biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane
Julia Bogucka
Julia Bogucka 24.02.2026 07:00

W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane

W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane
Fot. sugiantara/CanvaPro

Pamiętamy puste półki, na których królował ocet, ale też zapach świeżego chleba i charakterystyczne neony rozświetlające szare ulice miast. Dziś sentyment przegrywa z rynkową matematyką. Jedna z najstarszych polskich organizacji handlowych, która przetrwała transformację ustrojową, znów kurczy się w oczach. Kolejne punkty są zamykane.

  • Tu robiło się zakupy w PRL
  • Sentyment nie wystarcza, kolejne sklepy są zamykane
  • O 50 sklepów mniej od 2019, to największa bolączka organizacji

Tu robiło się zakupy w PRL

Historia handlu w Polsce Ludowej to temat rzeka, który u starszego pokolenia wciąż wywołuje słodko-gorzkie wspomnienia. W czasach gospodarki centralnie sterowanej Powszechna Spółdzielnia Spożywców “Społem” była absolutnym hegemonem, a jej logo z charakterystyczną ”elką” stanowiło nieodłączny element miejskiego krajobrazu. To w tych sklepach realizowano kartki na mięso, cukier czy słodycze, a o towarach “rzucanych” na sklepowe półki krążyły legendy. Transformacja ustrojowa roku 1989 była dla tego skostniałego systemu terapią wstrząsową. Uwolnienie rynku, napływ zagranicznego kapitału i pojawienie się kolorowych supermarketów sprawiły, że wiele instytucji z rodowodem PRL, takich jak setki Gminnych Spółdzielni ”Samopomoc Chłopska”, upadło niemal z dnia na dzień.

W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane
Fot. Marek BAZAK/East News

Społem jednak przetrwało, głównie dzięki uwłaszczeniu się na majątku trwałym i posiadaniu nieruchomości w kluczowych lokalizacjach centrów miast. Warto pamiętać, że w przeciwieństwie do scentralizowanych korporacji, takich jak Jeronimo Martins (właściciel Biedronki) czy Lidl, Społem nie jest jednolitą firmą zarządzaną z centrali. To federacja niezależnych bytów, z których każdy prowadzi własny rachunek ekonomiczny. Ta struktura, choć dająca lokalną niezależność, w zderzeniu z potężnymi machinami logistycznymi zachodnich koncernów okazuje się często piętą achillesową.

Brak efektu skali w negocjacjach z dostawcami, rozproszone działania marketingowe oraz nierówny poziom modernizacji placówek sprawiają, że poszczególne spółdzielnie muszą konkurować nie tylko ceną, lecz także sentymentem i lokalnym zakorzenieniem. W wielu miastach Społem funkcjonuje dziś jako marka "z tradycją”, bliższa klientowi, oferująca produkty regionalne i oparta na relacjach budowanych przez dekady. Jednocześnie jednak stoi przed dylematem: jak zachować spółdzielczy charakter i historyczną tożsamość, a zarazem sprostać realiom rynku, w którym dominują agresywne promocje, cyfrowe systemy zarządzania łańcuchem dostaw i standaryzacja doświadczenia zakupowego.

Sentyment nie wystarcza, kolejne sklepy są zamykane

Mylne byłoby twierdzenie, że spółdzielcy złożyli broń. W wielu miastach Polski trwają poszukiwania niszy łączącej tradycję z wymogami współczesnego konsumenta. Doskonałym przykładem jest renesans barów mlecznych, reliktów przeszłości, które dziś przechodzą metamorfozy w nowoczesne bistra pod szyldem spółdzielni. Jeszcze bardziej zaskakującym ruchem są innowacje technologiczne. Wiele oddziałów decyduje się na wdrażanie nowoczesnych systemów sprzedaży, starając się dotrzymać kroku rynkowym standardom. Przykładowo w Białymstoku uruchomiono bar Społem drive-thru. Wprowadzanie nowych udogodnień dla klientów pokazuje, że spółdzielnia potrafi być elastyczna i szuka sposobów na przyciągnięcie młodszego pokolenia.

Inwestycje obejmują również remonty flagowych domów handlowych, takich jak katowicki Zenit czy Skarbek, które mimo upływu lat wciąż pełnią ważne funkcje handlowe. Problemem pozostaje jednak skala. Podczas gdy zagraniczne sieci otwierają setki sklepów rocznie i automatyzują logistykę, innowacje w Społem mają charakter punktowy i zależą od operatywności prezesa danej, lokalnej spółdzielni. Brak centralnego budżetu na marketing i spójnej strategii krajowej sprawia, że pozytywne przykłady giną w morzu placówek, które od lat 90. nie widziały remontu.

W PRL-u każdy robił tu zakupy. Dziś kolejne punkty są masowo zamykane
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Dodatkowym wyzwaniem pozostaje kwestia wizerunku. Dla wielu konsumentów marka Społem wciąż kojarzy się z estetyką minionej epoki, ciężkimi witrynami, przypadkową ekspozycją towarów i przestarzałą identyfikacją wizualną. Tymczasem współczesny klient oczekuje nie tylko konkurencyjnych cen, ale także doświadczenia zakupowego: przejrzystej komunikacji, atrakcyjnej przestrzeni i obecności w mediach społecznościowych. Bez odważniejszego rebrandingu oraz inwestycji w jednolitą narrację marketingową trudno będzie przebić się przez dominację globalnych sieci.

Zobacz też: Nagminny błąd popełniany w Biedronce. Kasa zablokuje zakupy i wezwie na kontrolę

O 50 sklepów mniej od 2019, to największa bolączka organizacji

Sieć Społem, uznawana za jedną z najstarszych organizacji handlowych w Polsce, stopniowo traci swoją pozycję na rynku detalicznym. Od 2019 roku z mapy kraju zniknęło około 50 sklepów działających pod tym szyldem, co wynika z wyliczeń Business Insider Polska. Choć obecnie funkcjonuje jeszcze ponad 2 tys. placówek, to w porównaniu z okresem PRL, gdy Społem posiadało nawet 11 tys. sklepów, skala spadku jest znacząca. Najwięcej zamknięć dotyczy dużych miast. W ostatnich miesiącach zniknęły kolejne punkty m.in. w Łódź, a podobny los spotkał sklepy w Szczecin, Warszawa czy Pruszków. Część dawnych lokali handlowych ma zostać przekształcona w inwestycje mieszkaniowe, co pokazuje, że w atrakcyjnych lokalizacjach handel przegrywa z rynkiem nieruchomości.

Kluczowym wyzwaniem dla Społem pozostaje dynamiczna ekspansja dyskontów. W miejscu niektórych zamkniętych sklepów pojawiają się silni konkurenci, np. Biedronka czy Dino. Równolegle rośnie liczba placówek takich sieci jak Żabka czy Lidl, które dzięki skali działania mogą negocjować korzystniejsze warunki z dostawcami, oferować niższe ceny oraz prowadzić intensywne kampanie promocyjne. Dodatkowym problemem jest rozproszona struktura organizacyjna Społem, ponad 300 niezależnych spółdzielni utrudnia prowadzenie wspólnej polityki zakupowej i marketingowej.

W przeciwieństwie do scentralizowanych sieci takich jak Biedronka, Dino, Żabka czy Lidl, model funkcjonowania Społem opiera się na autonomii lokalnych spółdzielni. Z jednej strony pozwala to na silniejsze zakorzenienie w społecznościach i większą elastyczność wobec lokalnych potrzeb, z drugiej jednak ogranicza efekt skali i utrudnia szybkie reagowanie na zmiany rynkowe. Brak jednolitej strategii cenowej, marketingowej oraz inwestycyjnej sprawia, że sieć ma trudności z budowaniem spójnego wizerunku marki w skali ogólnopolskiej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: PRL Zakupy Polska
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: