Skarbówka bierze pod lupę te dochody. Ruszają masowe kontrole
Pieniądze zarabiane w internecie przez lata pozostawały w szarej strefie interpretacji podatkowych. Wpłaty od widzów, sprzedaż na platformach czy okazjonalne transakcje często nie były zgłaszane fiskusowi. Teraz sytuacja się zmienia. Administracja skarbowa zaczęła dokładniej przyglądać się dochodom osiąganym w sieci, a nowe przepisy i raporty z platform sprzedażowych dają urzędom znacznie większe możliwości kontroli.
Fiskus kończy z podatkową furtką dla streamerów
Streamerzy znaleźli się w ostatnim czasie pod szczególną obserwacją administracji skarbowej. Jeszcze niedawno część twórców internetowych korzystała z rozwiązania, które pozwalało uniknąć opodatkowania części wpłat od widzów.
Zgodnie z wcześniejszą interpretacją przepisów darowizny od jednej osoby mogły wynosić do 5733 zł w ciągu pięciu lat bez konieczności zapłaty podatku. W praktyce oznaczało to, że twórcy mogli otrzymywać liczne wpłaty od wielu widzów, a fiskus miał ograniczone możliwości weryfikacji ich źródła.
Problem polegał jednak na tym, że sprawdzenie, czy pieniądze faktycznie pochodzą od różnych darczyńców, było w praktyce bardzo trudne. Dlatego administracja skarbowa zaczęła traktować tzw. donejty, czyli wpłaty przekazywane podczas transmisji na żywo, jako przychód podlegający opodatkowaniu.
Jak dziś opodatkowane są wpłaty od widzów?
Zgodnie z obecnym podejściem fiskusa pieniądze przekazywane streamerom są uznawane za przychód, a nie darowiznę. Oznacza to, że twórca musi je rozliczyć w swoim zeznaniu podatkowym.
W zależności od charakteru działalności takie wpływy mogą być traktowane jako:
- przychód z działalności wykonywanej osobiście,
- przychód z działalności gospodarczej.
Stawki podatku zależą od wybranej formy rozliczenia. W przypadku zasad ogólnych obowiązuje 12 proc. podatku do 120 tys. zł rocznie oraz 32 proc. powyżej tej kwoty. Przy podatku liniowym stawka wynosi 19 proc.
Część twórców może rozliczać się również w formie ryczałtu, gdzie obowiązują stawki 8,5 proc. lub 15 proc. w zależności od rodzaju działalności.

Sprzedawcy internetowi także pod lupą skarbówki
Zmiany dotyczą jednak nie tylko streamerów. Administracja skarbowa zaczęła dokładniej analizować również osoby sprzedające towary w internecie.
To efekt wdrożenia w Unii Europejskiej nowych regulacji dotyczących platform cyfrowych. Serwisy takie jak Allegro, Vinted czy Amazon muszą przekazywać organom podatkowym informacje o aktywności użytkowników sprzedających towary lub usługi.
Dzięki temu fiskus otrzymuje dane o liczbie transakcji, wartości sprzedaży oraz tożsamości sprzedawców. Umożliwia to sprawdzenie, czy osoby prowadzące regularną sprzedaż w internecie wykazują dochody w swoich rozliczeniach podatkowych.
Kiedy sprzedaż w internecie trafia do raportów fiskusa?
Nowe przepisy przewidują jednak konkretne limity, poniżej których sprzedaż nie trafia do systemu raportowania.
Do fiskusa nie są przekazywane dane osób, które w danym okresie sprawozdawczym:
- przeprowadziły mniej niż 30 transakcji,
- a łączna wartość sprzedaży nie przekroczyła 2000 euro.
Dopiero przekroczenie jednego z tych progów powoduje, że platforma przekazuje informacje o sprzedawcy do administracji skarbowej.
W praktyce oznacza to, że osoby sprzedające sporadycznie używane rzeczy – np. ubrania czy książki – nie powinny obawiać się kontroli. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku regularnej sprzedaży, która zaczyna przypominać działalność gospodarczą.