Tak przez lata miała oszukiwać pracownica banku. Śledczy mówią o wielkim procederze
Bank ma być dla klientów synonimem bezpieczeństwa. Tym większe poruszenie wywołują sprawy, w których podejrzenia nie dotyczą internetowych oszustów podszywających się pod pracowników, ale osób faktycznie obsługujących klientów przy okienku. Jedna z takich historii dotyczy jednej z agencji PKO BP, gdzie prokuratura oskarżyła kasjerkę o przywłaszczenie pieniędzy wpłacanych przez klientów.
W tekście:
- Jak działa nadzór w banku i co sprawdza się przy stanowisku doradca finansowy-kasjer
- Kasjerka z PKO BP oskarżona - prokuratura wskazuje kwotę, okres i liczbę klientów
- Reklamacje klientów uruchomiły kontrolę. Potem zawiadomienie banku i działania śledczych
Doradca finansowy-kasjer pod szczególnym nadzorem. W banku liczy się każdy etap operacji
W bankach kontrola wewnętrzna nie sprowadza się do jednej kontroli „po fakcie”. KNF oczekuje systemu opartego na trzech liniach obrony - od bieżącego nadzoru nad procesem, przez compliance i zarządzanie ryzykiem, po audyt wewnętrzny. W praktyce chodzi o to, by każda operacja zostawiała ślad, a jedna osoba nie mogła bez niezależnej weryfikacji przejąć pełnej kontroli nad całym procesem.
Z perspektywy stanowiska doradca finansowy-kasjer szczególnie ważne są zgodność przyjętej gotówki z zapisem w systemie, potwierdzenia wpłat, terminy księgowania, korekty i anulacje oraz zakres uprawnień pracownika. Regulator i międzynarodowe standardy podkreślają też znaczenie rozdzielenia obowiązków, bo to właśnie ono ma ograniczać ryzyko błędów i nadużyć. W tej sprawie - jak wynika z informacji śledczych - alarm pojawił się dopiero wtedy, gdy zaczęły spływać sygnały z zewnątrz.

Kasjerka z PKO BP oskarżona. Prokuratura mówi o ponad 236,5 tys. zł i 280 klientach
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Marta Kolendowska-Matejczuk przekazała, że akt oskarżenia dotyczy Agnieszki M., zatrudnionej jako doradca finansowy-kasjer w jednej z Agencji PKO Banku Polskiego S.A. w Jaśle. Według śledczych kobieta miała przywłaszczyć ponad 236,5 tys. zł, a proceder - jak ustalono - miał trwać od 19 kwietnia do 8 listopada 2024 r. Prokuratura wskazuje, że chodzi o pieniądze pochodzące z wpłat dokonanych przez 280 klientów.
„Oskarżona przyjmowała od klientów pieniądze przeznaczone na zapłatę rachunków, wydawała im potwierdzenia zapłaty, a w rzeczywistości nie księgowała przyjętych pieniędzy i nie przekazywała ich na rzecz podmiotów wskazywanych jako odbiorcy przelewów, ale zatrzymywała dla siebie” - przekazała prokurator.
Jak dodała, w części przypadków kobieta „przekazywała je na rzecz wskazywanych odbiorców przelewów ze znacznym opóźnieniem, tym samym postępując z nimi jak właścicielka”.
Reklamacje klientów uruchomiły kontrolę. W pracy oskarżonej znaleziono gotówkę ukrytą za szafą
Według prokuratury działania Agnieszki M. wyszły na jaw po reklamacjach klientów oraz wewnętrznej kontroli przeprowadzonej przez właściwą jednostkę organizacyjną banku.
Po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa ruszyły czynności policji i prokuratury. Śledczy podali, że w mieszkaniu oskarżonej znaleziono ponad 209 tys. zł w gotówce wraz z potwierdzeniami wpłat klientów. Z kolei w siedzibie agencji, w pomieszczeniu służącym jej do pracy, zabezpieczono kolejne 20 440 zł i potwierdzenia wpłat - gotówka miała być ukryta za jedną z szaf.
Prokuratura podała też, że zabezpieczone pieniądze zostały uznane za dowód rzeczowy i trafiły na rachunki depozytowe. Sama oskarżona nie przyznała się do zarzutów i złożyła wyjaśnienia. Za zarzucane czyny grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności.
