Miliony dni na L4. ZUS ujawnia niepokojące dane o zdrowiu Polaków
Stan zdrowia Polaków coraz mocniej odbija się na rynku pracy. Każdego roku miliony pracowników korzystają ze zwolnień lekarskich, a część problemów zdrowotnych prowadzi do wielotygodniowych nieobecności. Najnowsze dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują, które choroby odpowiadają za największą liczbę dni spędzanych na L4. Szczególny niepokój budzi rosnąca skala jednej z kategorii schorzeń, która jeszcze kilka lat temu była znacznie rzadziej wskazywana jako przyczyna niezdolności do pracy.
Choroba pracownika oznacza nie tylko konieczność leczenia, ale również konsekwencje finansowe i organizacyjne dla pracodawców oraz systemu ubezpieczeń społecznych. Coraz większego znaczenia nabierają przy tym problemy zdrowotne związane z charakterem wykonywanej pracy i codziennym stylem życia. Wiceprezes ZUS Paweł Jaroszek w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę na zjawisko, które szczególnie mocno dotyka osoby zbliżające się do wieku emerytalnego.
Zwolnienia lekarskie w Polsce. Problemy zdrowotne wpływają na rynek pracy
Absencja chorobowa pozostaje jednym z istotnych wyzwań polskiego rynku pracy. Każdego roku pracownicy korzystają z milionów zwolnień lekarskich, których przyczyną są zarówno krótkotrwałe infekcje, jak i poważniejsze schorzenia wymagające długotrwałego leczenia. Nieobecności wpływają na funkcjonowanie przedsiębiorstw, organizację obowiązków zawodowych oraz wydatki związane z wypłatą świadczeń chorobowych.
Charakter problemów zdrowotnych zmienia się wraz z warunkami pracy i stylem życia. Wielogodzinne siedzenie przed komputerem, niewystarczająca aktywność fizyczna czy przeciążenia związane z wykonywaniem obowiązków zawodowych mogą negatywnie oddziaływać na organizm. Jednocześnie coraz większą uwagę zwraca się na zdrowie psychiczne pracowników, szczególnie w kontekście przewlekłego stresu i trudności z zachowaniem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Istotną rolę odgrywa również wiek zatrudnionych. Wraz z upływem lat zwiększa się ryzyko występowania niektórych chorób przewlekłych, które mogą ograniczać zdolność do wykonywania dotychczasowych obowiązków. Powrót do pełnej sprawności często wymaga rehabilitacji, specjalistycznego leczenia lub przyjmowania odpowiednio dobranych leków.
Z tego powodu statystyki ZUS stanowią nie tylko informację o skali nieobecności w pracy. Pozwalają również dostrzec szersze problemy dotyczące zdrowia społeczeństwa i wskazują obszary, w których szczególnego znaczenia nabierają profilaktyka oraz dostęp do odpowiedniej opieki medycznej.
ZUS ujawnia skalę zwolnień lekarskich. Choroby kręgosłupa i stawów na czele
Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku wystawiono 27,5 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy. Łącznie obejmowały one 290,5 mln dni absencji, wliczając również zwolnienia związane z opieką nad członkami rodziny. Było to o około pół miliona dni więcej niż rok wcześniej.
Największą liczbę dni niezdolności do pracy z powodu choroby własnej generowały schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej. W 2025 roku odpowiadały za 42,4 mln dni absencji, wobec 41,8 mln w 2024 roku. Chodzi między innymi o problemy z kręgosłupem, stawami oraz innymi elementami narządu ruchu.

Na skalę tego zjawiska zwrócił uwagę wiceprezes ZUS Paweł Jaroszek w rozmowie z "Faktem”. Jak wskazał, problemy te szczególnie często dotyczą osób w wieku od 50 do 59 lat. Wśród potencjalnych przyczyn wymienił zarówno wielogodzinną pracę w pozycji siedzącej, jak i ciężką pracę fizyczną. Podkreślił również, że tego rodzaju schorzenia często wymagają wielotygodniowego zwolnienia lekarskiego.
To właśnie grupa, która powinna najbardziej dbać o zdrowie, by móc później podejmować racjonalne decyzje zawodowe. Długie godziny spędzane z laptopem na kolanach przy pracy zdalnej czy ciężka praca fizyczna na zewnątrz dają o sobie znać. To nie są jednodniowe L4, lecz wielotygodniowe zwolnienia, by doprowadzić kręgosłup czy kolana do porządku - mówił “Faktowi”.
Problem utrzymuje się także w 2026 roku. Według danych ZUS w pierwszym półroczu choroby układu mięśniowo-szkieletowego odpowiadały za 21,6 mln dni absencji, czyli 17,5 proc. dni niezdolności do pracy z powodu choroby własnej wśród ubezpieczonych w ZUS.
Pokazuje to, że problemy z narządem ruchu pozostają jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych dla aktywnych zawodowo Polaków.
Zobacz też: Jedno niedopatrzenie na L4 i tracisz zasiłek. Masz na to 3 dni
Coraz więcej L4 z powodu zaburzeń psychicznych. Dane ZUS budzą niepokój
Nie tylko choroby kręgosłupa i stawów odpowiadają za długotrwałe nieobecności w pracy. Szczególnie niepokojące są dane dotyczące zdrowia psychicznego. W 2025 roku zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania były przyczyną 34,1 mln dni absencji chorobowej. Rok wcześniej liczba ta wynosiła 30,3 mln, co oznacza wzrost o 3,8 mln dni.
Tendencja jest widoczna również w najnowszych statystykach. W pierwszym półroczu 2026 roku zaburzenia psychiczne odpowiadały za 18,2 mln dni zwolnień lekarskich, co stanowiło 14,8 proc. wszystkich dni niezdolności do pracy z powodu choroby własnej wśród ubezpieczonych w ZUS. Ich udział wzrósł o 1,4 punktu procentowego względem analogicznego okresu 2025 roku.
Na kolejnych miejscach znalazły się urazy, zatrucia i skutki działania czynników zewnętrznych, które odpowiadały za 17,2 mln dni absencji, a także choroby układu oddechowego z wynikiem 16,1 mln dni.
Wiceprezes ZUS zwrócił uwagę w rozmowie z “Faktem” na konieczność większego zainteresowania profilaktyką zdrowotną. Przywołał dane GUS, zgodnie z którymi znaczna część wydatków na zdrowie przeznaczana jest na opiekę szpitalną i długoterminową, podczas gdy na profilaktykę przypada jedynie niewielki odsetek środków.
W praktyce oznacza to, że problemy zdrowotne często wymagają już zaawansowanego leczenia, rehabilitacji i stosowania leków. Rosnąca liczba dni zwolnień związanych ze zdrowiem psychicznym pokazuje natomiast, że troska o kondycję pracowników nie może ograniczać się wyłącznie do zapobiegania chorobom fizycznym.
