Turecka sól zamiast polskiej? Nowy wątek w sporze wokół Solino
Gdy od marca trwa protest głodowy pracowników IKS Solino, a związkowcy alarmują o przyszłość strategicznych magazynów paliw, pojawia się kolejny kontrowersyjny wątek. Chodzi o import soli i tabletek solnych z Turcji przez spółkę należącą do Grupy Orlen. Sprawę opisał ekspert rynku energii Piotr Maciążek, wskazując na potencjalne konsekwencje dla krajowego przemysłu i bezpieczeństwa infrastrukturalnego.
Solino testuje dostawy z Turcji
Jak poinformował Maciążek na portalu Strefa Inwestorów, IKS Solino poinformowała o przygotowaniu „testowego zamówienia zarówno surowca solnego do dalszej produkcji, jak i gotowych tabletek solnych” z Turcji. Jednocześnie spółka podkreśla, że szczegóły współpracy handlowej nie są ujawniane ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa.
Sama informacja o imporcie nie byłaby szczególnie zaskakująca, gdyby nie specyfika działalności Solino. To właśnie ta spółka odpowiada za funkcjonowanie Podziemnego Magazynu Ropy i Paliw w Górze koło Inowrocławia, jednego z najważniejszych elementów systemu bezpieczeństwa paliwowego Polski. Solanka wykorzystywana przez spółkę jest niezbędna zarówno do obsługi istniejących magazynów kawernowych, jak i budowy nowych obiektów tego typu.
Import w cieniu protestu
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście trwającego od 15 marca protestu pracowników Solino. Organizowana przez NSZZ „Solidarność” akcja ma formę protestu głodowego i od początku koncentruje się nie tylko na sprawach pracowniczych, ale także na przyszłości segmentu kawernowego i strategicznej infrastruktury magazynowej.
Związkowcy alarmują m.in. w związku z – ich zdaniem – ograniczaniem roli spółki, problemami związanymi z odbiorem solanki oraz brakiem długofalowej strategii dla magazynów w wysadach solnych. W tym kontekście informacja o sprowadzaniu gotowych produktów z zagranicy została przez część środowiska odebrana jako kolejny sygnał budzący pytania o przyszłość krajowych kompetencji produkcyjnych.
Local content kontra import
Dyskusja wpisuje się również w szerszy temat wspierania krajowego przemysłu. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun wielokrotnie wskazywał, że rozwój polskiego przemysłu i wzmacnianie krajowego łańcucha dostaw powinny być jednym z elementów polityki gospodarczej państwa.
- Nie ma już odwrotu od drogi repolonizacji naszego przemysłu i gospodarki. Potrzeba repolonizacji nosi nazwę local content – wskazywał z kolei premier Donald Tusk.
Z kolei prezes Orlen SA Ireneusz Fąfara w artykule z lutego br. zamieszczonym w „Rzeczpospolitej: deklarował: „Jednym z filarów budowania konkurencyjności polskiej gospodarki jest local content, czyli realny udział polskich firm, surowców i kompetencji w strategicznych inwestycjach. Dlatego Grupa ORLEN przykłada tak duże znaczenie do włączania polskiego komponentu do łańcuchów dostaw. To tym ważniejsze, że koncern realizuje właśnie największy program inwestycyjny w historii polskiej energetyki”.
Wychodzi więc na to, że działania zarządu IKS Solino idą pod prąd polityki zarządu spółki-matki.
Samo Solino podkreśla jednak, że testowanie alternatywnych dostaw ma charakter zabezpieczający i nie oznacza rezygnacji z działalności solnej prowadzonej w Polsce.
Turecka konkurencja od lat budzi obawy europejskiego przemysłu
Problem importu z Turcji nie dotyczy wyłącznie Polski. Europejscy producenci chemikaliów i surowców od lat zwracają uwagę na rosnącą presję konkurencyjną ze strony producentów spoza UE, którzy funkcjonują przy innych kosztach energii, pracy i regulacji środowiskowych.
Na razie Solino zapewnia, że nie planuje likwidacji działalności solnej i traktuje import jako element testów oraz dywersyfikacji dostaw. Związkowcy pozostają jednak sceptyczni i wskazują, że długotrwałe zastępowanie krajowej produkcji gotowymi wyrobami z zagranicy mogłoby osłabić lokalne kompetencje przemysłowe.