biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Internetowe zbiórki pod lupą skarbówki. Urzędników interesują anonimowe wpłaty
Julia Bogucka
Julia Bogucka 03.06.2026 14:52

Internetowe zbiórki pod lupą skarbówki. Urzędników interesują anonimowe wpłaty

Internetowe zbiórki pod lupą skarbówki. Urzędników interesują anonimowe wpłaty
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Polacy od lat udowadniają, że w obliczu medycznych dramatów potrafią wykazać się niesamowitą solidarnością. Internetowe zrzutki wielokrotnie ratowały życie, łatając ogromne luki w publicznym systemie ochrony zdrowia. Okazuje się jednak, że ten wirtualny kapitał miłosierdzia znalazł się na celowniku administracji skarbowej.

Zderzenie z medyczną ścianą i pospolite ruszenie w sieci

Wydatki na publiczną ochronę zdrowia rosną z każdym rokiem. Zgodnie z założeniami płatnik przeznaczy na świadczenia i refundację leków ponad 220 miliardów złotych. Teoretycznie te ogromne środki powinny zapewniać pacjentom bezpieczeństwo, jednak rzeczywistość szpitalnych oddziałów regularnie weryfikuje urzędowy optymizm. Narodowy Fundusz Zdrowia pokrywa większość standardowych procedur, gwarantując dostęp do podstawowej opieki. Prawdziwy dramat zaczyna się w momencie, w którym chory wymaga niestandardowego podejścia.

Internetowe zbiórki pod lupą skarbówki. Urzędników interesują anonimowe wpłaty
Fot. wutzkoh/CanvaPro

Mowa o innowacyjnych terapiach lekowych, leczeniu w zagranicznych klinikach czy pionierskich operacjach, niemieszczących się w sztywnych ramach koszyka świadczeń gwarantowanych. Medycyna oferuje dziś przełomowe rozwiązania, takie jak nowoczesna terapia CAR-T stosowana w opornych nowotworach krwi czy najnowsze leki na rzadkie choroby genetyczne. Problemem pozostaje zaporowa cena, często przekraczająca barierę kilkunastu milionów złotych za jednorazowe podanie. Czas odgrywa tu kluczową rolę, ponieważ w przypadku wielu schorzeń opóźnienie przyjęcia specyfiku prowadzi do nieodwracalnych zmian w organizmie.

To właśnie w tych systemowych lukach rodzą się największe tragedie. Rodziny pacjentów, postawione pod ścianą, nie mają innego wyjścia, jak prosić o pomoc z zewnątrz. Polacy z niesamowitym zaangażowaniem tworzą internetowe zrzutki, by sfinansować zabiegi ostatniej szansy. Platformy crowdfundingowe każdego dnia rejestrują liczne apele o wsparcie. Zwykli obywatele biorą na barki wielomilionowy ciężar, któremu nie sprostało państwo. Drobne, oddolne wpłaty formują potężny kapitał ratujący życie tysięcy rodaków, całkowicie wyręczając powołane do tego instytucje publiczne.

Wirtualne miliony i bezprecedensowy fenomen twórców

Siła internetowych zbiórek opiera się na efekcie skali, a potężnym napędem dla cyfrowej filantropii stali się najpopularniejsi influencerzy. Społeczności skupione wokół znanych twórców potrafią w kilkanaście godzin zmobilizować środki, o których tradycyjne fundacje mogłyby jedynie pomarzyć. Przykładem tej potęgi są aktywności popularnych twórców internetowych. Ich nieszablonowe akcje potrafią zjednoczyć setki tysięcy młodych internautów. Transmisje charytatywne, takie jak ta zorganizowana przez influencera Łatwogang, z której dochód zasilił konto fundacji Cancer Fighters, przynoszą niekiedy wielomilionowe wsparcie. Tak olbrzymi kapitał doskonale dowodzi wyjątkowej siły oddziaływania nowych mediów na zachowania prospołeczne.

Internetowe zbiórki pod lupą skarbówki. Urzędników interesują anonimowe wpłaty
Fot. Dawid Wolski/East News

Twórcy i internetowi wolontariusze nierzadko podejmują się ekstremalnych wyzwań, by nagłośnić dramatyczne zrzutki dla dzieci. Tu również nadaje się przykład Łatwoganga, który przejechał z Zakopanego do Gdańska, aby zebrać środki dla chłopców zmagających się z dystrofią mięśniową Duchenne'a (DMD). Leczenie tej ciężkiej wady genetycznej wymaga sprowadzenia najdroższych leków świata, takich jak innowacyjna terapia Elevidys, której ostateczny koszt wynosi zazwyczaj od 14 do 17 milionów złotych.

