze w kwietniowym komunikacie ministerstwa - Raś odpowiada zdaniem, które warto zapamiętać:

"Ci, którzy płaczą najbardziej, są najbardziej winni".

Jego wersja wydarzeń jest taka: strefowanie było przygotowane, wydyskutowane i miało wejść z długim vacatio legis - najpierw rejestr, potem, po trzech latach, strefy według zasad ustalonych przez gminy. Ale unijne rozporządzenie STR weszło w życie 20 maja, a ustawa "nie miała zgody tej jednej części naszej koalicji przez okres długi". "Zostaliśmy przetrzymani" - mówi wiceminister. Stąd decyzja: zróbmy najpierw to, do czego zobowiązuje nas Unia, a reszta drugą legislacją.

Do tego dochodzi argument prawny. Wiceminister powołuje się na Rzecznika Praw Obywatelskich, prof. Marcina Wiącka, który miał dwa miesiące temu stwierdzić, że oddanie wspólnotom i spółdzielniom prawa do wydawania zgód na najem krótkoterminowy byłoby niezgodne z konstytucją. Raś dorzuca ekspertyzy i wyroki Sądu Najwyższego oraz obawę, że prezydent takiej ustawy nie podpisze. Pyta wprost: kim właściwie miałaby być wspólnota mieszkaniowa wydająca zgody? Organem? Jaką komisję trzeba by w tym celu powołać? Odwołuje się przy tym do komitetów blokowych z czasów PRL i argumentuje, że dziś powinna obowiązywać zasada zaufania.

To argumentacja, której nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Ale zwróćmy uwagę na przesunięcie: Pełczyńska-Nałęcz i posłowie Polski 2050 chcą oddać decyzję wspólnotom i spółdzielniom, natomiast wykreślone z rządowego projektu były strefy ustanawiane przez rady gmin - czyli przez organy administracji, a nie sąsiadów. Wiceminister broni się przed zarzutem A, odpowiadając na zarzut B. Sam zresztą przyznaje, że strefy uważa za "naturalny drugi krok do dyskusji", bo przecież - jak mówi - "przecież ja to przygotowałem".

Lobbing, którego nie ma?

Zarzut o uleganie lobbystom Raś odbija konkretem: twierdzi, że sprawdził dokumentację konsultacji i pięć uwag zgłoszonych przez firmę, o którą toczy się spór, zostało przez niego odrzuconych w całości. Choć - i to jest zabawny szczegół - nie pamięta, czego dotyczyły. Dokument jest publiczny, więc łatwo to zweryfikować. Uwag ze wszystkich podmiotów było "setki". Ministerstwo przeprowadziło 130 konsultacji społecznych.

Wiceminister przypomina też, że w interesie nie są tylko platformy i profesjonalni operatorzy. Są też - jak mówi - "nieskonfederowani" właściciele pojedynczych lokali, często starsi ludzie dorabiający do emerytury, którzy nie mają swojego lobby ani nie krzyczą na Facebooku. Naliczył osiem stron interesariuszy, na które trzeba było spojrzeć.

I wreszcie liczby, które mają zamknąć dyskusję. W 2025 roku 6 mln 100 tys. rodzin skorzystało raz lub wielokrotnie z tej formy zakwaterowania. Turystyka to według Rasia 5 proc. PKB, czyli około 180 mld złotych, i 750 tys. miejsc pracy, które do 2030 roku mają urosnąć do miliona. Wykreślenie najmu krótkoterminowego oznaczałoby, jego zdaniem, wykluczenie ogromnej liczby polskich rodzin z podróżowania po Krakowie, Zakopanem, Gdańsku czy Wrocławiu, bo na hotel ich zwyczajnie nie stać.

To argument mocny i szczery. Ale też wygodny - bo nikt w tym sporze nie postuluje likwidacji najmu krótkoterminowego. Postuluje się, żeby gmina mogła powiedzieć: w tej jednej kamienicy w ścisłym centrum, gdzie mieszkają ludzie, nie. Wiceminister odpowiada na to, że wokół strefy powstałyby "podstrefy nadmiernego najmu". Może i tak. Tyle że tego nie sprawdzimy, bo strefy z projektu wypadły.

Zapytany na koniec, czy nowelizacja polepsza sytuację osób poszkodowanych najmem krótkoterminowym, Raś odpowiada:

"Wszystkich. Daje gwarancję praworządności".

Na wiosnę zapowiada duży przegląd wdrożenia. Do tego czasu mieszkaniec, któremu życie uprzykrza lokal wynajmowany na krótki termin dostaje prawo złożenia wniosku o kontrolę - i nadzieję, że gmina po niego sięgnie.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
program czyste powietrze
Ważne zmiany w programie "Czyste Powietrze". Nowelizacja już od 20 lipca
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
Kontrole, policja, kierowcy, nowe prawo, prawo dla kierowców, nowy przepis
Nawet 3 tys. zł kary za brak tego w samochodzie. Rząd szykuje nowe przepisy
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Będą zmiany w wieku emerytalnym? Jest komunikat ministerstwa
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: