Tyle zarabia pracownik domu pogrzebowego. Ta kwota to nie żart
Oferty pracy w polskich domach pogrzebowych potrafią zaskoczyć, i to nie tylko rozpiętością zarobków. Jak wynika z przeglądu ogłoszeń przeprowadzonego przez „Fakt”, pensje w tej branży zależą głównie od stanowiska, miasta i formy rozliczenia. Co ciekawe, choć sektor wciąż szuka pracowników, od kandydatów oczekuje się znacznie więcej niż tylko siły fizycznej.
Branża pogrzebowa ma jedną cechę, której pozazdrościłby jej niejeden sektor. Pracy tu nie zabraknie, bo nie grożą jej ani automatyzacja, ani gorsze czasy na rynku. Chętnych i tak jednak nie jest wielu, bo to zajęcie nie dla każdego. Od kandydatów wymaga się zwykle kilku rzeczy:
- prawa jazdy kategorii B,
- dyspozycyjności,
- taktu,
- schludnego wyglądu,
- punktualności,
- odporności psychicznej.
Z ogłoszeń wynika jednak, że podstawowe pensje na stanowiskach fizycznych często startują w okolicach najniższej krajowej.
Pracownicy fizyczni. Stawki bardzo różne
Z ustaleń „Faktu” wynika, że stołeczny dom pogrzebowy proponuje pracownikowi obsługi ceremonii od 4500 do 6000 zł brutto na umowie o pracę, czyli mniej więcej od 3400 do 4400 zł na rękę. We Wrocławiu personel fizyczny może liczyć na zarobki od 3600 do 5100 zł netto.
Uwagę zwraca zwłaszcza jedno ogłoszenie z Dolnego Śląska. Pracodawca oferuje w nim od 7500 do 8000 zł brutto, czyli od około 5400 do 5800 zł netto, a pracę uczestnika ceremonii opisuje jako „miłą, łatwą i dobrze płatną”. Z kolei w powiecie łęczyńskim na Lubelszczyźnie można dorobić dorywczo, a stawki godzinowe sięgają tam od 80 do 150 zł brutto.
Stanowisko kierownicze? Nawet ponad 10 tysięcy złotych
Zupełnie inny pułap otwiera się przed kadrą kierowniczą, co idzie w parze z dużą odpowiedzialnością i wymaga sporej empatii. Jak podaje „Fakt”, w Białymstoku poszukiwany jest kierownik domu żałobnego z pensją od 15 000 zł brutto miesięcznie, co na umowie o pracę daje około 10 500 zł netto.
Oczekiwania są jednak wysokie. Pracodawca wymaga udokumentowanego doświadczenia na stanowisku menedżerskim oraz pełnej dyspozycyjności, bo praca jest zmianowa i obejmuje dyżury w weekendy.
Do obowiązków kierownika należą:
- koordynacja ceremonii pogrzebowych,
- zarządzanie całym personelem – od kierowców przez florystów po osoby przygotowujące zmarłych,
- kontakt z pogrążonymi w żałobie rodzinami,
- prowadzenie rozliczeń i dokumentacji firmy.
Rzeczywistość bywa trudniejsza niż hasła z ogłoszeń
Codzienność tej pracy wygląda jednak inaczej niż rekrutacyjne hasła. Pokazuje to rozmowa „Faktu” z anonimowym grabarzem z Mazowsza. Przyznał on wprost, że wysokość zarobków zależy od liczby pochówków.
Zabrzmi to okrutnie, ale nam płacą od usługi pogrzebowej — zdradził mężczyzna.
Jak tłumaczył, w dużym mieście odbywa się kilka pogrzebów dziennie, a w małej parafii czasem jeden na dwa tygodnie. Im mniej ceremonii, tym niższa wypłata.
Praca ma zresztą więcej trudnych stron, o których ogłoszenia milczą. Grabarze pracują bez względu na pogodę — czy to mróz, upał, czy deszcz. Każdego dnia mają też do czynienia ze śmiercią i z rodzinami przeżywającymi żałobę. Efekt jest taki, że rotacja w tym zawodzie pozostaje wysoka, a część zatrudnionych rezygnuje już po krótkim czasie.
