NFZ ma dość. Kuracjuszy w sanatoriach mogą czekać surowe konsekwencje
Niepojawienie się na turnusie w sanatorium może w przyszłości oznaczać poważne konsekwencje dla pacjentów. Jak ustalił "Fakt”, Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia analizują rozwiązania, które mają ograniczyć liczbę kuracjuszy, którzy nie stawili się w sanatorium. Jednym z najbardziej dotkliwych pomysłów jest nawet 12-miesięczna karencja w możliwości ponownego ubiegania się o leczenie uzdrowiskowe finansowane przez NFZ.
Leczenie uzdrowiskowe jest jednym ze świadczeń finansowanych ze środków publicznych, z którego każdego roku korzystają tysiące pacjentów. O skierowaniu decydują wskazania medyczne oraz kwalifikacja prowadzona przez NFZ. Liczba miejsc jest jednak ograniczona, dlatego osoby oczekujące na wyjazd często muszą liczyć się z wielomiesięcznym czasem oczekiwania. Każde niewykorzystane miejsce oznacza, że świadczenie nie trafia do innego pacjenta, który mógłby z niego skorzystać.
Plaga nieobecności kosztowała uzdrowiska setki milionów złotych
Problem nieobecności pacjentów na turnusach od kilku lat staje się coraz większym wyzwaniem dla systemu lecznictwa uzdrowiskowego. Jak opisuje "Fakt”, powołując się na dane Ministerstwa Zdrowia, tylko w latach 2023–2025 uzdrowiska straciły z tego powodu ponad 158 mln zł. Straty wynikają z sytuacji, w których pacjenci otrzymują skierowanie i wyznaczony termin leczenia, ale ostatecznie nie pojawiają się na turnusie. Co szczególnie istotne, wiele takich przypadków nie jest zgłaszanych z odpowiednim wyprzedzeniem. W efekcie zwolnionych miejsc nie udaje się przekazać kolejnym osobom oczekującym na leczenie, mimo że kolejki do sanatoriów pozostają długie.
Resort zdrowia wskazuje, że przyczyny rezygnacji bardzo często nie mają związku z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia ani wyjątkowymi zdarzeniami losowymi. Pacjenci najczęściej preferują uzdrowiska położone nad morzem oraz turnusy organizowane w okresie wakacyjnym. Wielu nie chce wyjeżdżać zimą, wskazując na obawy związane z trudniejszymi warunkami pogodowymi, koniecznością ogrzewania domu, problemami komunikacyjnymi czy większym ryzykiem urazów. Do tego dochodzą koszty podróży, dopłaty do pobytu, obowiązki rodzinne, wcześniej zaplanowane prywatne wyjazdy oraz kwestie zawodowe.
Jak wynika z odpowiedzi wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego na interpelację poselską, zdarzają się również sytuacje, gdy pacjenci domagają się zmiany miejsca lub terminu leczenia z powodów niezwiązanych z medycyną, na przykład po to, aby wyjechać razem z małżonkiem.
Jak podaje “Fakt”, w odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski wskazał, że podobne sytuacje nie występują w takiej skali w przypadku innych świadczeń medycznych, takich jak rehabilitacja lecznicza. Jak podkreślił, pacjenci korzystający z tych świadczeń zazwyczaj dostosowują się do wyznaczonych terminów, aby móc skorzystać z leczenia.

Nawet rok bez prawa do kolejnego wyjazdu. Taką karę analizują resort i NFZ
Jak ustalił "Fakt”, najbardziej dotkliwą spośród analizowanych zmian byłoby wprowadzenie minimum 12-miesięcznej karencji dla osób, które nie stawią się na wyznaczony turnus i wcześniej nie poinformują o tym Narodowego Funduszu Zdrowia. W praktyce oznaczałoby to, że pacjent, który bez uzasadnienia nie wykorzysta przyznanego leczenia uzdrowiskowego, przez rok nie mógłby ponownie ubiegać się o wyjazd finansowany przez NFZ. Według informacji opisanych przez dziennik rozwiązanie to znajduje się obecnie wśród propozycji analizowanych przez Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Jolantę Sobierańską-Grendę oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.
Proponowana karencja miałaby być elementem szerszego systemu zwiększającego odpowiedzialność pacjentów za wykorzystanie przyznanych świadczeń. Zdaniem resortu zdrowia obecnie brakuje skutecznych mechanizmów dyscyplinujących osoby, które rezygnują z leczenia bez wcześniejszego powiadomienia. Efektem są niewykorzystane miejsca w uzdrowiskach oraz straty finansowe ponoszone przez placówki. Jak przypomina "Fakt”, propozycje zmian od kilku miesięcy są przedmiotem prac parlamentarnego zespołu w Sejmie. Na razie nie zapadły jednak ostateczne decyzje, a sama roczna karencja pozostaje jednym z rozważanych wariantów. Jeżeli rozwiązanie zostałoby wpisane do nowych przepisów, pacjenci musieliby znacznie ostrożniej podejmować decyzję o rezygnacji z leczenia uzdrowiskowego. Resort podkreśla przy tym, że analizowane są mechanizmy dotyczące nieuzasadnionej nieobecności, a szczegółowe zasady ewentualnych wyjątków mają zostać określone dopiero na etapie przygotowywania projektu zmian w prawie.
Zobacz także: Nowe limity podatków lokalnych. Wielu Polaków może zapłacić więcej
Nie tylko kary. Resort planuje także nowe obowiązki i lepszy kontakt z pacjentami
Analizy prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie ograniczają się wyłącznie do wprowadzenia karencji. Jak opisuje "Fakt”, rozważane są również rozwiązania organizacyjne, które mają zmniejszyć liczbę niewykorzystanych miejsc w sanatoriach. Jednym z nich byłoby wprowadzenie obowiązku podawania przez pacjenta aktualnego numeru telefonu oraz adresu e-mail już na etapie składania skierowania. Dzięki temu uzdrowiska mogłyby łatwiej kontaktować się z kuracjuszami i potwierdzać ich gotowość do rozpoczęcia leczenia.
Kolejne propozycje dotyczą organizacji wyjazdów. Pacjent miałby możliwość zadeklarowania gotowości do szybkiego wyjazdu w przypadku nagłego zwolnienia miejsca w sanatorium. Jednocześnie uzdrowiska zostałyby zobowiązane do przypomnienia o zbliżającym się turnusie około 30 dni przed jego rozpoczęciem. Po stronie kuracjusza pojawiłby się natomiast obowiązek potwierdzenia przyjazdu najpóźniej 21 dni przed planowanym terminem leczenia. Takie rozwiązania mają pozwolić wcześniej wykrywać rezygnacje i przekazywać wolne miejsca kolejnym osobom z list oczekujących. Jak podkreśla "Fakt”, wszystkie opisane propozycje pozostają obecnie na etapie analiz prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. Dopiero po zakończeniu tych prac mają zostać przygotowane konkretne zmiany legislacyjne, które przesądzą, czy nowe obowiązki oraz ewentualna roczna karencja rzeczywiście wejdą w życie.
