biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Turystyka > Zapłaciła 200 zł za 2 lody w turystycznej miejscowości. Influencerka przestrzega turystów
Michał Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 10.06.2026 18:19

Zapłaciła 200 zł za 2 lody w turystycznej miejscowości. Influencerka przestrzega turystów

Zapłaciła 200 zł za 2 lody w turystycznej miejscowości. Influencerka przestrzega turystów
zdjęcie poglądowe (fot. StockSnap/pixabay)

Prawie 190 zł za dwie porcje lodów. Tyle kosztował deser, którego paragon w ostatnich dniach obiegł media społecznościowe. Wysoka kwota wywołała lawinę komentarzy i zwróciła uwagę na ceny oraz dodatkowe opłaty naliczane w popularnych punktach turystycznych.

Dwie porcje lodów i rachunek na 44 euro

Sytuacja miała miejsce 3 czerwca w lodziarni Don Nino przy Via di Tor Millina, tuż obok Piazza Navona w centrum Rzymu. Sprawę nagłośniła turystka o imieniu Nicole z Florydy, która opisała swoje doświadczenie na facebookowej grupie poświęconej podróżom do włoskiej stolicy.

Jak relacjonowała, ona i jej mąż zamówili po jednej porcji lodów z trzema smakami. Według turystki podczas przygotowywania zamówienia pracownik lokalu zaczął dodawać kolejne elementy, m.in. makaroniki i pistacjowe cannoli. Kobieta odniosła wrażenie, że dodatki są częścią zamówienia i nie wiążą się z dodatkowymi opłatami. Jak napisała później w mediach społecznościowych: "Myślałam, że powiedzieli 14 euro”.

Dopiero po odejściu od kasy i sprawdzeniu paragonu okazało się, że rachunek wyniósł 44 euro. W przeliczeniu na polską walutę daje to około 185–190 zł. Nicole przyznała, że nie zdecydowała się reklamować transakcji, choć była zaskoczona wysokością opłaty. Jednocześnie zaznaczyła, że podczas wcześniejszych podróży po Włoszech nie spotkała się z podobnymi cenami za lody.

Zapłaciła 200 zł za 2 lody w turystycznej miejscowości. Influencerka przestrzega turystów
zdjęcie poglądowe (fot. Anthony Rahayel/pexels)

Turystka pokazała paragon. Nagle wszystko stało się jasne

Opublikowane przez turystkę zdjęcie paragonu pozwoliło dokładnie przeanalizować strukturę rachunku. Wynika z niego, że podstawą zamówienia były dwie porcje lodów w wersji maxi, wycenione po 12 euro każda. Już sam koszt lodów wyniósł więc 24 euro.

Do tej kwoty doliczono jednak kolejne pozycje. Na rachunku znalazły się dwie porcje bitej śmietany po 2 euro, opłata za "lody z makaronikami” po 3 euro za każdą porcję oraz dwa pistacjowe cannolino po 5 euro. Łącznie dodatkowe składniki zwiększyły wartość zamówienia o 20 euro. W efekcie końcowa kwota wyniosła 44 euro, mimo że lody zostały kupione na wynos i nie obejmowały obsługi kelnerskiej.

Nicole nie kryła rozczarowania całą sytuacją. W swoim wpisie oceniła, że był to przykład "pułapki na turystów”

Szczerze, to nie było nawet dobre - to najgorsze lody, jakie jadłam przez te 10 dni, nie byłam w stanie ich nawet zjeść do końca – dodała turystka.

Publikacja zdjęcia paragonu sprawiła, że sprawa szybko rozeszła się po internecie. Wielu komentujących zwracało uwagę nie tyle na samą cenę lodów, ile na sposób oferowania dodatków, które według relacji turystki zostały zaproponowane bez jednoznacznego wskazania ich kosztu.

Paragon obiegł internet. Rozgorzała dyskusja o cenach w turystycznych miejscowościach

Pod wpisem Amerykanki pojawiły się setki komentarzy. Dyskusja szybko wykroczyła poza sam przypadek jednej lodziarni i przerodziła się w debatę o rosnących kosztach podróżowania do najpopularniejszych europejskich miast.

Sprawie przyjrzał się również "The Guardian”. Jeden z dziennikarzy gazety odwiedził ten sam lokal przy Piazza Navona i zauważył, że cennik był dostępny oraz widoczny dla klientów. Według relacji gazety mała porcja lodów kosztowała 6 euro, natomiast duża porcja obejmująca trzy gałki była wyceniona na 12 euro. Oznacza to, że podstawowa cena lodów odpowiadała kwotom widniejącym na paragonie opublikowanym przez turystkę.

Brytyjski dziennik przypomniał jednocześnie, że ceny lodów w Rzymie zazwyczaj mieszczą się w przedziale od 2 do 5 euro za porcję, choć wiele zależy od lokalizacji oraz wielkości zamówienia. Punkty położone przy największych atrakcjach turystycznych często stosują wyższe stawki niż lokale znajdujące się poza ścisłym centrum miasta. Sprawa Nicole Ann stała się więc kolejnym przykładem tego, jak ważne jest dokładne sprawdzanie cenników i upewnianie się, czy proponowane dodatki są wliczone w cenę produktu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: