Księgowa bije na alarm. Te wydatki w kosztach to prosta droga do kontroli
Koszty firmowe to jeden z najczęstszych obszarów sporów między przedsiębiorcami, a fiskusem. Nie dlatego, że przepisy są całkowicie niejasne, ale dlatego, że w praktyce granica między wydatkiem prywatnym a biznesowym bywa cienka. Faktura sama w sobie nie daje dziś ochrony, a to, co dla właściciela firmy jest „oczywiste”, dla urzędu skarbowego często wymaga dodatkowych wyjaśnień.
- Które wydatki przedsiębiorcy wpisują w koszty najczęściej, a fiskus bada je najdokładniej?
- Gdzie dziś pojawia się najwięcej sporów interpretacyjnych?
- Co w praktyce chroni przed zakwestionowaniem kosztów?
Najczęściej kwestionowane koszty. „Oczywiste” tylko z pozoru
Z perspektywy fiskusa kluczowe znaczenie ma art. 22 ust. 1 ustawy o PIT (oraz art. 15 ust. 1 ustawy o CIT), czyli zasada, że kosztem może być wydatek poniesiony w celu osiągnięcia, zachowania albo zabezpieczenia przychodu. Problem w tym, że ustawodawca nie tworzy zamkniętej listy kosztów „dozwolonych”, za to wprost wskazuje katalog wyłączeń.
I właśnie w tych „szarych strefach” przedsiębiorcy najczęściej próbują księgować wydatki, które później trafiają pod lupę urzędników.
- Najczęstsze koszty, jakie przedsiębiorcy chcą księgować, to masaże, usługi psychologów, okulary korekcyjne do komputera, studia, zegarki, garnitury lub inne ubrania. Takie wydatki fiskus może zakwestionować, szczególnie uważnie bada te obszary, w których trudno jednoznacznie wykazać związek kosztu z uzyskiwanym przychodem - wskazuje Katarzyna Sztupecka, księgowa Infakt w rozmowie z BiznesInfo.
Z punktu widzenia organów podatkowych są to koszty:
- o charakterze osobistym,
- potencjalnie poprawiające komfort życia, zdrowie lub wizerunek,
- które nie wynikają automatycznie z rodzaju działalności, nawet jeśli przedsiębiorca faktycznie z nich korzysta „do pracy”.
Dlatego fiskus nie pyta „czy to pomaga w pracy”, lecz „czy bez tego wydatku przychód w ogóle mógłby powstać lub być zabezpieczony”.
- Każdy ryzykowny wydatek musi być solidnie udokumentowany i uzasadniony. Wtedy jest szansa, że przejdzie kontrolę - podkreśla ekspertka.
Nietypowe spory z fiskusem. Nawet kawa bywa problemem
W praktyce kontrolnej nie ma kosztów „zbyt małych, by je zakwestionować”. Urzędy Skarbowe sprawdzają nie tylko kwoty, ale logikę rozliczeń.
- Kiedyś urząd zakwestionował kawę. Wydawałoby się oczywiste, a jednak. Kontrola zakończyła się pozytywnie dla klienta - relacjonuje Katarzyna Sztupecka.
Z perspektywy przepisów to klasyczny problem reprezentacji. Ustawy o PIT i CIT wprost wyłączają z kosztów wydatki na reprezentację, w tym m.in.:
- usługi gastronomiczne,
- żywność,
- napoje (również bezalkoholowe).
To oznacza, że:
- kawa dla kontrahenta może być zakwestionowana,
- kawa „biurowa” dla pracowników bywa broniona,
- a ostateczna decyzja często zapada na poziomie interpretacji i uzasadnienia, nie faktury.
- Jeśli uznaję koszt za wątpliwy, staram się klientowi go wyperswadować, żeby nie miał problemów z fiskusem - dodaje ekspertka.
Samochód, mieszkanie, AI. Tu fiskus ma najwięcej pytań
Zdaniem ekspertów - i co potwierdzają kontrole - dziś największe ryzyko sporów dotyczy kilku obszarów.
- Samochody np. co do ilości posiadania, mieszkania - zaliczanie w koszty części czynszu i mediów, usługi AI i subskrypcje, koszty usług doradczych i consultingowych.
– wskazuje Sztupecka.
Z punktu widzenia przepisów:
- samochody osobowe obciążone są limitami, proporcjami i zasadami użytku mieszanego,
- mieszkanie w kosztach wymaga realnego wydzielenia części firmowej (nie „biurko w salonie na oko”),
- AI i subskrypcje są nowym obszarem, gdzie fiskus oczekuje jasnej odpowiedzi: do czego dokładnie to służy i w jakiej działalności,
- usługi doradcze są regularnie sprawdzane pod kątem „pustych faktur” lub kosztów niemających realnej treści gospodarczej.
Wspólny mianownik? Brak automatyzmu. Każdy z tych kosztów trzeba „obronić”, a nie tylko zaksięgować.
Co realnie chroni przedsiębiorcę podczas kontroli?
Zarówno praktyka KIS, jak i kontrole skarbowe pokazują jedno: faktura to dopiero początek.
- Samo posiadanie faktury często nie wystarczy - liczy się spójność kosztów z profilem działalności oraz możliwość logicznego wykazania ich celu gospodarczego.
- podkreśla ekspertka.
W praktyce oznacza to:
- opisywanie celu wydatku (nie tylko „zakup usługi”),
- zachowanie umów, regulaminów, korespondencji,
- rozdzielanie kosztów prywatnych i firmowych już na etapie decyzji, a nie po kontroli.
Fiskus nie oczekuje ideału - oczekuje logiki, konsekwencji i dowodów.