biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Prawie 17 mld długów alimentacyjnych. W tych miastach sytuacja wymknęła się spod kontroli
Darek Dziduch
Darek Dziduch 28.07.2026 16:07

Prawie 17 mld długów alimentacyjnych. W tych miastach sytuacja wymknęła się spod kontroli

Prawie 17 mld długów alimentacyjnych. W tych miastach sytuacja wymknęła się spod kontroli
Fot. Canva

Prawie 280 tysięcy rodziców w Polsce nie płaci na własne dzieci, a ich łączne zaległości alimentacyjne przekroczyły 16,8 mld zł. Wakacje to moment, w którym te liczby przestają być abstrakcją i zamieniają się w brak kolonii, obozu albo choćby jednodniowej wycieczki. Geografia tego zjawiska kryje jednak zaskoczenie.

Dłużników ubywa, ale dług na jednego rodzica rośnie

Na koniec czerwca 2026 roku w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor figurowało 279 819 osób z zaległościami alimentacyjnymi na łączną kwotę ponad 16,8 mld zł. Ta statystyka ma dwa dna. Z jednej strony w ciągu roku ubyło 10 672 dłużników, a kwota zobowiązań skurczyła się o ponad 24,4 mln zł. Z drugiej - średnie zadłużenie przypadające na jednego niepłacącego rodzica wzrosło do ponad 60 tys. zł, czyli o 2 124 zł więcej niż przed rokiem. Z rejestru wypadają ci, którzy jakoś się rozliczyli, zostają przypadki najcięższe, ciągnące się latami. Struktura samej grupy od lat się nie zmienia: 96 proc. dłużników alimentacyjnych to mężczyźni.

Lipiec i sierpień obnażają ten problem wyjątkowo brutalnie. Tygodniowy obóz albo kolonia to dziś wydatek rzędu 2-4 tys. zł, a kiedy jeden z rodziców uchyla się od obowiązku, cały ciężar organizacji wakacji spada na drugiego. - Liczby, które widnieją w naszej bazie, to tylko wierzchołek góry lodowej - komentuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor. Zwraca przy tym uwagę na powolną zmianę społeczną. W badaniu kultury finansowej Polaków uchylanie się od płacenia alimentów usprawiedliwiano najrzadziej ze wszystkich zachowań, choć jedenastoprocentowe przyzwolenie i tak uznaje za zdecydowanie zbyt wysokie. Niepłacenie na dziecko przestaje być traktowane wyłącznie jako problem prawny i coraz częściej bywa oceniane w kategoriach moralnych oraz społecznych, a to zdaniem prezesa BIG InfoMonitor może realnie zmieniać zachowania części zobowiązanych.

Pół miliarda złotych zaległości w samej Warszawie

W ujęciu wojewódzkim ranking układa się mniej więcej tak, jak sugeruje gospodarcza mapa kraju. Najwięcej dłużników mieszka na Śląsku (33,8 tys. osób i 1,8 mld zł zaległości) oraz na Mazowszu (32,3 tys. osób, ale już 2,1 mld zł długu), a stawkę zamyka Dolny Śląsk z 26,3 tys. dłużników i kwotą przekraczającą 1,5 mld zł. Kiedy jednak zejdziemy na poziom pojedynczych miast, obraz się zagęszcza. Warszawa dominuje w obu zestawieniach: 7 933 dłużników i 506,7 mln zł niezapłaconych alimentów. Druga jest Łódź z 6 042 osobami i kwotą 366,9 mln zł.

I tu pojawia się pierwszy sygnał, że liczba dłużników niewiele mówi o ciężarze samego zjawiska. Średni dług warszawiaka to 63,9 tys. zł, a więc niewiele powyżej krajowej średniej wynoszącej 60,1 tys. zł. W Łodzi jest to 60,7 tys. zł, czyli praktycznie tyle, ile przeciętnie w całej Polsce. Tymczasem Kraków, który ma wyraźnie mniej niepłacących rodziców (3 913 osób), notuje średnie zadłużenie na poziomie 71,7 tys. zł, o ponad 10 tys. zł wyższe niż Łódź. Najniższym obciążeniem mogą pochwalić się Szczecin i Lublin. Wielkie miasto generuje więc masę zjawiska, niekoniecznie zaś jego najcięższe przypadki.

Dlaczego rekord padł w Elblągu, a nie w najwiekszych miastach?

Liderem średniego zadłużenia alimentacyjnego jest Elbląg. Przeciętny dłużnik z tego miasta zalega na dzieci 82,3 tys. zł, czyli o 37 proc. więcej niż wynosi średnia krajowa. Tuż za nim plasują się Kielce (76,3 tys. zł), Kędzierzyn-Koźle (76,1 tys. zł) i Włocławek (74,6 tys. zł). Żadne z tych miast nie jest metropolią i żadne nie ma nawet ułamka liczby dłużników ze stolicy.

Prawie 17 mld długów alimentacyjnych. W tych miastach sytuacja wymknęła się spod kontroli

Wysokie średnie zadłużenie w mniejszych miastach może wynikać z kilku nakładających się czynników kulturowych i społeczno-ekonomicznych - wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor:

Pierwszym są niższe dochody i wyższe bezrobocie, które utrudniają terminowe regulowanie zobowiązań. Drugim praca nierejestrowana i sezonowa, przy której komornik nie ma czego zająć, bo oficjalny dochód jest symboliczny albo w ogóle nie istnieje. Trzecim mniejsza mobilność zawodowa, ograniczająca szansę na lepiej płatne zajęcie. Czwarty czynnik jest najbardziej mechaniczny: jeżeli alimenty nie są płacone przez wiele lat, dług rośnie o kolejne raty i odsetki, a w regionach o słabszej kondycji gospodarczej narasta szybciej niż gdzie indziej.

Analityk dorzuca do tego migrację zarobkową, rozpady rodzin i problemy z uzależnieniami.

Wniosek jest niewygodny i odwraca intuicję, którą podpowiada wielkomiejska statystyka. Metropolia produkuje skalę, ale to poza nią zaległość zdąża urosnąć do kwoty, której nikt już realnie nie spłaci. A za każdą z tych średnich stoi konkretne dziecko, które w te wakacje znowu nigdzie nie pojedzie.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
Pieniądze
1600 zł dla rodziców za wychowanie dzieci. Jest decyzja ws. nowego świadczenia
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
Uczniowie stypendia
Dodatkowe pieniądze na edukację dziecka. Można zyskać blisko 2500 złotych, termin się zbliża
800+ rząd, pieniądze, dopłaty, sejm
Tysiące wniosków 800+ odrzuconych. Będą kolejne zmiany, jest stanowisko rządu
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: