Więcej gotówką nie zapłacisz. Unia Europejska podjęła decyzję
Dyskusja o wyższości pieniądza cyfrowego nad fizycznym toczy się od lat, ale Bruksela właśnie przeszła od słów do czynów, kończąc erę pełnej swobody w płatnościach. Nowe przepisy, wymierzone w szarą strefę i zorganizowaną przestępczość, drastycznie zmienią sposób, w jaki kupujemy. Prywatność konsumentów staje pod znakiem zapytania.
- Gotówka wciąż popularna
- Nowe limity płatności gotówką
- Konsekwencje unijnych regulacji
Gotówka wciąż popularna
Jeszcze dekadę temu płatność kartą za drobne zakupy w osiedlowym sklepie wydawała się fanaberią, a widok wypchanego portfela był symbolem statusu. Dziś proporcje te uległy całkowitemu odwróceniu. Płatności bezgotówkowe stały się standardem, a dynamiczny rozwój technologii fintech, systemu BLIK czy portfeli cyfrowych sprawił, że fizyczny pieniądz dla wielu konsumentów, zwłaszcza z młodszego pokolenia, stał się zbędnym balastem. Wygoda jest bezdyskusyjna, brak konieczności szukania bankomatu, szybkość transakcji i łatwość śledzenia wydatków w aplikacjach bankowych to argumenty, z którymi trudno polemizować. Jednak ten medal ma też drugą, znacznie ciemniejszą stronę, o której coraz głośniej mówią zwolennicy tradycyjnej gotówki.

Fizyczny pieniądz pozostaje bowiem ostatnim bastionem pełnej anonimowości konsumenckiej. W świecie, w którym każda transakcja cyfrowa zostawia trwały ślad w systemach bankowych, gotówka daje poczucie niezależności od infrastruktury technologicznej i nadzoru instytucji finansowych. Dla wielu Europejczyków, szczególnie w krajach o silnej tradycji gotówkowej, takich jak Niemcy czy Austria, możliwość dysponowania swoim majątkiem bez pośredników jest fundamentalnym prawem obywatelskim. Tymczasem rządy i organy podatkowe patrzą na banknoty zgoła inaczej, jako na paliwo dla szarej strefy, narzędzie do unikania opodatkowania i środek ułatwiający działalność przestępczą. To właśnie ten konflikt interesów, między wygodą i kontrolą a prywatnością i wolnością, stał się tłem dla najnowszych decyzji zapadających w sercu Unii Europejskiej.
Nowe limity płatności gotówką
Parlament Europejski podjął decyzję, która z pewnością przejdzie do historii jako jeden z największych kroków w stronę uszczelnienia systemu finansowego Starego Kontynentu. W ramach tak zwanego pakietu AML (Anti-Money Laundering), mającego na celu przeciwdziałanie praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, wprowadzono sztywny, górny limit dla płatności gotówkowych na terenie całej Unii Europejskiej. Wynosi on 10 tysięcy euro. Oznacza to, że każda transakcja przekraczająca tę kwotę będzie musiała zostać zrealizowana za pośrednictwem systemu bankowego. Koniec z kupowaniem luksusowych samochodów, jachtów czy dzieł sztuki za gotówkę wyciąganą z przysłowiowej skarpety.

Decyzja ta ma ujednolicić przepisy w całej Wspólnocie, gdzie dotychczas panował legislacyjny chaos. Niektóre kraje, jak Francja, już wcześniej posiadały restrykcyjne limity, podczas gdy inne, jak Austria czy Niemcy, pozwalały na znacznie większą swobodę, co teoretycznie umożliwiało turystykę finansową w celu legalizacji brudnych środków. Co istotne, unijny limit 10 tysięcy euro jest pułapem maksymalnym, państwa członkowskie mają wolną rękę, by ustalać limity jeszcze niższe, jeśli uznają to za stosowne w swojej polityce fiskalnej. Prawo ma wejść w życie w 2027 roku, a zakończenie okresu przejściowego planowane jest na rok 2029.
Równie istotną zmianą, która może dotknąć szersze grono konsumentów, jest wprowadzenie obowiązkowej weryfikacji tożsamości przy transakcjach gotówkowych powyżej 3 tysięcy euro. Jeśli zechcesz kupić drogą elektronikę lub biżuterię za gotówkę powyżej tej kwoty, sprzedawca będzie zobligowany do wylegitymowania cię i odnotowania danych. To będzie obowiązywało w relacjach z:
- instytucjami finansowymi,
- agencjami nieruchomości,
- bankami,
- podmiotami zajmującymi się zarządzaniem aktywami,
- kasynami,
- handlowcami,
- sprzedawcami towarów luksusowych.
Zobacz też: RPP postanowiło, obniżka stóp procentowych wstrzymana. Kredytobiorców czeka szok
Konsekwencje unijnych regulacji
Wprowadzenie tak restrykcyjnych przepisów rodzi naturalne pytania o skuteczność i konsekwencje dla zwykłych obywateli. Zwolennicy regulacji argumentują, że uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać, bo rzadko dokonuje zakupów za dziesiątki tysięcy euro w gotówce, a ograniczenie możliwości prania pieniędzy przez mafie i oligarchów zwiększy ogólne bezpieczeństwo ekonomiczne. Jest w tym sporo racji, gotówka od zawsze była preferowanym środkiem płatniczym w świecie przestępczym, od handlarzy narkotyków po skorumpowanych urzędników. Odcięcie im możliwości łatwego wprowadzania nielegalnych środków do legalnego obrotu poprzez zakup dóbr luksusowych jest logicznym krokiem.
Z drugiej strony krytycy biją na alarm, wskazując na postępującą erozję prywatności. Obniżanie limitów płatności gotówkowych i konieczność legitymowania się przy zakupach o wartości średniej klasy laptopa to kolejny krok w stronę społeczeństwa całkowicie transparentnego dla państwa. Wprowadzenie limitu może być uciążliwe dla osób starszych, wykluczonych cyfrowo lub po prostu tych, którzy nie ufają systemom bankowym. Pojawia się również obawa o nadmierną biurokrację, przedsiębiorcy będą musieli wdrożyć nowe procedury weryfikacji klientów, co wiąże się z dodatkowymi kosztami i ryzykiem kar za niedopełnienie obowiązków.
Warto również zastanowić się, czy przestępcy nie znajdą nowych kanałów przerzutowych. Historia pokazuje, że rynek nielegalnych usług finansowych nie znosi próżni. Zamiast walizek z euro, do gry coraz częściej wchodzą kryptowaluty, które również zostały objęte nowymi regulacjami w ramach tego samego pakietu, czy skomplikowane łańcuchy spółek fasadowych. Unijny zakaz płacenia gotówką powyżej 10 tysięcy euro to bez wątpienia koniec pewnej epoki. Epoki, w której posiadanie gotówki oznaczało pełną wolność gospodarczą. Teraz ta wolność została zważona i zmierzona, a wynik bilansu zysków i strat między bezpieczeństwem a prywatnością pozostaje kwestią otwartą, którą zweryfikuje dopiero rynkowa praktyka najbliższych lat.