biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 26.04.2026 17:54

Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży

Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży
Fot. Atoms/Unsplash

Rewolucja w przepisach dotyczących jakości handlowej miodu zbliża się wielkimi krokami. Nowe regulacje, które wejdą w życie w czerwcu 2026 roku, raz na zawsze usuną z definicji klasycznego produktu wyroby poddane intensywnej obróbce technologicznej, pozbawiając konsumentów złudzeń co do ich pochodzenia. Tym samym z półek sklepowych znikną uwielbiane miody.

Tego już nie znajdziesz na półkach w polskich sklepach

Zbliżający się termin wdrożenia nowych przepisów wywołuje spore poruszenie nie tylko wśród pszczelarzy, ale przede wszystkim u dużych konfekcjonerów i importerów. Kluczową zmianą jest wykreślenie z katalogu głównych rodzajów miodu tzw. miodu przefiltrowanego. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 10 grudnia 2025 roku, które zmienia dotychczasowe ramy prawne z 2003 roku, produkt ten traci prawo do posługiwania się tradycyjnymi nazwami.

Obecnie miód przefiltrowany definiuje się jako taki, który uzyskano przez usunięcie obcych substancji organicznych lub nieorganicznych w sposób tak intensywny, że z finalnego produktu znika znacząca ilość pyłku.

Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży
Fot. D-Ozen, Getty Images Signature/Canva

Dla przeciętnego klienta oznacza to koniec estetycznej, lecz często bezwartościowej pułapki. Miód przefiltrowany jest bowiem produktem, który poddano procesom mającym na celu nie tylko oczyszczenie go z fragmentów wosku, ale przede wszystkim nadanie mu nienaturalnej wręcz klarowności. Taki zabieg sprawia, że słodycz staje się idealnie przejrzysta i rzadziej krystalizuje, co czyni ją atrakcyjną dla przemysłu spożywczego, np. jako dodatek do jogurtów czy napojów. Jednak to, co cieszy oko, jest jednocześnie stratą dla zdrowia i transparentności rynku.

Usunięcie pyłku kwiatowego to nie tylko pozbawienie produktu części enzymów i składników odżywczych, ale także zatarcie śladów jego pochodzenia. Bez pyłku niemożliwe jest przeprowadzenie analizy melisopalynologicznej, czyli badania składu pyłkowego, która pozwala jednoznacznie stwierdzić, z jakich roślin i z jakiego kraju pochodzi dany surowiec. Czy to była polska lipa, czy może tani zamiennik z drugiego końca świata?

Unijne przepisy dotkną nie tylko miodu - pod lupą również inne wyroby

Nowe prawo nie jest wymysłem lokalnych urzędników, lecz implementacją szerszej unijnej strategii, znanej jako Dyrektywa Śniadaniowa. Jest to nowelizacja przepisów dotyczących nie tylko miodu, ale również soków owocowych, dżemów, marmolad oraz mleka konserwowanego.

Ten rodzaj miodu znika z polskich sklepów. Od czerwca nie będzie już dostępny w sprzedaży
Fot. Marek BAZAK/East News

Unia Europejska postawiła sobie za cel walkę z zafałszowaniami żywności, które w sektorze pszczelarskim stały się w ostatnich latach plagą. Intensywna filtracja była bowiem najprostszym sposobem dla nieuczciwych producentów na ukrycie faktu, że miód pochodzi z regionów, w których normy produkcji są znacznie niższe niż we wspólnocie. Poprzez mechaniczne usunięcie pyłku, miód stawał się produktem „bez paszportu”, co pozwalało na wprowadzanie go do obrotu jako towaru o nieokreślonej charakterystyce botanicznej.

Od 14 czerwca 2026 roku sytuacja ulegnie radykalnej zmianie. Miód przefiltrowany przestanie być traktowany jako „zwykły miód” (akacjowy, wielokwiatowy czy spadziowy). To potężny cios w firmy, które bazowały na masowym imporcie surowca o wątpliwym składzie. Regulacje te mają wymusić zachowanie naturalnych enzymów i pyłku, które stanowią o biologicznym charakterze tego daru natury.

Czy to oznacza, że zapasy ze sklepów znikną z dnia na dzień? Ustawodawca przewidział okres przejściowy – produkty wprowadzone do obrotu przed datą graniczną będą mogły pozostać na półkach aż do wyczerpania zapasów, jednak nowa produkcja będzie musiała już rygorystycznie przestrzegać zaostrzonych standardów jakości handlowej. Konsument zyskuje dzięki temu większą pewność, że etykieta nie kłamie, a zawartość słoika zachowuje pełnię swoich właściwości.

Zobacz też: Tanie masło zagrożeniem dla gospodarki. Eksperci mówią wprost

Zmiany w prawie mogą wpłynąć na wzrost cen w sklepach

Mimo usunięcia miodu przefiltrowanego z głównej kategorii, rynek tradycyjnych produktów pozostanie niezwykle bogaty i przejrzysty. W sklepach nadal znajdziemy miody dzielone według kryterium pochodzenia: kwiatowe (nektarowe), spadziowe oraz nektarowo-spadziowe. Zachowane zostaną również tradycyjne metody pozyskiwania, które dla świadomego konsumenta są gwarancją jakości.

Mowa tu o miodzie sekcyjnym, zgromadzonym przez pszczoły w świeżo zbudowanych plastrach, czy miodzie wytłoczonym, uzyskiwanym poprzez wyciskanie plastrów w temperaturze nieprzekraczającej 45°C. Te metody, choć mniej wydajne przemysłowo, pozwalają na zachowanie wszystkich prozdrowotnych atutów produktu.

Warto zauważyć, że zmiany w prawie mogą doprowadzić do delikatnego wzrostu cen najtańszych produktów, które do tej pory korzystały z dobrodziejstw agresywnej filtracji. Jednak w dłuższej perspektywie jest to inwestycja w bezpieczeństwo żywnościowe i wsparcie dla lokalnych pasiek, które nie stosują skomplikowanych technologii oczyszczania.

Eksperci podkreślają, że autentyczny miód to taki, w który człowiek ingeruje w stopniu minimalnym. Nowe przepisy stawiają tamę produktom „sztucznym”, przywracając miodowi jego należne miejsce jako naturalnej, nieprzetworzonej słodyczy.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: