biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Koniec z "pułapką spadkową". Dziurawy przepis o dziedziczeniu ma zostać zamknięty
Julia Bogucka
Julia Bogucka 09.06.2026 11:27

Koniec z "pułapką spadkową". Dziurawy przepis o dziedziczeniu ma zostać zamknięty

Koniec z "pułapką spadkową". Dziurawy przepis o dziedziczeniu ma zostać zamknięty
Fot. superohmo/CanvaPro

Odejście bliskiej osoby to nierzadko potężny cios emocjonalny, pod którym kryje się pułapka finansowa. Dziedziczenie nie zawsze powiększa domowy budżet, a spadkobiercy często wpadają w spiralę cudzych zobowiązań. Nadchodzące regulacje mają uprościć procedury - niechcianego spadku będzie można pozbyć się łatwiej.

Anatomia polskiej sukcesji. Kto i na jakich zasadach przejmuje majątek?

Zrozumienie mechanizmów rządzących przekazywaniem dorobku życia to fundament świadomego zarządzania osobistymi finansami. Polski porządek prawny w obszarze sukcesji opiera się na dwóch filarach: testamencie oraz dziedziczeniu ustawowym. Kiedy zmarły nie pozostawi po sobie ostatniej woli, do głosu dochodzą rygorystyczne przepisy kodeksowe. Wyznaczają one precyzyjną drabinę pokrewieństwa, na której szczycie znajdują się małżonek oraz dzieci.

Jeżeli oni nie mogą lub nie chcą przyjąć majątku, w kolejce ustawiają się wnuki, rodzice i rodzeństwo, a w skrajnych przypadkach nawet gmina ostatniego miejsca zamieszkania. Warto podkreślić, że nabycie praw następuje automatycznie w chwili otwarcia spadku, czyli w momencie śmierci spadkodawcy. Oznacza to, że z perspektywy prawnej stajemy się sukcesorami natychmiast, bez konieczności składania jakichkolwiek podpisów na początkowym etapie.

Koniec z "pułapką spadkową". Dziurawy przepis o dziedziczeniu ma zostać zamknięty
Fot. Wasan Tita/Getty Images/CanvaPro

Czym jednak jest ten mityczny spadek? Wielu Polaków wciąż żyje w błędnym przekonaniu, że to wyłącznie nieruchomości, grunty rolne czy zgromadzone oszczędności. Tymczasem masa spadkowa, czyli całokształt praw i obowiązków majątkowych zmarłego, ma znacznie ostrzejsze oblicze. 

Do majątku wchodzą zarówno aktywa, jak i pasywa. Zaległe rachunki za prąd, niezapłacone raty kredytów hipotecznych, wysoko oprocentowane pożyczki pozabankowe czy zaległości wobec fiskusa - to wszystko przechodzi bezpośrednio na następców prawnych. Jak wskazują analizy zadłużenia zawarte w raporcie Krajowego Rejestru Długów z września 2023 roku, zaległości konsumentów w Polsce rosną, a starsze pokolenia nierzadko ratują budżet chwilówkami. W efekcie dziedziczenie to często stąpanie po finansowym polu minowym, gdzie niewiedza może kosztować dorobek całego życia.

Kredyty zza grobu. Dlaczego masy spadkowe rujnują portfele Polaków

Dziedziczenie długów to nad Wisłą narastający problem systemowy, który każdego roku weryfikuje plany finansowe tysięcy nieświadomych rodzin. Zobowiązania zmarłego z dnia na dzień nie wyparowują w próżnię. Kredytodawcy oraz wyspecjalizowane firmy windykacyjne doskonale znają narzędzia prawne pozwalające na skuteczne dochodzenie roszczeń od nowych dłużników. Spadkobiercy, stając przed widmem potężnych roszczeń finansowych, mają do wyboru kilka ścieżek postępowania.

Pierwszą, najbardziej ryzykowną opcją jest przyjęcie majątku wprost. Taki ruch oznacza nieograniczoną odpowiedzialność za odziedziczone długi całym swoim obecnym oraz przyszłym majątkiem osobistym. Drugim wariantem, który na mocy ostatnich nowelizacji stanowi ustawowy standard i domniemanie prawne w przypadku braku reakcji, jest przyjęcie spadku z tak zwanym dobrodziejstwem inwentarza. W teorii mechanizm ten brzmi jak doskonała polisa przed bankructwem, ponieważ ogranicza odpowiedzialność za pasywa do wartości ustalonego stanu czynnego spadku, czyli rynkowej kwoty aktywów. Niestety w praktyce ten rzekomy wentyl bezpieczeństwa generuje koszty poboczne. 

Koniec z "pułapką spadkową". Dziurawy przepis o dziedziczeniu ma zostać zamknięty
Fot. photobyphotoboy/CanvaPro

Przyjęcie takiego spadku wymaga sporządzenia oficjalnego spisu inwentarza przez komornika. Stawki te mogą pochłonąć od kilkuset do kilku tysięcy złotych, co dla rodzin bywa barierą zaporową. Dlatego tak wielu decyduje się na radykalne cięcie, czyli odrzucenie niechcianego spadku. Zgodnie z przepisami mamy na to sześć miesięcy od dnia, w którym dowiedzieliśmy się o tytule swojego powołania. Konieczna jest wizyta u notariusza lub oświadczenie przed sądem

Problemy zaczynają się jednak, gdy zrzeczenie się praw uruchamia lawinę kaskadowego dziedziczenia, a długi przechodzą na dzieci osoby odrzucającej, w tym na małoletnie. W prawie spadkowym szykuje się istotna zmiana, która ma lepiej chronić rodziny przed nieświadomym przejmowaniem długów po zmarłych.

Zobacz też: Wiek emerytalny w Polsce podniesiony do 70. roku życia. Tę grupę zawodową czeka potężna zmiana

Koniec biurokratycznej udręki. Nowelizacja zdejmie ciężar z rodzin

Jak podaje "Rzeczpospolita”, Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przygotowuje nowelizację kodeksu cywilnego oraz kodeksu postępowania cywilnego. Jej głównym założeniem jest umożliwienie wcześniejszego składania oświadczeń o odrzuceniu spadku

Dziś, jak wspomniano wcześniej, osoba z dalszej rodziny musi zwykle czekać, aż decyzję podejmą krewni znajdujący się przed nią w kolejce do dziedziczenia. Dopiero wtedy zaczyna biec jej własny termin na odrzucenie spadku. W praktyce oznacza to, że sprawy związane z zadłużonym spadkiem mogą ciągnąć się przez wiele miesięcy, a nawet lat, obejmując kolejne osoby z rodziny. Po zmianach ten mechanizm ma zostać uproszczony. 

Spadkobierca będzie mógł złożyć oświadczenie zawczasu, nie czekając na to, czy najbliżsi krewni zmarłego odrzucą spadek. Oznacza to, że dalsi członkowie rodziny, na przykład rodzeństwo zmarłego, dzieci rodzeństwa czy inni krewni, będą mogli wcześniej zabezpieczyć się przed ryzykiem dziedziczenia długów. Nowe przepisy mają ograniczyć sytuacje, w których ktoś przejmuje zadłużony spadek tylko dlatego, że nie dopilnował terminu albo nie wiedział, że został powołany do dziedziczenia. Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha wskazuje, że obecnie takie osoby często muszą później kierować sprawy do sądu i wnosić o przywrócenie terminu. Nie zawsze jest to skuteczne, a dodatkowo obciąża wymiar sprawiedliwości.

Projektowane rozwiązanie ma więc nie tylko uprościć formalności, ale też zmniejszyć ryzyko kosztownych pomyłek. Prezes Rady Izby Notarialnej w Warszawie Tomasz Karłowski ocenia, że nowelizacja może usprawnić procedurę i ograniczyć liczbę błędów po stronie spadkobierców. Projekt znajduje się obecnie w Ministerstwie Sprawiedliwości i po dopracowaniu ma zostać skierowany do konsultacji oraz dalszych prac legislacyjnych.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: