Nawet 7500 zł kary dla właścicieli działek za taką studnię. Urzędnicy będą sprawdzać kilka szczegółów
Fala upałów i susza zmuszają Polaków do poszukiwania własnych źródeł wody. Masowy pobór z podziemnych zasobów zwrócił jednak uwagę urzędników, którzy zapowiadają masowe wizyty na prywatnych posesjach.
Ignorowanie dobowych limitów i głębokości ujęć może skończyć się wyjątkowo dotkliwą sankcją finansową. Ekstremalne fale upałów i długotrwały brak opadów deszczu niszczą zasoby wód powierzchniowych w całej Europie.
Sytuacja hydrologiczna uderza w energetykę
Wysokie temperatury powietrza połączone z niskim stanem rzek zmusiły już rząd w Bukareszcie do wprowadzenia środków zapobiegawczych, dających operatorowi sieci Transelectrica prawo do ograniczania dostaw prądu dla przemysłu. Czy problem dotyczy wyłącznie południa Europy? Absolutnie nie, ponieważ reakcje łańcuchowe widoczne są w wielu państwach członkowskich Unii Europejskiej.
Rekordowo niski poziom Dunaju wymusił wyłączenie jednego z reaktorów w rumuńskiej elektrowni jądrowej w Cernavodzie, która odpowiada za jedną piątą krajowej produkcji prądu. Z kolei na Słowacji w miejscowości Dolne Plachtince termometry pokazały historyczne 42,2 stopnia Celsjusza. Z analogiczną sytuacją mierzą się Niemcy, gdzie poziom Renu w Kolonii spadł do zaledwie 67 centymetrów.
Problem dotyka również polskiego sektora energetycznego. Z powodu niskiego stanu Wisły trzeba było ograniczyć moc produkcyjną w kluczowych elektrowniach chłodzonych wodą rzeczną, m.in. w Kozienicach oraz Połańcu. Wysychające koryta rzeczne odsłaniają dawno zapomniane artefakty, obrazując skalę obecnego deficytu hydrologicznego.

Susza odsłania pamiątki historii
W Bułgarii woda odsłoniła fundamenty starożytnego mostu Konstantyna z IV wieku, natomiast w Serbii z opadających wód Dunaju wyłoniły się kadłuby niemieckich okrętów Wehrmachtu zatopionych w 1944 roku. Według szacunków historyków w rejonie portu Prahovo na dno posłano wówczas nawet 200 jednostek.
Podobne zjawisko zaobserwowano w niemieckiej Kolonii, gdzie niski stan wody odsłonił 250-kilogramową bombę lotniczą z czasów drugiej wojny światowej, co wymusiło ewakuację mieszkańców w promieniu 400 metrów. Susza przestała być jedynie abstrakcyjnym pojęciem z raportów ekologicznych, a stała się zagrożeniem dla ciągłości dostaw energii oraz funkcjonowania przemysłu.

W reakcji na te wydarzenia Polski Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej regularnie wydaje ostrzeżenia przed upałami dla większości województw. Przydomowe ogródki i trawniki wymagają ciągłego podlewania, co przy rosnących stawkach za wodę kranową skłania Polaków do poszukiwania alternatyw.
Właściciele nieruchomości na masową skalę decydują się na własne ujęcia. Niewielu z nich zdaje sobie jednak sprawę, że nieograniczona eksploatacja zasobów podziemnych bez odpowiednich dokumentów jest prawnie zabroniona.
Zobacz też: Ważna zmiana dla właścicieli nieruchomości. Uporządkuj dokumentację do tego terminu
Sypią się mandaty za nielegalne studnie na posesjach
Wody Polskie oraz urzędnicy odpowiedzialni za ochronę środowiska zapowiadają zmasowane kontrole terenowe. W 2026 roku nawet 25 procent wszystkich wizyt kontrolnych na prywatnych posesjach dotyczyć będzie weryfikacji legalności przydomowych studni.
Zgodnie z obowiązującym Prawem wodnym, właściciel gruntu ma prawo do tak zwanego zwykłego korzystania z wód. Zgodnie z art. 33 tej ustawy, zwoływanie specjalnych procedur nie jest wymagane, o ile głębokość odwiertu nie przekracza 30 metrów, a dobowy pobór wody nie jest wyższy niż 5 metrów sześciennych na dobę.
Problem polega na tym, że w trakcie trwania długotrwałej suszy pobór poza oficjalną ewidencją drastycznie rośnie. Jeżeli w trakcie kontroli okaże się, że studnia sięga głębiej lub pobiera więcej wody bez uzyskanego wcześniej pozwolenia wodnoprawnego (decyzji administracyjnej uprawniającej do korzystania z zasobów wodnych), właścicielowi grozi kara do 7500 złotych.
Co więcej, brak zgłoszenia budowy ujęcia o głębokości od 30 do 50 metrów w starostwie powiatowym stanowi złamanie przepisów Prawa budowlanego. W czasach postępującego kryzysu hydrologicznego niekontrolowane uszczuplanie zasobów podziemnych zagraża stabilności lokalnych zasobów. Urzędnicy nie będą więc stosować taryfy ulgowej dla osób łamiących ustalone limity.