Kierowca autobusu przyszedł do pracy w spódnicy. Taki protest nie spodobał się przełożonym
Standardy ubioru w miejscu pracy bywają zarzewiem sporów na linii pracownik–pracodawca. W czasie upałów spory o odpowiedni strój mogą przybierać na sile. Przekonał się o tym 50-letni pan Darek, kierowca miejskiego autobusu, który zdecydował się prowadzić pojazd w spódnicy. Pasażerowie docenili odwagę mężczyzny i jego sprzeciw wobec nierównego traktowania. Zupełnie inaczej na jego decyzję zareagował jednak ZTM.
Dla kierowców miejskich autobusów upały potrafią być wyjątkowo uciążliwe. Temperatura wewnątrz pojazdu może w takich warunkach przekraczać nawet 30°C.
Ciężka praca za kółkiem w cieniu fali upałów
Warunki pracy w sektorze przewozów pasażerskich w trakcie letnich fal upałów od lat stanowią poważne wyzwanie dla operatorów miejskiej komunikacji. Kabiny pojazdów, mimo obecności systemów klimatyzacyjnych, potrafią nagrzewać się do ekstremalnych temperatur, co bezpośrednio wpływa na komfort oraz bezpieczeństwo prowadzenia pojazdu. Wycieńczony kierowca to mniejsza koncentracja na drodze, co w warunkach gęstego ruchu miejskiego stwarza realne zagrożenie dla pasażerów oraz innych uczestników ruchu.

Przepisy Kodeksu pracy nakładają na pracodawców obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, jednak w przypadku specyficznych zawodów terenowych egzekwowanie tych praw bywa mocno utrudnione. Wielogodzinna praca w zamkniętym pojeździe wymaga odpowiedniego ubioru, który pozwala organizmowi na sprawne oddawanie ciepła. Przedsiębiorstwa przewozowe nakładają jednak na zatrudnionych rygorystyczne zasady dotyczące wizerunku, wymagając noszenia oficjalnych strojów.
Jak wynika z raportów Państwowej Inspekcji Pracy, wysokie temperatury w miejscu pracy są jedną z najczęstszych przyczyn skarg składanych przez pracowników fizycznych i operatorów maszyn w okresie letnim. Mimo to zarządcy komunikacji miejskiej rzadko decydują się na poluzowanie zasad regulaminowych.
Kierowca autobusu przyszedł do pracy w spódnicy. Po kontroli inspektorów dostał karę
W regulaminach obowiązujących w poszczególnych miastach przewidziano możliwość noszenia przez kierowców krótkich spodenek, jednak zwykle muszą one spełniać konkretne wymagania dotyczące m.in. koloru, długości i fasonu. Inaczej traktowane są spódnice, które w służbowych zasadach dotyczących ubioru najczęściej przewidziano jako element damskiego stroju.
Czytaj więcej: Tych 5 zdań absolutnie nie mów na rozmowie o pracę. Rekruter skreśli cię bez zawahania
Gdy tradycyjne prośby i wnioski kierowane do dyrekcji nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, w sferze pracowniczej dochodzi do niekonwencjonalnych form protestu. 50-letni pan Darek, jeden z kierowców warszawskiego autobusu, postanowił zwrócić uwagę na ten problem, pojawiając się w pracy ubrany w damską spódnicę. Tym samym wykorzystał lukę w regulaminie, który nie zabraniał mężczyznom noszenia tego typu garderoby.
Kierowca obsługiwał linię 213, wzbudzając zainteresowanie pasażerów. Zaskoczonym podróżnym tłumaczył, co skłoniło go do założenia spódnicy. Reakcje pasażerów były w większości pozytywne - nie kryli rozbawienia, ale jednocześnie gratulowali mu odwagi.
Zrobiłem to specjalnie. Samochód zostawiony na słońcu nawet na 20 minut nagrzewa się jak puszka. Z autobusem jest tak samo. Wchodzimy do rozgrzanego pojazdu, a klimatyzacja nie zaczyna działać od razu. Nam nie wolno jeździć w krótkich spodniach, choć kobiety mogą zakładać spódnice - mówił "Super Expressowi" kierowca autobusu.
Na zachowanie kierowcy szybko zareagowali jego przełożeni oraz Zarząd Transportu Miejskiego. Ich stanowisko było jednak zupełnie odmienne od entuzjastycznego przyjęcia, z jakim spotkał się mężczyzna ze strony pasażerów.
Usłyszałem, że jestem mężczyzną i nie mogę jeździć w spódnicy. A co z osobami o innej tożsamości płciowej? One też nie mogą przyjść tak do pracy? Gdzie jest ta słynna warszawska tolerancja? - argumentował kierowca komunikacji miejskiej z Warszawy w rozmowie z "Super Expressem".
Przedstawiciele ZTM uznali takie zachowanie za naruszenie obowiązujących standardów wizerunkowych i nałożyli na przewoźnika finansową karę umowną, argumentując, że ubiór kierowcy był niezgodny z umową o świadczenie usług przewozowych.
Odzież służbowa - obowiązek pracodawcy czy pracownika?
Decyzja o ukaraniu wywołała lawinę komentarzy zarówno wśród związkowców, jak i samych mieszkańców miasta. Przedstawiciele branży transportowej podkreślają, że akcja miała charakter desperackiego protestu przeciwko braku przewiewnych, krótkich spodni w oficjalnym pakiecie odzieży roboczej oferowanym przez firmę.
Spór o służbowy strój to nie tylko kwestia wygody, ale również skomplikowane zagadnienie prawne. Pracodawca ma pełne prawo wymagać od pracownika noszenia odzieży służbowej, o ile została ona zapewniona i jest dostosowana do charakteru wykonywanych obowiązków. Problem pojawia się w momencie, gdy nakazany ubiór nie odpowiada panującym warunkom atmosferycznym i stwarza zagrożenie dla zdrowia zatrudnionego.
Według analiz prawniczych dotyczących prawa pracy, obowiązek dbania o dobro pracownika stoi wyżej w hierarchii niż wewnętrzne regulaminy wizerunkowe spółki. Jeśli dostarczony strój służbowy uniemożliwia bezpieczne wykonywanie pracy, pracownik ma prawo domagać się jego zmiany lub zastosowania rozwiązań alternatywnych.
Cała sytuacja pokazuje, jak dalece procedury urzędnicze potrafią być oderwane od realiów codziennej służby za kółkiem. Sprawa ta może stać się przełomowym precedensem w walce o zmianę przestarzałych przepisów BHP w polskim sektorze transportowym.