Jakie wynagrodzenie za udział w "Sanatorium miłości"? Uczestniczka zdradziła, ile płaci TVP
Reality show od lat przyciągają widzów emocjami, autentycznością i możliwością podglądania relacji zwykłych ludzi. W przypadku "Sanatorium miłości” ciekawość dotyczy nie tylko nowych znajomości seniorów, ale też kulis produkcji. Jednym z najczęściej powracających pytań jest to, czy uczestnicy programu TVP otrzymują wynagrodzenie za udział i o jakich kwotach może być mowa. Lilla Wyjadłowska, Królowa Turnusu w 8. sezonie, oraz uczestnicy poprzednich edycji programu uchylili rąbka tajemnicy.
Programy telewizyjne i fenomen reality show. Widzowie chcą emocji i prawdziwych historii
Programy telewizyjne od lat są jednym z najważniejszych elementów rozrywki w Polsce. Choć część widzów przeniosła się do serwisów streamingowych i internetu, duże formaty telewizyjne nadal potrafią gromadzić przed ekranami setki tysięcy albo miliony osób. Szczególne miejsce zajmują reality show, czyli programy oparte na obserwowaniu uczestników w określonej sytuacji, relacji albo rywalizacji. Fenomen takich formatów wynika z prostego mechanizmu - widzowie chcą śledzić emocje, konflikty, przyjaźnie, romanse, przemiany i decyzje podejmowane przez zwykłych ludzi. Reality show daje poczucie bliskości, bo uczestnicy nie są aktorami grającymi scenariuszowe role, lecz osobami, które pokazują własne reakcje, słabości i ambicje.

W Polsce popularne są różne odmiany tego gatunku. Są programy randkowe, takie jak “Rolnik szuka żony”, ”Sanatorium miłości”, “Love Island” czy ”Hotel Paradise”. Są też formaty kulinarne, talent show, programy remontowe, survivalowe, ślubne, rodzinne i eksperymenty społeczne. Każdy z nich działa trochę inaczej, ale wszystkie opierają się na tym samym: widz ma zaangażować się w losy uczestników.
Oglądalność najlepszych formatów pokazuje, że telewizja nadal ma siłę. “Rolnik szuka żony” po trzech tygodniach 12. edycji notował średnio 1,54 mln widzów, a wcześniejsze edycje programów TVP także utrzymywały wysokie wyniki. ”Sanatorium miłości” w najnowszej edycji śledziło w TVP1 niemal 1,4 mln widzów, a najchętniej oglądany odcinek zgromadził 1,57 mln osób.
Reality show ma też skutki wykraczające poza samą emisję. Uczestnicy po programie zyskują rozpoznawalność, obserwujących w mediach społecznościowych, zaproszenia do wywiadów i możliwość dalszego funkcjonowania w przestrzeni medialnej. Czasem budują na tym dodatkową aktywność, czasem wracają do zwykłego życia, ale przez pewien czas pozostają obiektem zainteresowania widzów. To właśnie dlatego temat pieniędzy za udział w takich programach regularnie wraca.
„Sanatorium miłości”. Seniorzy, relacje i prowadząca Marta Manowska
„Sanatorium miłości” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych programów TVP ostatnich lat. Format opiera się na grupie seniorów, którzy wyjeżdżają do sanatorium, poznają się, biorą udział w aktywnościach, rozmawiają o życiu i próbują otworzyć się na nowe relacje. Program łączy elementy reality show, formatu randkowego i opowieści o drugim etapie życia. Uczestnikami są osoby dojrzałe, często po trudnych doświadczeniach, rozstaniach, samotności albo stracie partnera. Nie są pokazywani wyłącznie przez pryzmat wieku. Produkcja buduje narrację wokół emocji, odwagi, potrzeby bliskości, przyjaźni, humoru i przełamywania stereotypów dotyczących seniorów.
Program prowadzi Marta Manowska, która od lat jest kojarzona z formatami opartymi na relacjach i emocjach uczestników. Jej rola polega nie tylko na zapowiadaniu kolejnych etapów turnusu, ale też na rozmowie z bohaterami, towarzyszeniu im w ważnych momentach i prowadzeniu widza przez ich historie.
Ósma edycja "Sanatorium miłości” rozpoczęła się 8 marca 2026 r. w TVP1. Program był emitowany w niedzielne wieczory, a odcinki można było oglądać również w TVP VOD. To potwierdza, że format nadal pozostaje ważnym elementem oferty rozrywkowej Telewizji Polskiej. Oglądalność pokazuje jednak, że choć program nadal ma dużą widownię, wyniki są niższe niż w najlepszych latach.
Wirtualne Media podały, że ósmą edycję oglądało średnio niemal 1,4 mln widzów. Dla porównania, szósta edycja w 2024 r. przyciągała średnio 1,61 mln widzów, a siódma w 2025 r. około 1,48 mln. Mimo tego "Sanatorium miłości” pozostaje programem, który wywołuje reakcje widzów także po zakończeniu emisji. Fani śledzą losy uczestników, komentują ich relacje, metamorfozy, konflikty i wypowiedzi w mediach. Właśnie dlatego słowa uczestniczek o kulisach programu szybko stają się tematem kolejnych publikacji.

Zobacz też: Rodzice mogą dostać 1000 zł na ucznia. Kuratorium przypomina o zasadach
Wynagrodzenie w „Sanatorium miłości”. Uczestnicy mówią o symbolicznych kwotach
Temat wynagrodzenia za udział w “Sanatorium miłości” wrócił za sprawą Lilli, uczestniczki ósmej edycji i królowej turnusu. W rozmowie przywołanej przez Interię seniorka przyznała, że uczestnicy otrzymali zapłatę, ale nie były to wysokie kwoty. Określiła je jako "symboliczne, a wręcz śmieszne”. Według jej relacji wcześniejsze edycje miały być pod tym względem korzystniejsze. Lilla mówiła, że uczestnikom obecnej edycji wysokość wynagrodzenia się nie podobała, ale nie mieli wpływu na zasady ustalone przez produkcję. Jednocześnie dokładne kwoty z umów nie zostały publicznie ujawnione.
Nie jest to pierwszy raz, gdy uczestnicy programu mówią o niewielkich pieniądzach. Już wcześniej Iwona Mazurkiewicz z drugiej edycji w rozmowie z Pomponikiem przyznawała, że w regulaminie zapisano symboliczne wynagrodzenie i faktycznie takie ono było. Według nieoficjalnych informacji przywoływanych przez media uczestnicy mogli dostawać około 50 zł dziennie, czyli łącznie około 1550 zł.
Plejada podawała także, że według ustaleń Show News uczestnicy "Sanatorium miłości” mieli otrzymywać 2 tys. zł miesięcznie. Portal zwracał uwagę, że jednocześnie bohaterowie podpisują dokumenty pozwalające TVP korzystać z ich wizerunku. To istotny element, bo program żyje nie tylko w czasie emisji, ale też w powtórkach, internecie, materiałach promocyjnych i artykułach medialnych.
O kulisach mówiła również Maria Luiza, uczestniczka szóstej edycji. W rozmowie z Plejadą wyrażała żal do telewizji i wskazywała, że po programie czuła się pozostawiona sama sobie. Jej słowa pokazują, że problem nie musi dotyczyć wyłącznie pieniędzy za sam udział, lecz także oczekiwań uczestników wobec produkcji po zakończeniu emisji.
Poprosiłam produkcję o pomoc, ale mi odmówiono. Usłyszałam, że TVP nie ma pieniędzy, a przecież przygotowuje kolejną edycję "Sanatorium", organizuje castingi. Umowa była zupełnie inna. Po rozmowie się popłakałam, bo dostałam kopa w tyłek. Telewizja zachowuje się wobec nas bardzo nie fair - mówiła.
Dla uczestników udział w programie oznacza więc nie tylko przygodę, wyjazd i możliwość poznania nowych osób. To także zgoda na obecność kamer, komentowanie życia prywatnego, budowanie rozpoznawalności i późniejsze zainteresowanie mediów. Jeśli wynagrodzenie jest niskie, część bohaterów może czuć, że telewizyjna popularność nie przekłada się na realne korzyści.
Dla produkcji niskie stawki mogą mieć praktyczne skutki. Plejada już wcześniej pisała, że producenci mogą mieć problem ze znalezieniem nowych uczestników właśnie przez proponowane wynagrodzenie. Jeżeli kandydaci uznają, że udział w programie oznacza duże emocje, ekspozycję i wykorzystanie wizerunku za niewielkie pieniądze, część osób może zrezygnować z castingu.