Wyszukaj w serwisie
BiznesINFO.pl > Twój portfel > Upadłość konsumencka z rekordowym wynikiem. Polacy toną w długach
Radosław Święcki
Radosław Święcki 22.03.2022 08:24

Upadłość konsumencka z rekordowym wynikiem. Polacy toną w długach

Upadłość konsumencka z rekordowym wynikiem w drugiej połowie 2020 r.
Flickr/Marco Verch

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W drugiej połowie 2020 r. sądy orzekły aż 8,4 tys. upadłości konsumenckich

  • W jakich regionach naszego kraju bankructw było najwięcej

  • Wobec kogo bankruci mieli najczęściej zobowiązania

Upadłość konsumencka z rekordowym wynikiem

Przypomnijmy, że upadłość konsumencka to postępowanie sądowe przewidziane dla osób fizycznych, nieprowadzących działalności gospodarczej. Mogą z niej korzystać osoby, które z powodów losowych stały się niewypłacalne – nie mają środków na opłacenie bieżących rachunków, czy zakup artykułów codziennego użytku oraz spłatę kredytów bądź pożyczek. Ogłoszenie upadłości konsumenckiej oznacza utratę wszystkiego, co się posiada.

Z danych przedstawionych przez  Krajowy Rejestr Długów  (KRD) wynika, że rekordowa pod względem upadłości konsumenckich była druga połowa ubiegłego roku. Z przywołanych liczb Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej dowiadujemy się, że o ile w pierwszej połowie 2020 roku zbankrutowało 4,3 tys. osób, to w drugiej sądy orzekły upadłość wobec 8,4 tys. osób, czyli niemal dwukrotnie więcej. Dla porównania, w całym 2018 roku liczba bankructw wyniosła nieco ponad 6,5 tys.

- Pandemia pozostawiła ślad w portfelach konsumentów i w wielu przypadkach przyczyniła się do bankructwa Polaków – podkreśla w komunikacie prasowym Krajowy Rejestr Długów.

KRD zwraca uwagę, że większość, bo aż 5,5 tys. konsumentów, którzy ogłosili upadłość, można było znaleźć w danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Na rok przed orzeczeniem upadłości w bazach widniało 51 proc. osób, zaś pół roku przed było to już niespełna 60 proc. Z kolei w dniu ogłoszenia upadłości odsetek ten wzrósł do 65 proc.  KRD podaje również, że w drugim półroczu zeszłego roku suma zaległych zobowiązań bankrutów przekroczyła 310,2 mln zł, podczas gdy w pierwszym półroczu było to 118,5 mln zł. Łącznie w 2020 roku bankrutujący konsumenci mieli niespłacone 429 mln zł.

- Bankructwo to ostateczność, ale jednocześnie efekt długiego procesu, którego symptomy można dostrzec znacznie wcześniej. Pierwszym sygnałem niewypłacalności jest nieradzenie sobie ze spłatą rachunków czy zobowiązań. Z danych KRD wynika, że każdy statystyczny bankrut w dniu upadłości miał średnio 37 tys. zł długów wobec ponad dwóch wierzycieli. Jeśli więc wartość zaległych zobowiązań przekracza możliwości spłaty, liczba wierzycieli upominających się o pieniądze rośnie, a długi zaczynają się kumulować, może to być objaw poważnych problemów finansowych, których finałem będzie ogłoszenie upadłości – komentuje cytowany w komunikacie Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.

Okazuje się, że w odróżnieniu od liczby upadłości w ubiegłym roku,  liczba dłużników-konsumentów wpisanych do KRD nie zmieniła się znacząco w stosunku do 2019 roku. W porównaniu z grudniem tamtego roku, w ostatnim miesiącu 2020 roku było ich o ok. 34 tys. mniej (prawie 2,5 mln osób). Wzrosła natomiast suma długu, w końcówce 2019 roku było to 45,6 mld zł, zaś rok później 48 mld zł. Średnio każdy dłużnik miał do oddania ponad 19,5 tys. zł.

- Dane naszego rejestru pokazują, że w czasie pandemii większe problemy ze spłacaniem zobowiązań miały osoby zadłużone jeszcze przed jej wybuchem. Można przypuszczać, że wiele z nich nie było przygotowanych na taki scenariusz wydarzeń lub pracowało w branżach, które dotknął koronakryzys. Przeterminowane zobowiązania, bo takie odnotowujemy właśnie w KRD, są w takich sytuacjach dużym obciążeniem – podkreśla szef KRD.

O ile w poprzednich latach upadłości konsumentów najczęściej przypadały w udziale kobietom, to w drugiej połowie zeszłego roku sytuacja była pod tym względem wyrównana – 50 proc. bankrutów stanowiły kobiety, a pozostałe 50 proc. mężczyźni. Większą sumę zobowiązań odnotowano jednak w przypadku mężczyzn, było to w sumie 173 mld zł, podczas gdy w przypadku pań 137 mld zł.

KRD podaje również, że ogłaszający w drugim półroczu ubiegłego roku upadłość konsumenci najczęściej mieli zobowiązania wobec banków (135,2 mln zł), ale też funduszy sekurytyzacyjnych  (118,7 mln zł)  oraz firm pożyczkowych (25,6 mln zł).

Najgorzej na Śląsku

Najwięcej upadłości konsumenckich jak wskazują dane KRD miało miejsce w województwie śląskim (1143).  Drugie miejsce pod tym względem zajmuje Mazowsze, gdzie odnotowano 773 bankructwa. Niechlubne podium zamyka Wielkopolska z liczbą 541 upadłości konsumenckich. W pozostałych  województwach liczba bankructw nie przekroczyła 500.

Podsumowując dane dotyczące liczby upadłości konsumenckich prezes KRD zwraca uwagę, że upadłości konsumenckich mogłoby być więcej, gdyby nie pomocowe działania rządu, które „wymuszały na pracodawcach m.in. utrzymywanie miejsc pracy i powstrzymały szybki wzrost bankructw, szczególnie w pierwszej połowie roku".

- Możemy się spodziewać, że w 2021 r. będziemy notować wysokie liczby upadłości konsumenckich do czasu, aż nie ustabilizuje się sytuacja pandemiczna i gospodarcza. Dla wielu osób ogłoszenie bankructwa może stanowić jedyną furtkę do zaspokojenia roszczeń wierzycieli, pozbycia się długów i rozpoczęcia nowego życia bez obciążeń finansowych – tłumaczy Adam Łącki.

Tagi: Bankructwo