Wiosenna "królowa drożyzny". Te produkty najmocniej zdrożały w sklepach, skok aż o 20%
Wizyty w placówkach handlowych wciąż kończą się dla konsumentów sporym zaskoczeniem, a comiesięczne zestawienia wydatków nie pozostawiają złudzeń. Najnowszy raport cenowy pokazuje, że walka z inflacją w segmencie detalicznym wcale nie dobiegła końca, a niektóre towary drożeją w tempie, które zmusza do głębszej weryfikacji domowych budżetów. Choć dynamika wzrostu ogólnego wskaźnika cen konsumpcyjnych bywa zmienna, to w koszykach zakupowych Polaków ukryli się prawdziwi liderzy drożyzny, którzy generują odczuwalne podwyżki.
Wojna cenowa sieci handlowych a faktyczne koszty produkcji
Analiza rynku detalicznego w naszym kraju wymaga spojrzenia na dwa zupełnie odmienne bieguny konsumenckiej rzeczywistości. Z jednej strony konsumenci są świadkami rywalizacji marketingowej największych dyskontów, z drugiej zaś zmagają się z surową presją kosztową, która ostatecznie i tak znajduje odzwierciedlenie na sklepowych półkach. Co ciekawe, w niektórych obszarach to właśnie akcje promocyjne kształtują ostateczny wynik statystyczny.
Doskonałym przykładem są produkty tłuszczowe, w tym m.in masło, margaryna i olej, które potaniały o 9,5 proc. rok do roku, notując spadki również w marcu o 7,7 proc. oraz w lutym o 4,8 proc. Tak głębokie przeceny to w dużej mierze efekt tak zwanej wysokiej bazy z ubiegłego roku. W całym 2025 roku ceny masła wzrosły średnio o 11,5 proc. rok do roku, dlatego dzisiejsze spadki są w pewnym sensie statystycznym odbiciem po wcześniejszych podwyżkach.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że rynek tłuszczów mógł również osiągnąć chwilowe nasycenie, a dodatkowym czynnikiem sprzyjającym obniżkom były niższe ceny części surowców, mimo że notowania rzepaku nadal pozostają relatywnie wysokie. Ceny produktów tłuszczowych stały się orężem w starciach gigantów handlowych. Sieci detaliczne regularnie przeceniają kostki masła nawet o kilkadziesiąt procent, by przyciągnąć klientów do placówek.
Podobną zależność widać w segmencie dodatków spożywczych, takich jak musztardy, majonezy i ketchupy, które potaniały w kwietniu o 1,5 proc. Niższe stawki nie wynikają tu jednak z trwałego spadku kosztów produkcji czy cen surowców, lecz z silnej konkurencji między producentami i dystrybutorami. Nadchodzący sezon grillowy i związany z nim popyt mogą jednak szybko odwrócić tę spadkową tendencję. Z kolei w przypadku nabiału odnotowano minimalny wzrost o 0,6 proc. w kwietniu, po wcześniejszych spadkach w marcu o 0,7 proc. i lutym o 2,3 proc., co wynika z rosnącej podaży mleka na rynkach światowych.
Liderzy drożyzny w sklepach. Klimatyczne anomalie uderzają w koszyki zakupowe Polaków
Gdy przyjrzymy się towarom, które najmocniej obciążają kieszenie kupujących, od razu zauważymy obecność czynników o charakterze globalnym oraz decyzji o naturze fiskalnej. W kwietniu 2026 roku spośród 17 analizowanych kategorii najbardziej podrożały używki, notując wzrost o 8,1 proc. rok do roku.
Choć wynik ten jest wysoki, to i tak oznacza lekkie wyhamowanie w stosunku do marca, gdy wzrost cen w skali roku w tym segmencie wyniósł aż 11,1 proc., oraz do lutego z odczytem na poziomie 10,3 proc. Do tej grupy towarowej zalicza się m.in. herbatę, kawę i alkohole. Co więcej, krajowy sektor napojów alkoholowych zmaga się z cyklicznymi podwyżkami podatku akcyzowego.
