biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Chciał sprzedać unikatowy zabytek na targu. Mężczyzna został zatrzymany
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 25.04.2026 17:52

Chciał sprzedać unikatowy zabytek na targu. Mężczyzna został zatrzymany

Chciał sprzedać unikatowy zabytek na targu. Mężczyzna został zatrzymany
Fot. Warszawska Policja

Na popularnej giełdzie staroci na warszawskim Ursynowie doszło do sensacyjnego odkrycia, które postawiło na nogi stołeczne służby mundurowe. Policjanci zabezpieczyli unikatowy przedmiot, będący jednym z najważniejszych artefaktów archeologicznych ostatnich lat. Właścicielowi grożą teraz konsekwencje za złamanie przepisów o ochronie zabytków.

Obrót zabytkami w Polsce to wysoce ryzykowny biznes

Obrót zabytkami w Polsce to stąpanie po cienkim lodzie, gdzie pasja kolekcjonerska często zderza się z surowymi przepisami dotyczącymi ochrony dziedzictwa narodowego. Wielu amatorów antyków nie zdaje sobie sprawy, że zakup przedmiotu o znacznej wartości historycznej bez odpowiedniej dokumentacji może wiązać się z poważnymi konsekwencjami prawnymi.

Zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, każdy przedmiot będący świadectwem minionej epoki, którego zachowanie leży w interesie społecznym, podlega szczególnej ochronie. W przypadku znalezisk archeologicznych sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – w polskim systemie prawnym wszystkie zabytki archeologiczne wydobyte z ziemi stanowią własność Skarbu Państwa. Choć rynek wtórny przedmiotów pochodzących z zagranicznych kolekcji istnieje, wymaga on przedstawienia transparentnej ścieżki pochodzenia oraz dowodów legalnego przywozu na terytorium kraju.

Policjanci wyspecjalizowani w zwalczaniu przestępczości przeciwko dobrom kultury regularnie monitorują aukcje internetowe oraz giełdy stacjonarne, poszukując obiektów, które mogły zostać pozyskane w sposób nielegalny. Często to właśnie brak świadomości sprzedającego staje się zarzewiem problemów.

Przykład z Warszawy pokazuje, że czujność organów ścigania nie słabnie nawet w miejscach, które kojarzą się głównie z hobbystyczną wymianą drobiazgów. Warto zadać sobie pytanie, ile podobnych skarbów wciąż krąży w nieoficjalnym obiegu, tracąc bezpowrotnie swój kontekst historyczny.

Sensacyjne znalezisko na warszawskiej giełdzie staroci

Na terenie ursynowskiej giełdy staroci zaangażowano funkcjonariuszy z mokotowskiej komendy, których wspierali eksperci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu oraz Biura Kryminalnego KGP. Ich uwagę przykuł nietypowy przedmiot oferowany przez 68-letniego mężczyznę. Był to akinakes – krótka, obosieczna broń koczowniczych ludów irańskich, używana w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą.

Sztylety te, charakterystyczne przede wszystkim dla kultury scytyjskiej, a później zaadaptowane przez Persów, stanowiły kluczowy element wyposażenia wojowników. Artefakt znaleziony w Warszawie został wstępnie oceniony jako zabytek pochodzący z epoki brązu, czyli okresu technologicznego cechującego się upowszechnieniem narzędzi z brązu przed nastaniem epoki żelaza. Wywołało to natychmiastową reakcję służb.

Biegły z zakresu archeologii, reprezentujący Narodowy Instytut Dziedzictwa, po wnikliwych oględzinach potwierdził autentyczność znaleziska. Ekspertyza wykazała, że sztylet pochodzi z około VIII wieku przed naszą erą, co czyni go obiektem o nieocenionej wartości naukowej i historycznej.

Tak wczesne datowanie akinakesu stawia go w rzędzie najważniejszych odkryć tego typu na terenie kraju w ostatnich latach. Broń ta była nie tylko narzędziem walki, ale również symbolem statusu społecznego Scytów – koczowniczego ludu, który zdominował stepy Eurazji między VIII a IV wiekiem p.n.e. Jak to możliwe, że przedmiot o takim znaczeniu trafił na lokalny targ staroci między przedmioty codziennego użytku?

Zobacz też: Tylko 500 osób na świecie może ją mieć, to nie jest zwykłe srebro. Mennica Polska pokazała wyjątkową monetę

Właścicielowi zabytkowego przedmiotu grożą sankcje prawne

Zatrzymany 68-latek podczas przesłuchania tłumaczył, że sztylet wszedł w jego posiadanie kilkanaście lat temu. Według jego relacji, dokonał zakupu na terenie Niemiec, traktując akinakes jako wartościowy, ale legalny element swojej prywatnej kolekcji antyków. Wyjaśnienia te nie uchroniły go jednak przed konsekwencjami.

Śledczy ustalili, że przedmiot prawdopodobnie pochodzi z obszaru państwa nienależącego do Unii Europejskiej i został wprowadzony do Polski z naruszeniem obowiązujących procedur celnych i konserwatorskich. W efekcie mężczyzna usłyszał zarzut wprowadzenia na terytorium Rzeczypospolitej zabytku archeologicznego z naruszeniem przepisów, co jest czynem zagrożonym sankcjami karnymi.

Sprawa sztyletu Scytów otwiera szerszą dyskusję na temat szczelności granic w kontekście handlu dobrami kultury. Przypadek ten dowodzi, że nawet jeśli przedmiot został kupiony w innym kraju Unii Europejskiej, jego pierwotne pochodzenie z krajów trzecich może determinować nielegalność jego posiadania w Polsce, jeśli nie dopełniono formalności przy przekraczaniu zewnętrznej granicy Wspólnoty.

Akinakes został zabezpieczony jako dobro kultury podlegające szczególnej ochronie i najprawdopodobniej docelowo zasili zbiory jednego z państwowych muzeów.

Na obecnym etapie postępowania nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące miejsca jego docelowego przechowywania czy ewentualnej ekspozycji muzealnej. Kwestie te będą uzależnione od rozstrzygnięć procesowych oraz decyzji właściwych instytucji zajmujących się ochroną dziedzictwa kulturowego – mówi asp. szt. Marta Haberska w rozmowie z National Geographic.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: