biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Wielka zmiana na polskich stołach. Skąd tak naprawdę biorą się teraz jaja w sklepach?
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 27.04.2026 07:59

Wielka zmiana na polskich stołach. Skąd tak naprawdę biorą się teraz jaja w sklepach?

Wielka zmiana na polskich stołach. Skąd tak naprawdę biorą się teraz jaja w sklepach?
Fot. John Foxx, Photo Images/Canva

Polski sektor drobiarski, będący dotąd niekwestionowanym liderem europejskiego eksportu, staje przed poważnym wyzwaniem. Choć statystyki produkcji wciąż budzą podziw, to dynamika importu, zwłaszcza z kierunku ukraińskiego i tureckiego, zaczyna niepokoić rodzimych producentów.

W Polsce znacząco wzrósł import zagranicznych jaj

Przez lata polski handel zagraniczny w segmencie jaj kojarzył się niemal wyłącznie z ekspansją na zachodnie rynki. Jednak ostatnie sezony przyniosły fundamentalną zmianę tej narracji, w której coraz ważniejszą rolę odgrywa sprowadzanie surowca z zewnątrz.

Jak wskazuje Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, wzrost znaczenia importu nie jest dziełem przypadku, lecz efektem splotu niefortunnych zdarzeń epidemiologicznych. Regularnie powracająca grypa ptaków oraz ogniska rzekomego pomoru drobiu dziesiątkują krajowe stada, tworząc niebezpieczne luki w podaży, które błyskawicznie wypełniają podmioty zagraniczne.

Polska jest jednym z czołowych eksporterów jaj w UE, ale od kilku lat rośnie import jaj do naszego kraju. W 2025 r. wywieziono 238,4 tys. ton jaj, import wyniósł 52,5 tys. ton - wzrósł o 73 proc. r/r. - informuje dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP) Katarzyna Gawrońska, cytowana przez Interię Biznes.

Wielka zmiana na polskich stołach. Skąd tak naprawdę biorą się teraz jaja w sklepach?
Fot. Nugroho iif/Canva

To zjawisko pokazuje, że polski rynek, dotąd samowystarczalny, staje się coraz bardziej zależny od stabilności produkcji w innych regionach świata. Polska sprowadza towar nie tylko z krajów członkowskich Unii Europejskiej, ale przede wszystkim z tak zwanych krajów trzecich, które oferują konkurencyjne ceny w momentach europejskich niedoborów. Warto zauważyć, że w ubiegłym roku do całej UE z kierunków pozaunijnych trafiło 188,7 tys. ton jaj, z czego co siódma tona została rozładowana właśnie w Polsce.

Rosnąca presja importowa zmienia zasady gry dla zakładów przetwórstwa i firm z branży spożywczej. Gdy ceny na europejskich giełdach szybują w górę z powodu ograniczonej produkcji, surowiec z Ukrainy czy Turcji staje się naturalną alternatywą. Ta zmiana paradygmatu powoduje, że rodzime ceny w mniejszym stopniu zależą od lokalnej koniunktury, a coraz bardziej od globalnych trendów podażowych. W perspektywie długofalowej musimy oswoić się z myślą, że import jaj do kraju nad Wisłą stanie się taką samą normą, jak ich masowa wysyłka do Niemiec czy Niderlandów.

Szczególną uwagę przykuwa import z Turcji i Ukrainy

Największe emocje w branży budzi jednak skala dostaw zza naszej wschodniej granicy. Ukraina stała się dominującym dostawcą jaj i ich przetworów na rynek unijny, co widać w rekordowych odczytach statystycznych. W 2025 roku z tego kraju do Wspólnoty trafiło aż 120,6 tys. ton produktów jajecznych, co stanowi wzrost o ponad 60 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Polska, jako kraj przyfrontowy i logistycznie najdogodniejszy dla ukraińskich eksporterów, przyjęła na siebie blisko 16 proc. tego wolumenu, co przekłada się na 18,8 tys. ton surowca.

Zjawisko to rzuca nowe światło na skuteczność unijnych mechanizmów ochronnych. Teoretycznie handel z Ukrainą odbywa się w ramach bezcłowych kontyngentów, czyli określonych limitów ilościowych towarów, które można wwieźć bez opłat celnych, które miały stanowić bezpiecznik dla unijnych rolników.

Wielka zmiana na polskich stołach. Skąd tak naprawdę biorą się teraz jaja w sklepach?
Fot. pookpiik/Getty Images

Rzeczywistość zweryfikowała te założenia. Statystyki dowodzą, że ukraińskie koncerny rolne są na tyle silne kapitałowo i efektywne kosztowo, że decydują się na eksport nawet po wyczerpaniu preferencyjnych limitów, opłacając regularne cła. Oznacza to, że unijne bariery taryfowe przestały być realną przeszkodą dla wschodniego surowca.

Do ukraińskiej konkurencji dołączyła w ostatnim czasie Turcja, która wyjątkowo agresywnie poczyna sobie na rynku jaj świeżych w skorupkach. Tureccy producenci wysłali do UE ponad 23 tys. ton towaru, trafiając głównie do Włoch, ale i bezpośrednio na polski rynek, gdzie ulokowali niemal 7 tys. ton. Branża drobiarska z niepokojem spogląda również na nowych graczy, takich jak Mołdawia, Północna Macedonia czy dynamicznie rozwijająca się Rumunia, której produkty coraz częściej można spotkać nie tylko w hurtowniach, ale i w regularnej sprzedaży detalicznej.

Zobacz też: Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży

Polska wciąż potęgą, ale z mniejszymi marżami

Mimo alarmujących danych o imporcie, Polska nie straciła statusu jednego z najważniejszych graczy na globalnej mapie drobiarstwa. Obecnie znajdujemy się w ścisłej światowej czołówce, a około 30-40 proc. krajowej produkcji jaj wciąż wyjeżdża poza granice kraju. Głównymi filarami polskiego eksportu pozostają niezmiennie Niderlandy, Niemcy, Francja oraz Wielka Brytania. Wolumen wywozu w 2025 roku utrzymał się na stabilnym poziomie blisko 240 tys. ton, co świadczy o wysokiej odporności i renomie polskich ferm na wymagających rynkach zachodnich.

Sytuacja rynkowa jest jednak pełna paradoksów. Choć polscy producenci wciąż wysyłają w świat potężne ilości towaru, to ich rentowność jest pod presją globalnej nadpodaży. Na rynkach światowych ceny jaj oscylują wokół rekordowo niskich poziomów, co powoli zaczyna przenosić się również na grunt europejski. W Polsce, po szoku cenowym wywołanym ogniskami chorób na Mazowszu – czyli w naszym krajowym „zagłębiu jajecznym” – obserwujemy już pierwsze sygnały korekty. Według danych resortu rolnictwa, od okresu wielkanocnego jaja systematycznie tanieją.

Warto odnotować, że choć średnie ceny w kwietniu 2026 roku pozostają o około 10-13 proc. wyższe niż przed rokiem, to segment jaj klatkowych zanotował już wyraźny spadek o ponad 11 proc. w relacji rocznej. Przyszłość polskiej produkcji jajek będzie determinowana przez zdolność do walki z chorobami stad oraz umiejętne zarządzanie kosztami w obliczu napływu coraz tańszego surowca ze Wschodu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Pieniądze
Emerytura wyższa o 2 tys. zł i 30 tys. wyrównania. Seniorzy miażdżą ZUS w sądach
Ukraina, Polska, praca
Czym grozi masowe zniknięcie Ukraińców? Polski rynek pracy może się załamać
Laptop
Kupujesz laptopa? UE zadecydowała. Od 28 kwietnia tego już nie znajdziesz w zestawie
Ciężarówka transport
Transport z Indii zatrzymany. To miało trafić do lodówek w całej Polsce
Shein, TEMU, Aliexpress
Nowa opłata celna od 1 lipca. Polakom odechce się robić zakupy na chińskich platformach
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: