Dino stawia na coś więcej niż handel. Nowy biznes powstaje tuż przy marketach
Polscy konsumenci coraz mocniej cenią swój czas, co zmusza rynkowych gigantów do szukania zupełnie nowych, nieszablonowych metod monetyzacji posiadanej infrastruktury. Kluczem do sukcesu okazuje się nie tylko szeroki asortyment na półkach, ale przede wszystkim maksymalne wykorzystanie przestrzeni wokół samej placówki handlowej. Jakie zmiany dla klientów planuje sieć Dino?
Dino goni za nowym strumieniem kapitału
Przez wiele lat krajobraz rodzimego handlu był silnie spolaryzowany. Z jednej strony wielkie parki handlowe, czyli skupiska sklepów z osobnymi wejściami z parkingu oraz hipermarkety kusiły kompleksowością, oferując dostęp do aptek, salonów prasowych czy punktów gastronomicznych.
Z drugiej strony mniejsze markety stawiały na szybkość i wygodę codziennych zakupów, rezygnując z jakichkolwiek funkcji dodatkowych. Obecna sytuacja gospodarcza, charakteryzująca się nasyceniem rynku i presją kosztową, wymusiła jednak zmianę tego podejścia. Sieci handlowe zrozumiały, że dysponują jednym z najcenniejszych aktywów w nowoczesnym biznesie - stałym, przewidywalnym i masowym ruchem ludzkim, który można z powodzeniem zaoferować zewnętrznym partnerom komercyjnym.

Strategia podnajmu wolnych powierzchni nie jest koncepcją całkowicie nową, jednak jej dynamiczne przenikanie do formatów średnio- i małpowierzchniowych stanowi istotny zwrot rynkowy. Dotychczas to głównie operatorzy tacy jak Kaufland, Carrefour czy Lidl budowali wokół swoich hal sprzedażowych pasaże usługowe, przyciągające lokalnych przedsiębiorców.
Dzięki temu klient w jednym miejscu mógł nie tylko zrobić zakupy spożywcze, ale też odebrać garnitur z pralni, kupić świeże pieczywo z lokalnej rzemieślniczej piekarni czy opłacić rachunki. Dziś ten sprawdzony mechanizm synergii adaptują podmioty, które dotychczas kojarzyły się Polakom wyłącznie z szybkim zaopatrzeniem domowej lodówki.
Transformacja w mikroparki handlowe w wykonaniu Dino
Najlepszym dowodem na zakorzenienie się tego trendu jest transformacja, jaką przechodzi sieć Dino Polska. Podmiot ten, znany ze standaryzacji swoich placówek i błyskawicznego tempa rozwoju, zaczyna wyrastać na istotnego gracza na rynku najmu nieruchomości komercyjnych. To, co jeszcze na początku roku wyglądało na skromny eksperyment, dziś przybiera formę zorganizowanego ramienia biznesowego.
Liczba oferowanych przez sieć lokalizacji przeznaczonych pod zewnętrzny wynajem handlowo-usługowy wzrosła w krótkim czasie z zaledwie 3 do aż 11 punktów w skali całego kraju. To wyraźny sygnał, że faza testów dobiegła końca, a zarząd dostrzegł w tym obszarze ogromny potencjał ekonomiczny.

Rozmieszczenie tych inwestycji pokazuje, że sieć celuje zarówno w mniejsze ośrodki miejskie, jak i kluczowe lokalizacje regionalne. Oficjalna oferta najmu obejmuje obecnie lokale w takich miastach jak Ostrów Wielkopolski, Zduńska Wola, Jelenia Góra, Prostki, Grudziądz, Zawadzkie, Oświęcim, Żmigród, Myślibórz oraz Lipno. Struktura dostępnych powierzchni charakteryzuje się dużą elastycznością.
Inwestorzy oraz lokalni przedsiębiorcy mogą wybierać spośród niewielkich pomieszczeń o metrażu 50-60 mkw., idealnych pod małe punkty usługowe czy gastronomię, aż po imponujące przestrzenie liczące niemal 500 mkw. Część z nich jest gotowa do natychmiastowego zagospodarowania, podczas gdy inne dają możliwość pełnej adaptacji i aranżacji pod specyficzne wymagania konkretnej branży.
Zobacz też: 26 maja rusza oficjalne wezwanie ws. InPostu. Wiadomo, kto chce przejąć firmę
Czy mniejsze miejscowości doczekają się mini "parków handlowych" przy sklepach Dino?
Własny lokal przy popularnym markecie spożywczym to dla najemców przede wszystkim unikalna szansa na drastyczne obniżenie kosztów marketingu i promocji. Sieć komercjalizująca swoje przestrzenie wprost określa swoje markety mianem „generatorów ruchu”. Klient, który przyjeżdża na codzienne zakupy, naturalnie staje się odbiorcą usług sąsiadujących podmiotów.
Takie rozwiązanie przynosi najwięcej korzyści samemu konsumentowi, dla którego kluczową wartością staje się gigantyczna oszczędność cennego czasu. Zamiast krążyć po zakorkowanym mieście w poszukiwaniu apteki, kwiaciarni czy punktu nadania paczek, Polacy zyskają możliwość załatwienia wszystkich najważniejszych spraw w jednym miejscu, tuż obok własnego domu.
Na koniec marca 2026 roku sieć Dino posiadała już 3 094 sklepy, co oznacza wzrost o 348 placówek w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Łączna powierzchnia sal sprzedaży przekroczyła barierę 1,2 miliona metrów kwadratowych, notując dwucyfrowy, trzynastoprocentowy wzrost w skali roku.
Dla przeciętnego klienta, szczególnie w mniejszych miejscowościach pozbawionych tradycyjnych galerii handlowych, oznacza to prawdziwą rewolucję w codziennej wygodzie. Przekształcenie osiedlowych marketów w wielofunkcyjne mini-centra zakupowe sprawi, że nowoczesne usługi i handel specjalistyczny trafią bezpośrednio tam, gdzie ludzie po prostu mieszkają i robią codzienne zakupy.