Od 1 stycznia 2026 roku akcyza na alkohol wzrosła o kolejne 5 proc., a ten mechanizm fiskalny będzie trwale podnosił koszty zakupu przez wiele miesięcy. Warto podkreślić, że w grupie używek bezapelacyjną rekordzistką okazała się sama herbata, której cena w ostatnim czasie skoczyła o ponad 20 proc. Konsumenci nie mają też łatwego życia przy stoiskach z tradycyjnymi słodyczami i deserami. Kategoria ta podrożała o 7,6 proc. rok do roku, po wzrostach o 9,3 proc. w marcu oraz 7,3 proc. w lutym.
Liderami drożyzny są kategorie obciążone specyficznymi czynnikami. Surowce, z których pochodzą kawa i herbata, są wrażliwe na kursy walut i warunki klimatyczne, a alkohol podlega podwyżkom akcyzy - tłumaczy dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.

Kluczową rolę odgrywają tu historyczne zawirowania na rynku kakao. Choć na giełdach światowych ten surowiec zaczyna powoli tanieć, to tradycyjne sklepy reagują na te optymistyczne sygnały z bardzo dużym opóźnieniem. Swoje dokłada także trzecia kategoria na podium, czyli napoje, ze wzrostem rzędu 5,8 proc. w ujęciu rocznym. Na ich ostateczną wycenę wpływają przede wszystkim rosnące ceny półproduktów oraz koszty logistyki i energii.
Zobacz też: Za kilogram płacą 1500 zł. Mało kto wie, że ta roślina jest uprawiana w Polsce
Globalne trendy na rynku rolnym prognozą dalszych podwyżek
Czy w najbliższej przyszłości możemy spodziewać się stabilizacji sytuacji w handlu tradycyjnym? Odpowiedź na to pytanie ukryta jest w danych dotyczących produktów sypkich oraz rynku mięsnego, które zamykają stawkę najszybciej drożejących segmentów spożywczych.
Produkty sypkie podrożały w kwietniu o 5,6 proc. rok do roku, wykazując wyraźną tendencję przyspieszenia, gdyż w marcu wzrost wynosił 4,3 proc., a w lutym zaledwie 0,8 proc. Z kolei mięso zanotowało w kwietniu wzrost o 4,8 proc. w skali roku, utrzymując stabilny, choć wysoki poziom po marcowych i lutowych odczytach rzędu 5,4 proc. Obecne wyniki obu tych kategorii są bezpośrednią konsekwencją wzrostu cen na światowych rynkach hurtowych.
Wszystkie dane pochodzą z najnowszego, cyklicznego raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych" autorstwa analityków UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. W ramach tej obszernej publikacji przeanalizowano blisko 104 tysiące cen detalicznych z przeszło 48 tysięcy placówek handlowych należących do 62 sieci handlowych w Polsce.
Badaniem objęto dyskonty, hipermarkety, supermarkety oraz sieci convenience, porównując ceny z kwietnia 2026 roku z analogicznym okresem z roku 2025. Eksperci uniwersyteccy ostrzegają, że choć obecne skoki cen produktów sypkich i mięsa nie wydają się jeszcze drastyczne, to wyraźnie wskazują na niekorzystne tendencje dla konsumentów.
Jeżeli nie nastąpi szybka stabilizacja sytuacji geopolitycznej na świecie, to w ciągu kilku najbliższych miesięcy może utrzymać się szybki trend wzrostowy cen nie tylko tych, ale też innych podstawowych produktów żywnościowych. Autorzy raportu przypominają jednocześnie, że powyższa analiza cen ze sklepów skupia się na koszyku podstawowych dóbr i nie może być utożsamiana z oficjalnym pomiarem inflacji konsumenckiej podawanym przez urzędy statystyczne. Polacy muszą się jednak przygotować na to, że powrót do niskich rachunków za codzienne zakupy spożywcze w najbliższym czasie nie nastąpi.