Kobieta oszukała system w markecie. Za zakupy płaciła grosze, teraz grozi jej 8 lat więzienia
Kasy samoobsługowe stały się nieodłącznym elementem niemal każdego dyskontu. Jednak za wygodą i szybkością zakupów kryją się również specyficzne zagrożenia, które coraz częściej testują pomysłowość nieuczciwych klientów. Finał sprawy ze Śremu dla sprawczyni może okazać się niezwykle dotkliwy, bo polskie prawo traktuje oszustwa komputerowe i manipulacje systemami płatniczymi z wyjątkową surowością.
- Sklepy coraz bardziej zabezpieczają swoje kasy samoobsługowe
- Kobieta 59 razy dokonała oszustwa przy kasie samoobsługowej
- Surowy finał „sprytnego” oszczędzania
Sklepy coraz bardziej zabezpieczają swoje kasy samoobsługowe
Kasy samoobsługowe miały być lekarstwem na braki kadrowe w handlu i długie kolejki, jednak dla części społeczeństwa stały się polem do niebezpiecznych eksperymentów. Najpopularniejszym, choć prymitywnym sposobem na kradzież, jest tzw. „trik na banany” lub „trik na marchewkę”, polegający na ważeniu drogich produktów, takich jak egzotyczne owoce czy drogie wędliny, jako najtańszych warzyw korzeniowych.
Według danych Komendy Głównej Policji, liczba stwierdzonych wykroczeń i przestępstw kradzieży w sklepach systematycznie rośnie, co zmusza sieci handlowe do inwestowania w zaawansowaną sztuczną inteligencję monitorującą każdy ruch klienta przy terminalu. Systemy te potrafią rozpoznać kształt produktu na wadze i porównać go z wybraną na ekranie pozycją, blokując transakcję w razie niezgodności.

Współczesne sklepy to już nie tylko półki i lady, ale skomplikowane systemy informatyczne zbierające dane o każdym paragonie. Każda anomalia, jak np. nienaturalnie niska waga drogich produktów lub częste anulowanie pozycji z koszyka, jest odnotowywana przez algorytmy zabezpieczające.
Właściciele dyskontów coraz częściej korzystają z analizy historycznej transakcji przypisanych do konkretnych kart lojalnościowych lub wizerunków z kamer, co pozwala wyłapać seryjnych oszustów, którzy przez tygodnie czują się bezkarni. To właśnie ta skrupulatność w gromadzeniu dowodów sprawia, że osoby liczące na anonimowość w tłumie kupujących, ostatecznie stają przed obliczem wymiaru sprawiedliwości z długą listą zarzutów, które trudno podważyć w sądzie.
Kobieta 59 razy dokonała oszustwa przy kasie samoobsługowej
Sprawa, którą sfinalizowali kryminalni ze Śremu, wykracza jednak poza ramy zwykłej kradzieży sklepowej. Tym razem nie mieliśmy do czynienia z podmienianiem etykiet, lecz z celową manipulacją oprogramowaniem kasy. Podejrzana, mieszkanka powiatu śremskiego, weszła w posiadanie specjalnego kodu serwisowego, który w teorii dostępny jest wyłącznie dla przeszkolonego personelu lub pracowników technicznych serwisu.
To narzędzie pozwala na głęboką ingerencję w proces ważenia i naliczania należności, co kobieta wykorzystywała z pełną premedytacją. Mechanizm był prosty w założeniu, ale zuchwały w wykonaniu: podczas skanowania pełnego koszyka dóbr, oskarżona wpisywała kod niwelujący faktyczną masę towarów, przez co system akceptował płatność za ułamek realnej wartości zakupów.
Proceder ten rozpoczął się w maju 2025 roku i trwał niemal cztery miesiące, co świadczy o dużym poczuciu bezkarności sprawczyni. Kobieta odwiedzała popularny dyskont systematycznie, wynosząc torby wypełnione artykułami wartymi setki złotych, za które płaciła symboliczne grosze. Kryminalni, analizując zgromadzony materiał, doliczyli się aż 59 takich wizyt w okresie od 22 maja do 26 września ubiegłego roku.
Łączne straty, jakie poniósł market w wyniku tej kreatywnej „promocji”, oszacowano na blisko 5200 złotych. Kluczowe dla śledztwa okazało się zestawienie zapisów z monitoringu z logami systemowymi kasy samoobsługowej – każda ingerencja kodem serwisowym zostawiała cyfrowy ślad, który połączono z konkretną godziną i wizerunkiem osoby przebywającej przy terminalu.
Surowy finał „sprytnego” oszczędzania
Kres nielegalnych zakupów nastąpił 16 lutego br., kiedy to śremscy śledczy przedstawili kobiecie oficjalne zarzuty. Choć sprawczyni mogła sądzić, że jej działanie zostanie zakwalifikowane jako drobna kradzież, rzeczywistość prawna jest dla niej znacznie gorsza. Policjanci oparli oskarżenie o art. 286 Kodeksu Karnego, który dotyczy oszustwa.
W polskim systemie prawnym manipulowanie wagą lub oprogramowaniem kasy samoobsługowej w celu uzyskania korzyści majątkowej jest traktowane jako przestępstwo, niezależnie od kwoty pojedynczej transakcji. W przeciwieństwie do zwykłej kradzieży mienia, gdzie próg między wykroczeniem a przestępstwem jest płynny, oszustwo zawsze jest ścigane z pełną surowością przepisów karnych.
Podejrzana, skonfrontowana z twardymi dowodami w postaci analizy informatycznej i nagrań wideo, przyznała się do winy. Teraz grozi jej kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do nawet 8 lat. Tak wysoki wymiar kary wynika z faktu, że oszustwo uderza w zaufanie obrotu gospodarczego i wiąże się z celowym wprowadzeniem w błąd – w tym przypadku systemu automatycznego.