Aresztowanie polskiego króla wędlin w Argentynie. Prokuratura zdecydowała w sprawie wniosku

Henryk Kania wyjechał kilka lat temu do Argentyny, gdzie został zatrzymany w związku z zarzutami ze strony polskiej prokuratury. Procedury ekstradycyjne wciąż się nie zakończyły, tymczasem przedsiębiorca sam chce wrócić do kraju. Wystąpił z ważnym wnioskiem, wiadomo, jak został rozpatrzony.
Upadek Zakładów Mięsnych Henryk Kania
Zakłady Mięsne Henryk Kania, założone w 1990 roku w Pszczynie, były przykładem transformacyjnego sukcesu. Z małego, rodzinnego przedsiębiorstwa firma urosła do rangi jednego z największych graczy zna rynku przetwórstwa mięsnego w Polsce. Jej rozwój został ukoronowany debiutem na rynku NewConnect w 2009 roku, a następnie przejściem na główny parkiet Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie w 2012 roku.

W szczytowym okresie, w 2018 roku, spółka raportowała przychody przekraczające 1,3 mld zł, a jej produkty były powszechnie rozpoznawalne. Według prokuratury za fasadą giełdowego sukcesu krył się mechanizm przestępczy. Śledztwo prowadzone przez Śląski Wydział Prokuratury Krajowej miało ujawnić proceder, który doprowadził do gwałtownego upadku firmy w czerwcu 2019 roku.
Henrykowi Kani zarzucano m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia podatku VAT na dużą skalę, pranie pieniędzy oraz oszustwa. Kluczowym elementem miała być tzw. karuzela VAT, a więc tworzenie pozornych transakcji handlowych. Jak twierdzą śledczy, kontrolowane podmioty prowadziły fikcyjny obrót towarem, głównie tłuszczem i elementami skór, w celu uzyskania nienależnych zwrotów podatku. Straty Skarbu Państwa z tego tytułu szacowane są na blisko 80 mln zł.
Henryk Kania opuścił Polskę kilka lat temu
Gdy organy ścigania finalizowały materiał dowodowy latem 2019 roku, Henryk Kania opuścił Polskę, unikając fali zatrzymań, która objęła m.in. członków zarządu jego firmy. Ten ruch zapoczątkował międzynarodowe poszukiwania. Początkowo wystawiono za nim list gończy, który szybko został przekształcony w Europejski Nakaz Aresztowania, a następnie, gdy okazało się, że biznesmen przebywa poza UE, w czerwoną notę Interpolu, czyli informację dla organów ścigania na całym świecie o konieczności zlokalizowania i tymczasowego aresztowania osoby.
Po długim pościgu, przedsiębiorca został namierzony i zatrzymany w grudniu 2020 roku w prowincji Buenos Aires w Argentynie. Początkowo został objęty aresztem domowym, a strona polska rozpoczęła procedury.
Trwa procedura ekstradycyjna, która ma na celu sprowadzenie Henryka K. do Polski - informowała wówczas Prokuratura Krajowa w odpowiedzi przesłanej do redakcji money.pl.
Przez ostatnie niemal pięć lat nie udało się jednak sprowadzić biznesmena do kraju. Choć początkowo wydano decyzję o ekstradycji, obrona złożyła odwołanie, które długo nie zostało rozpatrzone przez argentyński Sąd Najwyższy.

Wciąż oczekujemy na decyzję Sądu Najwyższego Argentyny w sprawie odwołania złożonego przez obrońcę Henryka K. od orzeczenia sądu argentyńskiego stwierdzającego prawną dopuszczalność wydania. Nie znamy terminu rozpoznania tego środka odwoławczego - mówiła w październiku 2024 r. w rozmowie z money.pl prokurator Anna Adamiak, rzecznik prokuratora generalnego.
Już wtedy było jasne, że nawet jeśli apelacja obrońcy Henryka K. nie przyniesie skutku, nie oznacza to automatycznie, że dojdzie do jego ekstradycji. Prokuratura podkreślała, że "konieczne będzie uzyskanie dodatkowych informacji od strony argentyńskiej”. Eksperci cytowani przez Business Insider zwracają uwagę, że możliwe jest, iż obrońca powołał się na przepis lub precedens, który może zablokować wydanie zgody na ekstradycję.
Teraz w związku ze sprawą Henryka Kani doszło do kolejnego przełomu.


Henryk Kania wystąpił o list żelazny
Henryk Kania złożył wniosek o list żelazny. Instytucja ta, uregulowana w art. 281 Kodeksu postępowania karnego, to rodzaj umowy między oskarżonym a wymiarem sprawiedliwości. Sąd może wydać oskarżonemu przebywającemu za granicą specjalne zezwolenie na powrót, gwarantując, że pozostanie on na wolności aż do prawomocnego zakończenia procesu. Dla oskarżonego jest to ogromna korzyść, unika bowiem procedury ekstradycyjnej i często wielomiesięcznego aresztu tymczasowego, mogąc przygotowywać się do obrony w znacznie bardziej komfortowych warunkach.
Uzyskanie listu żelaznego nie jest równoznaczne z uniewinnieniem ani złagodzeniem zarzutów. To wyłącznie gwarancja procesowa obwarowana surowymi warunkami, takimi jak:
- obowiązek stawiania się na każde wezwanie sądu i prokuratury,
- informowanie o każdej zmianie miejsca pobytu,
- zakazem opuszczania kraju bez zgody sądu
- powstrzymanie się od jakichkolwiek prób utrudniania postępowania (np. kontaktu ze świadkami).
Sąd może też uzależnić wydanie listu od wpłacenia wysokiego poręczenia majątkowego. Złamanie któregokolwiek z warunków skutkuje natychmiastowym uchyleniem listu i zastosowaniem aresztu.
Wystąpiłem o list żelazny, ponieważ w obecnej sytuacji nie mogę uczestniczyć jako świadek i oskarżyciel posiłkowy w sprawach, których rozstrzygnięcie rzuciłoby nowe światło na przyczyny upadku Zakładów Mięsnych Henryk Kania – argumentował przedsiębiorca w rozmowie z "Wiadomościami Handlowymi".
Prokuratura nie przychyliła się jednak do jego prośby. Odmowa spotkała się z dużym niezadowoleniem ze strony Henryka Kani.
Nie zgadzając się na mój przyjazd, katowicka prokuratura de facto uniemożliwia doprowadzenie do końca wszystkich postępowań w sprawie naszej rodzinnej firmy. Moja rodzina najpierw ucierpiała w wyniku upadku naszej firmy, a teraz jest pokrzywdzona przez niezrozumiałe działania wymiaru sprawiedliwości, który próbuje uniemożliwić nam dochodzenie sprawiedliwości – dodał Henryk Kania w rozmowie z "WH".




