Wiele z tych akcji kończy się spektakularnym sukcesem, a wirtualne skarbonki błyskawicznie napełniają się brakującymi, potężnymi kwotami. Analizując te wyjątkowe triumfy narodowej solidarności, warto zauważyć bardzo istotny mechanizm. Zdecydowana większość transakcji zasilających konta fundacji pochodzi bezpośrednio od tysięcy bezimiennych darczyńców. Użytkownicy przelewają środki błyskawicznymi płatnościami mobilnymi, ukrywając się pod losowymi inicjałami lub pozostając całkowicie anonimowymi. Ten pozornie błahy, systemowy detal stał się niestety niezwykle kuszącym łupem dla aparatu administracyjnego.

Zobacz też: Tyle Donald Tusk zarobił w ubiegłym roku. Jest oświadczenie majątkowe premiera

Bezwzględna interpretacja i uderzenie w anonimowych darczyńców

Wydawać by się mogło, że organy państwowe powinny za wszelką cenę chronić oddolne inicjatywy ratujące zdrowie, zwłaszcza w obliczu niedofinansowania innowacyjnych terapii. Jak podaje “Rzeczpospolita”, Urząd Skarbowy postanowił jednak dogłębnie prześwietlić charytatywne przelewy w sieci, wysnuwając wniosek wywołujący ogromną burzę w całej przestrzeni publicznej. Fiskus w swoich interpretacjach uznaje, że transakcje pochodzące od niezidentyfikowanych osób w świetle obowiązującego prawa nie mogą być kwalifikowane jako darowizny.

Urzędnicza machina argumentuje, że całkowity brak pełnych danych personalnych wpłacającego, takich jak dokładne imię, nazwisko i fizyczny adres, wyklucza poprawną konstrukcję umowy darowizny. Każda anonimowa wpłata zostaje więc automatycznie pozbawiona dobrodziejstw wynikających z ustawy i nie kwalifikuje się pod przewidziane prawem zwolnienia podatkowe. Konsekwencje tak skrajnie restrykcyjnego stanowiska mogą doprowadzić do całkowitego paraliżu kluczowego sektora charytatywnego w Polsce. Skoro wsparcie traci prawny status darowizny, administracja skarbowa automatycznie traktuje je jako tak zwane "inne źródła przychodu”. W praktyce oznacza to, że cała zebrana suma od anonimowych darczyńców podlega opodatkowaniu standardowym podatkiem dochodowym według skali, czyli stawką 12 proc., a po przekroczeniu progu rzędu 120 tysięcy złotych nawet 32 proc.

Dla zrozpaczonych rodzin walczących o życie bliskich to istny wyrok finansowy. W przypadku upowszechnienia tej interpretacji i podejmowania kroków prawnych przez skarbówkę, będą musieli bezpowrotnie oddać do budżetu potężną część cudem zgromadzonego kapitału, co skutecznie przekreśli szansę na opłacenie pełnej kuracji. Prawnicy i doradcy punktują luki w tej narracji, celnie argumentując, że przy zrzutkach liczy się czysta intencja pomocy drugiemu człowiekowi, a nie biurokratyczne wylegitymowanie internauty.

Czy jak kupuję coś w sklepie i sprzedawca nie wie, jak się nazywam, to oznacza, że nie zawarliśmy umowy sprzedaży? Oczywiście, że nie. Tak samo jest z darowizną. Najważniejszy jest jej cel, czyli chęć obdarowania drugiej strony - wskazał w rozmowie z “Rzeczpospolitą” Michał Gądek, radca prawny w kancelarii Michał Gądek i Partnerzy.

Rygorystyczny obowiązek weryfikacji tożsamości każdego wpłacającego nieodwracalnie zabije szczery zapał i spontaniczność polskiego crowdfundingu. Doraźny zysk krajowego budżetu odbędzie się bezlitosnym kosztem jednostek najsłabszych, zmuszonych prawnie do zapłacenia gigantycznej daniny od ludzkiej empatii.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: