biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Nawet 2000 zł za kilogram. Wiosenny rarytas trafił na OLX, policja zapowiada ostrzejsze kary
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 26.04.2026 16:20

Nawet 2000 zł za kilogram. Wiosenny rarytas trafił na OLX, policja zapowiada ostrzejsze kary

Nawet 2000 zł za kilogram. Wiosenny rarytas trafił na OLX, policja zapowiada ostrzejsze kary
Fot. Jello5700, Getty Images Signature/Canva

Wiosenny wysyp grzybów w polskich lasach to nie tylko gratka dla smakoszy, ale i spore wyzwanie dla organów kontrolnych. Choć smardze uchodzą za jeden z najbardziej pożądanych rarytasów kulinarnych, ich pozyskiwanie z naturalnego środowiska jest obwarowane rygorystycznymi przepisami. Na popularnych platformach sprzedażowych zaroiło się od ofert handlu “polskimi truflami” jednak pochodzenie towaru często pozostaje zagadką, co wzbudza uzasadnione zainteresowanie straży leśnej oraz policji.

Ruszył sezon na "polskie trufle". Za kilogram płacą nawet 620 złotych

Smardze to specyficzna grupa grzybów, która w polskim systemie prawnym zajmuje miejsce szczególne ze względu na objęcie ich częściową ochroną gatunkową. W praktyce oznacza to, że egzemplarzy rosnących w lasach, na stanowiskach naturalnych, pod żadnym pozorem nie wolno zbierać ani tym bardziej wprowadzać do obrotu handlowego. Zakaz ten dotyczy pięciu konkretnych gatunków: smardza jadalnego, wyniosłego, stożkowatego, półwolnego oraz grubonogiego.

Czytaj więcej: Tanie masło zagrożeniem dla gospodarki. Eksperci mówią wprost

Co istotne, ustawodawca przewidział pewne ustępstwo od tej reguły, które wynika z biologicznej plastyczności tych grzybów. Smardze często pojawiają się bowiem poza zwartymi kompleksami leśnymi – można je spotkać na przydomowych trawnikach, w ogrodach, na działkach czy łąkach. W takich okolicznościach, gdy grzyb wyrasta na terenie prywatnym, jego zbiór jest całkowicie legalny.

Nawet 2000 zł za kilogram. Wiosenny rarytas trafił na OLX, policja zapowiada ostrzejsze kary
Fot. Insubria, pixabay/Canva

Dla osób, które chcą cieszyć się smakiem „polskich trufli” bez ryzyka konfliktu z prawem, jedyną w pełni bezpieczną ścieżką jest zakup produktów pochodzących z certyfikowanych hodowli. Problem polega jednak na tym, że profesjonalna uprawa smardzów jest procesem niezwykle skomplikowanym i kosztownym, co bezpośrednio przekłada się na cenę końcową. W legalnie działających sklepach internetowych za kilogram świeżych grzybów z hodowli trzeba zapłacić obecnie nawet ponad 620 złotych.

Jeszcze głębiej do portfela muszą sięgnąć miłośnicy grzybów suszonych, gdzie cena za kilogram osiąga astronomiczny poziom około 1660 złotych. Tak wysokie kwoty sprawiają, że rynek wtórny, zasilany często przez przypadkowych zbieraczy, kusi znacznie niższymi stawkami, które jednak niosą ze sobą poważne ryzyko prawne.

Na portalach aukcyjnych zaroiło się od nielegalnych ogłoszeń

W serwisach ogłoszeniowych takich jak OLX handel smardzami kwitnie w najlepsze, a oferowane ceny są często o połowę niższe niż w oficjalnej dystrybucji. Analiza dostępnych ofert pokazuje dużą rozpiętość stawek – od 290 złotych za kilogram grzybów rzekomo zebranych na prywatnej działce, aż po ogłoszenia, w których sprzedawcy deklarują „nazbieranie na zamówienie” za kwotę 320 złotych.

