ZUS masowo ściga matki. Od tych kobiet żąda zwrotu świadczeń wraz z odsetkami
ZUS bierze pod lupę kobiety, masowo kwestionując ich prawo do świadczeń. Urzędnicy coraz częściej uznają umowy o pracę za fikcyjne, jeśli zostały zawarte krótko przed przejściem na zwolnienie lekarskie z powodu ciąży. Dla wielu Polek oznacza to nie tylko utratę środków do życia, ale i konieczność zwrotu ogromnych kwot pobranych zasiłków wraz z odsetkami.
- Dlaczego ZUS podważa umowy o pracę kobiet w ciąży?
- Kogo dotyczy ryzyko kontroli i wstrzymania wypłat?
- Ile można stracić? Kary i zwroty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych
Dlaczego ZUS podważa umowy o pracę kobiet w ciąży?
Jeszcze kilka lat temu decyzja ZUS o zakwestionowaniu zwolnienia lekarskiego i odebraniu zasiłku kobiecie w ciąży praktycznie zamykała sprawę. Dziś, jak wskazuje "Dziennik Gazeta Prawna”, coraz częściej okazuje się początkiem prawdziwej batalii. Odwołania od decyzji po kontrolach zwolnień z kodem „B” coraz częściej trafiają do sądów i w wielu przypadkach kończą się zmianą pierwotnego rozstrzygnięcia. Z danych dziennika wynika, że w latach 2023–2025 liczba takich odwołań wzrosła ponad dwukrotnie - z 33 do 70 rocznie. Chodzi o sytuacje, w których ZUS stwierdził, że e-ZLA było wykorzystywane niezgodnie z jego przeznaczeniem, skutkując pozbawieniem prawa do zasiłku za określony okres.
Urzędnicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wychodzą z założenia, że część kobiet zatrudnia się na etat tylko po to, by uzyskać wysoki zasiłek macierzyński. Takie działanie prawo nazywa "pozornością czynności prawnej". Problem pojawia się wtedy, gdy kobieta faktycznie pracowała, ale staż u danego pracodawcy jest krótki, np. miesiąc lub dwa przed przejściem na L4.
Jak wyjaśnia mec. Katarzyna N., ekspertka od prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w rozmowie z Polskim Radiem, urzędnicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nagminnie podważają sam fakt wykonywania obowiązków służbowych przez kobiety w ciąży. Zdaniem prawniczki kontrolerzy koncentrują się na szukaniu dowodów, które miałyby potwierdzić, że dane stanowisko pracy zostało utworzone sztucznie, a jedynym powodem zatrudnienia było zapewnienie sobie wysokich świadczeń z ubezpieczenia społecznego.

Kogo dotyczy ryzyko kontroli i wstrzymania wypłat?
Na celowniku inspektorów znajdują się przede wszystkim kobiety, które spełniają określone kryteria. Chodzi o osoby zatrudnione na umowę o pracę w trakcie ciąży lub tuż przed jej rozpoczęciem, których wynagrodzenie jest znacznie wyższe niż u innych pracowników na podobnych stanowiskach.
Inspektorzy zwracają również szczególną uwagę na kobiety pracujące w małych, rodzinnych firmach, na przykład u męża, ojca czy rodzeństwa. Kolejnym czynnikiem zwiększającym ryzyko kontroli jest przejście na zwolnienie lekarskie (L4) w ciągu 30–90 dni od rozpoczęcia pracy. Ponadto dla urzędu podejrzane jest zwłaszcza nagłe podniesienie pensji do kwoty bliskiej limitowi (np. 8-10 tys. zł brutto) tuż przed zajściem w ciążę lub zatrudnienie u członka rodziny.
Jeśli ZUS uzna, że umowa była zawarta "dla pozoru", wydaje decyzję o wyłączeniu z ubezpieczeń. Oznacza to, że w świetle prawa kobieta nigdy nie była pracownikiem, a co za tym idzie, nie ma prawa do ani jednej złotówki zasiłku.
Ile można stracić? Kary i zwroty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych
Konsekwencje finansowe dla kobiet są wyjątkowo dotkliwe. ZUS nie tylko wstrzymuje bieżące wypłaty, ale domaga się także zwrotu wszystkich wcześniej wypłaconych świadczeń. W przypadku zasiłku chorobowego, jeśli kobieta przebywała na L4 przez całą ciążę, kwota do zwrotu może wynosić od 15 000 do nawet 40 000 zł. W przypadku zasiłku macierzyńskiego kwoty są jeszcze wyższe – rok pobierania świadczenia przy dobrych zarobkach może oznaczać zobowiązanie rzędu 50 000–80 000 zł. Do tego wszystkiego doliczane są ustawowe odsetki za opóźnienie, które mogą zwiększyć łączny dług o kolejne kilka tysięcy złotych.
Jeśli ZUS wszczął postępowanie wyjaśniające, nie wpadaj w panikę, ale działaj natychmiast. Musisz udowodnić, że faktycznie wykonywałaś swoje obowiązki.
- Zbierz twarde dowody pracy: Przygotuj maile, raporty, podpisy na listach obecności, zdjęcia z miejsca pracy czy logowania do systemów informatycznych.
- Znajdź świadków: Współpracownicy lub klienci, którzy potwierdzą, że widzieli Cię przy pracy, są kluczowi.
- Uzasadnij wysokość pensji: Jeśli zarabiasz dużo, musisz wykazać, że Twoje kwalifikacje (dyplomy, certyfikaty) i zakres obowiązków są warte tych pieniędzy.
- Złóż wyjaśnienia w terminie: Masz zazwyczaj 7 dni na ustosunkowanie się do pisma z ZUS. Nie ignoruj go!
Odwołaj się do sądu: Jeśli ZUS wyda negatywną decyzję, masz 30 dni na złożenie odwołania do Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Statystyki pokazują, że w sądach kobiety wygrywają znacznie częściej niż w samym ZUS-ie.