Co piąty Polak ma krypto, a prawo wciąż nie gotowe. MiCA weszła, polska ustawa utknęła
Unijne przepisy o kryptowalutach już weszły w życie, ale w Polsce trwa wojna o to, jak je wdrożyć. MiCA (Markets in Crypto-Assets) stosuje się etapami: regulacje dotyczące stablecoinów (ART/EMT) obowiązują od 30 czerwca 2024 r., a pozostała część rozporządzenia – od 30 grudnia 2024 r..
Tymczasem krajowa ustawa o rynku kryptoaktywów utknęła na politycznym zakręcie: prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę uchwaloną 7 listopada 2025 r..
Dla branży to nie akademicka dyskusja. Według raportu UCE Research i Ari10 18,4 proc. dorosłych Polaków inwestuje w kryptowaluty – to już masowy rynek, a nie nisza dla pasjonatów nowych technologii.
MiCA weszła, a polskie przepisy? Wciąż w drodze
MiCA ma ujednolicić zasady w całej Unii: od obowiązków dla emitentów tokenów po regulacje dla podmiotów świadczących usługi (giełdy, brokerzy, platformy). Sama regulacja unijna działa „wprost”, ale państwa i tak muszą doprecyzować w prawie krajowym m.in. organizację nadzoru czy część procedur.
I tu zaczyna się polski spór: czy wdrażać MiCA jako minimum – czy „dokręcić śrubę” ponad europejski standard. Zwolennicy ostrożnego podejścia mówią o zasadzie „UE plus zero” (czyli bez dokładania krajowych obowiązków). Krytycy rządowych pomysłów ostrzegają, że przeregulowanie skończy się prostym scenariuszem: biznes przeniesie się do bardziej przewidywalnych jurysdykcji.
Weto prezydenta: „stop” dla ustawy z 7 listopada 2025 r.
Najważniejszy fakt jest konkretny: 1 grudnia 2025 r. prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy z dnia 7 listopada 2025 r. o rynku kryptoaktywów, kierując ją do Sejmu w trybie weta.
W praktyce oznacza to powrót do dyskusji – i kolejne miesiące niepewności dla firm, które muszą planować koszty i model działania w nowym reżimie regulacyjnym.
„Siedem stron zamiast stu”. Branża chce prostego wdrożenia, państwo chce twardszych narzędzi
W debacie pojawia się kontrpropozycja, opisywana przez dr. Krzysztofa Piecha jako „projekt skondensowany” – symbolicznie: kilka stron zamiast dziesiątek. Idea jest prosta: skoro MiCA już narzuca standard, krajowa ustawa powinna być możliwie techniczna i nie tworzyć dodatkowych barier wejścia.
Z drugiej strony państwo argumentuje, że bez twardszych rozwiązań walka z nadużyciami byłaby fikcją. To klasyczny konflikt dwóch logik: bezpieczeństwa i dynamiki rynku.
Stablecoiny bez „odsetek” w UE. Zakaz, który zmienia modele biznesowe
Jedna z najmocniej dyskutowanych zmian w MiCA dotyczy stablecoinów, zwłaszcza tzw. e-money tokens (EMT). Zgodnie z regulacją emitenci EMT nie mogą „przyznawać odsetek” w związku z e-money tokenami, a zakaz obejmuje szeroko rozumiane korzyści zależne od czasu trzymania tokena.
To ważny element dla użytkowników, bo w praktyce uderza w część ofert przypominających „oprocentowanie” stablecoinów (w różnej formie: premie, cashback zależny od czasu, bonusy lojalnościowe).
„Zostaną oszuści, a reszta ucieknie”. Ostry cytat i strach przed wyprowadzką firm
W rozmowie z BiznesInfo dr Krzysztof Piech ostrzega, że zbyt represyjna wersja przepisów mogłaby wyczyścić rynek z legalnych firm, zostawiając w kraju głównie szarą strefę. W jego ocenie konsekwencją byłyby również sankcje, których skala odstraszałaby tych, którzy chcą działać transparentnie.
„Gdyby przeszła wersja rządowa, w naszym kraju zostaliby właściwie tylko oszuści, którzy i tak by się nie rejestrowali pod nadzorem. A wszystkie inne firmy uciekłyby z kraju, bo wiedziałyby, co je może spotkać – kolosalne kary, i finansowe, i więzienia” – mówi dr Krzysztof Piech.
Drugi cytat dotyczy technologicznego nieporozumienia wokół „blokowania” infrastruktury:
„Mamy obawy, czy w rządzie ktokolwiek rozumie, o co chodzi w ustawie, którą sami forsowali. Nie da się decyzją administracyjną zablokować funkcjonowania blockchaina – bo to nie jest centralny serwer, który gdzieś można wyłączyć” – dodaje.
Polska może być hubem, ale najpierw musi przestać przegrywać z biurokracją
Na koniec zostaje pytanie strategiczne: czy Polska chce być tylko „rynkiem zbytu” dla regulowanych globalnych podmiotów, czy krajem, który realnie przyciąga biznes i buduje kompetencje.
Argumenty „za” są policzalne: rynek rośnie, co piąty dorosły Polak ma ekspozycję na krypto (18,4 proc.), a MiCA – mimo kontrowersji – daje ramy, na które czekała część inwestorów i instytucji.
Argumenty „przeciw” też są twarde: bez stabilnych, przewidywalnych procedur firmy łatwo przenoszą operacje do państw, gdzie licencjonowanie jest szybsze i mniej kosztowne.
I tu pojawia się najbardziej polityczny postulat dr. Piecha – zamiast straszyć branżę, państwo powinno ją aktywnie ściągać.
„Gdybym był premierem, to bym sam się wybrał do marszałka z Crypto.com czy do szefa Binance’a i zapytał: co możemy dla was zrobić, żebyście przenieśli swój biznes do Polski?” – mówi dr Krzysztof Piech.
Źródło: BiznesInfo