Tylko nieliczni oferenci decydują się na wskazanie źródła pochodzenia surowca, co dla organów kontrolnych jest sygnałem alarmowym. Jak podkreślają przedstawiciele Lasów Państwowych, brak jasnej informacji o pochodzeniu grzybów pozwala domniemywać, że mogły one zostać pozyskane nielegalnie z terenów leśnych, co stanowi naruszenie nie tylko Kodeksu wykroczeń, ale również ustawy o ochronie przyrody.

Nawet 2000 zł za kilogram. Wiosenny rarytas trafił na OLX, policja zapowiada ostrzejsze kary
Fot. bethL/Pixabay

Statystyki udostępnione przez Lasy Państwowe wskazują na wyraźny wzrost aktywności służb w tym obszarze. W samym 2025 roku straż leśna podjęła już 943 interwencje w oparciu o art. 153 Kodeksu wykroczeń, który dotyczy nieuprawnionego zbioru płodów leśnych w miejscach zabronionych. To ponad dwukrotny wzrost w porównaniu do roku 2024, kiedy takich działań odnotowano 406.

Stosowane są w straży leśnej różne techniki możliwe dla uzyskania pożądanego celu, w tym może to być analiza dostępnych ogłoszeń pod kątem wytypowania przedsiębiorców do kontroli - odpowiedział Tomasz Zielonka, p.o. zastępca dyrektora ds. komunikacji z Centrum Komunikacji Społecznej Lasów Państwowych, zapytany przez Interię Biznes, czy służby leśne monitorują handel chronionymi grzybami na OLX.

Choć dane te obejmują szerszy katalog przewinień, takich jak zbieranie mchu czy niszczenie kory, to grzyby stanowią ich istotną część. Kary nie są symboliczne – za złamanie przepisów grozi grzywna do 250 złotych lub nagana. Dodatkowo, jeśli zbiór dotyczy gatunków chronionych, sprawca naraża się na konsekwencje wynikające z art. 131 ustawy o ochronie przyrody, gdzie kwoty mandatów nałożonych przez strażników w ostatnim roku przekroczyły już 6 tysięcy złotych.

Zobacz też: Chciał sprzedać unikatowy zabytek na targu. Mężczyzna został zatrzymany

Służby zapowiadają wzmożone kontrole

W obliczu rosnącej skali handlu chronionymi grzybami w internecie, służby leśne zmieniły strategię działania i coraz częściej przenoszą swoją aktywność do sfery cyfrowej. Tomasz Zielonka z Centrum Komunikacji Społecznej Lasów Państwowych w rozmowie z Interią Biznes potwierdza, że straż leśna posiada uprawnienia do kontrolowania podmiotów obracających produktami leśnymi i aktywnie z nich korzysta.

Monitorowanie serwisów aukcyjnych i ogłoszeniowych stało się standardową techniką operacyjną, mającą na celu wytypowanie osób, które mogą łamać prawo. Co więcej, leśnicy nie działają sami – w sytuacjach wymagających sprawnego ustalenia tożsamości sprzedawcy lub wejścia na teren prywatny, ściśle współpracują z policją.

Dla sprzedawcy na OLX oznacza to, że do jego drzwi w każdej chwili mogą zapukać funkcjonariusze z żądaniem udowodnienia legalności oferowanego towaru. Weryfikacja taka, choć trudna, opiera się zazwyczaj na oświadczeniach i dowodach wskazujących na zbiór poza lasem lub fakturach z legalnych hodowli. Brak takich dokumentów przy jednoczesnym posiadaniu znacznej ilości chronionych grzybów stawia handlarza w bardzo trudnym położeniu procesowym.

Czytaj więcej: Tyle można zarobić w Niemczech na zbiorach truskawek. Polacy będą chętnie wyjeżdżać, kwota to nie żart

Z perspektywy konsumenta sytuacja jest równie skomplikowana, ponieważ odróżnienie smardza leśnego od ogrodowego na podstawie zdjęcia jest praktycznie niemożliwe. Eksperci apelują więc o rozwagę i kupowanie tych specyficznych produktów wyłącznie z certyfikowanych źródeł, co nie tylko chroni nasze portfele przed współudziałem w procederze, ale przede wszystkim wspiera ochronę rodzimej przyrody przed grabieżczą eksploatacją.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: