16 tys. zł miesięcznie za pracę w fast foodzie. Sieć rozrasta się w Polsce
Praca w gastronomii szybkiej obsługi przez wiele lat kojarzyła się głównie z niskimi stawkami, dużą rotacją i zajęciem raczej na start niż długą ścieżką zawodową. Dziś ten obraz zaczyna się jednak zmieniać, bo część sieci działających w Polsce coraz mocniej walczy nie tylko o klientów, ale również o pracowników. Jedna z rozwijających się marek fast food pokazuje właśnie, że w tej branży można mówić o naprawdę wysokich wynagrodzeniach.
- Rosnąca rola fast foodów jako pracodawców na polskim rynku
- Dynamiczna ekspansja amerykańskiej sieci i kolejne otwarcia lokali
- Pensje, benefity i ścieżki rozwoju, które mogą zaskoczyć kandydatów
Fast food to już nie tylko praca dorywcza. Coraz częściej to pełnoprawna ścieżka zawodowa
Rynek gastronomii szybkiej obsługi w Polsce zmienia się bardzo wyraźnie. Jeszcze kilka lat temu wiele osób traktowało pracę w tego typu lokalach jako zajęcie tymczasowe, dobre dla studentów albo osób, które dopiero zaczynają aktywność zawodową. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Rozbudowa sieci, większa konkurencja między markami i presja płacowa sprawiają, że restauracje typu fast food coraz częściej muszą oferować coś więcej niż sam etat.
W praktyce chodzi nie tylko o wysokość wynagrodzenia, ale także o warunki zatrudnienia, elastyczność grafiku, możliwości awansu i dodatkowe świadczenia. To ważne zwłaszcza w branży, która działa szybko, wymaga dużego zaangażowania zespołu i opiera się na sprawnej organizacji pracy. Pracownik ma dziś wybór, a duże sieci doskonale wiedzą, że samo logo na szyldzie nie wystarczy, by przyciągnąć ludzi.
Właśnie dlatego coraz większe zainteresowanie budzi przykład jednej z nowych marek rozwijających się w Polsce. Firma nie tylko otwiera kolejne lokale, ale też pokazuje, że w gastronomii szybkiej obsługi można oferować pensje wyraźnie wyższe od tych, których wiele osób spodziewałoby się po tej branży.

Amerykańska sieć rośnie w Polsce i otwiera kolejne lokale
Tą marką jest Popeyes, amerykańska sieć restauracji typu fast food, która specjalizuje się przede wszystkim w daniach z kurczaka w chrupiącej panierce i charakterystycznych, wyrazistych przyprawach. Marka jest dobrze znana na rynkach zagranicznych, a w Polsce buduje swoją pozycję stosunkowo od niedawna, ale robi to w szybkim tempie.
Sieć systematycznie zwiększa liczbę lokali w kraju. Na koniec marca otwarty został kolejny punkt — tym razem w Łodzi. Łącznie marka ma już w Polsce 34 restauracje. Działa m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie, Katowicach, Gdyni, Olsztynie, Białymstoku, Wałbrzychu, Koszalinie czy Częstochowie. Taki rozwój pokazuje, że Popeyes nie testuje już polskiego rynku, ale realnie walczy o mocną pozycję w segmencie gastronomii szybkiej obsługi.
W menu sieci dominują produkty oparte na kurczaku, z którego marka jest najbardziej znana. To właśnie ta specjalizacja oraz wyrazisty styl komunikacji sprawiły, że Popeyes szybko zyskał rozpoznawalność także w Polsce. Jednak dziś coraz głośniej mówi się nie tylko o samej ekspansji i ofercie dla klientów, ale również o warunkach zatrudnienia.

Wynagrodzenia sięgają nawet 16 tys. zł brutto. Do tego dochodzi rozbudowany pakiet benefitów
Największe zainteresowanie budzą pensje. Z informacji przekazanych przez przedstawicielkę firmy wynika, że pracownik restauracji może liczyć na podstawowe wynagrodzenie od 4,8 tys. zł do 9 tys. zł brutto miesięcznie. To szeroki przedział, ale pokazuje, że już na poziomie samej restauracji stawki mogą być wyraźnie wyższe, niż wiele osób intuicyjnie zakłada.
Jeszcze więcej zarabiają osoby na wyższych szczeblach struktury. W przypadku menadżerów regionalnych wynagrodzenie zaczyna się od 11 tys. zł brutto i może sięgać nawet 16 tys. zł brutto miesięcznie. To właśnie ten poziom płac najmocniej zwraca uwagę, bo w zestawieniu z powszechnym wyobrażeniem o pracy w fast foodzie brzmi po prostu zaskakująco.
Na samej pensji oferta się jednak nie kończy. Firma podkreśla, że do podstawy dochodzi pakiet benefitów pozapłacowych. Wśród nich są:
- dofinansowany posiłek pracowniczy raz dziennie na poziomie 65 proc.,
- elastyczne godziny pracy dostosowywane do dostępności zespołu,
- możliwość udziału w konkursach i programach motywacyjnych z dodatkowymi premiami,
- możliwość przystąpienia do karnetu sportowego,
- prywatna opieka medyczna na preferencyjnych warunkach,
- ekwiwalent za pranie odzieży roboczej w wysokości 2 zł za każdą przepracowaną godzinę.
Firma podkreśla także możliwość rozwoju zawodowego. Pracownicy mogą awansować zarówno w ramach pojedynczej restauracji, jak i na wyższe poziomy — regionalny oraz centralny. To ważny sygnał dla kandydatów, którzy nie traktują takiej pracy wyłącznie jako przystanku na chwilę, ale szukają miejsca z potencjałem na dłużej.
Jeśli chodzi o wymagania, sieć nie wskazuje jednego, uniwersalnego zestawu dla wszystkich stanowisk. Można jednak założyć, że — jak w całej branży gastronomicznej — kluczowe znaczenie mają gotowość do pracy zespołowej, dyspozycyjność i umiejętność funkcjonowania w szybkim tempie. Sama firma akcentuje, że chce tworzyć środowisko pracy oparte na partnerskich relacjach, otwartej atmosferze i realnych możliwościach rozwoju.
Praca w fast foodzie nie musi już oznaczać wyłącznie niskich zarobków i braku perspektyw. Przykład Popeyes pokazuje, że dynamicznie rosnące sieci coraz mocniej konkurują także jako pracodawcy. A skoro pensje w tej branży potrafią sięgać nawet 16 tys. zł brutto, to dla wielu osób może to być sygnał, że gastronomia szybkiej obsługi wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu.