Zatrudnienie w bankach wyhamowało. W dwa miesiące ubyło ponad 400 osób
Po okresie wzrostu zatrudnienia polskie banki wyraźnie zwolniły. W lipcu i sierpniu z sektora ubyło ponad 400 pracowników, a roczna dynamika zatrudnienia była najniższa od ponad trzech lat. Na razie nie widać jednak zapowiedzi masowych zwolnień.
Na koniec sierpnia w bankach pracowało około 149,3 tys. osób – wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego. To nadal o 0,5 proc. więcej niż rok wcześniej, ale tempo wzrostu wyraźnie osłabło. W lipcu zatrudnienie zmniejszyło się o 199 osób, a miesiąc później o kolejne 213.
Pracownicy znikają przede wszystkim z placówek
Zmiana jest znacznie lepiej widoczna, gdy dane dla całego sektora podzieli się na centrale i pozostałe jednostki. W sierpniu w oddziałach oraz innych placówkach poza centralami pracowało około 53 tys. osób. To o 1,9 tys. mniej niż rok wcześniej i o 10 proc. mniej niż w połowie 2022 roku.
Przez dłuższy czas ubytek pracowników w tradycyjnej sieci rekompensowały nowe miejsca pracy w centralach. W porównaniu z połową 2022 roku przybyło tam ponad 20 proc. pracowników, jednak w sierpniu także w centralach pojawił się spadek.
Praca w bankowości nie znika równomiernie. Coraz mniej stanowisk wiąże się z obsługą klienta przy okienku, a większego znaczenia nabierają zadania wykonywane w centralach i kanałach zdalnych. Dla osoby szukającej pracy oznacza to, że doświadczenie w sprzedaży produktów finansowych może już nie wystarczyć. Banki częściej wymagają umiejętności analizy danych, znajomości technologii albo przepisów dotyczących bezpieczeństwa.

Banki nadal rekrutują, ale znacznie ostrożniej
Schłodzenie widać również w ogłoszeniach o pracę. Wrześniowy Barometr Ofert Pracy przygotowany przez BIEC pokazał spadek liczby wakatów w finansach oraz utrzymującą się tendencję spadkową w bankowości.
Rynek pracy w bankowości jest nadal aktywny, ale pracodawcy podchodzą do rekrutacji bardziej selektywnie niż kilka lat temu – potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Agnieszka Gajewska z Hays Poland, firmy specjalizującej się w rekrutacji i doradztwie personalnym.
Gazeta zapytała również największe banki o plany kadrowe na najbliższe 12 miesięcy. Z odpowiedzi PKO BP, Pekao i mBanku wynika, że instytucje nie przygotowują dużych zwolnień grupowych, ale nie przewidują też szybkiego wzrostu zatrudnienia. PKO BP zakłada utrzymanie liczby pracowników na zbliżonym poziomie, mBank dopuszcza niewielkie wzrosty w wybranych obszarach, a Pekao prowadziło około 350 rekrutacji.
Z informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą” wynika też, że banki szukają m.in. specjalistów od cyberbezpieczeństwa, analizy danych, sztucznej inteligencji i ryzyka kredytowego. Innymi słowy - potrzebują kandydatów łączących znajomość finansów z kompetencjami technologicznymi.
Sztuczna inteligencja zmieni zakres obowiązków
Sama automatyzacja nie tłumaczy jeszcze spadku zatrudnienia z dwóch ostatnich miesięcy. Dane KNF nie pokazują, dlaczego konkretne etaty zostały zlikwidowane ani ilu pracowników odeszło dobrowolnie. Widać jednak, że banki wiążą swoje plany kadrowe z cyfryzacją, rozwojem sztucznej inteligencji oraz przenoszeniem kolejnych usług do internetu.
Najłatwiej automatyzować powtarzalne czynności: wprowadzanie danych, przygotowywanie standardowych dokumentów czy prostą obsługę zapytań. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na osoby, które potrafią nadzorować systemy, wykrywać oszustwa, oceniać ryzyko oraz stosować nowe narzędzia w praktyce.
Dla klientów banków oznacza to dalsze przenoszenie obsługi do aplikacji i kontaktu zdalnego. Dla pracowników – konieczność zdobywania nowych umiejętności, nawet jeśli od lat pozostają w tej samej instytucji. Bankowy rynek pracy nie zamyka drzwi, ale coraz wyżej ustawia poprzeczkę osobom, które chcą przez nie wejść.