Nowy sondaż jak zimny prysznic dla Morawieckiego. Polacy mówią "nie"
Głośne rozłamy partyjne rzadko układają się po myśli ich inicjatorów, a najnowsze przetasowania na polskiej scenie politycznej budzą ogromne emocje. Stowarzyszenie Rozwój Plus miało stać się nową siłą w parlamencie, jednak najnowsze badania opinii społecznej rysują dla byłego premiera wyjątkowo trudny scenariusz na przyszłość.
Napięcie wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości narastało od wielu miesięcy, jednak prawdziwy przełom nastąpił w kwietniu, gdy były szef rządu ogłosił powstanie nowej inicjatywy. Ruch ten natychmiast wywołał powszechne obawy partyjnego kierownictwa z ulicy Nowogrodzkiej.
Jarosław Kaczyński nie zaakceptował decyzji Mateusza Morawieckiego
Władze ugrupowania uznały, że samodzielna aktywność wykracza poza przyjęte ramy i realnie osłabia spójność całej formacji. Prezes Jarosław Kaczyński postawił sprawę na ostrzu noża, wyznaczając termin na podpisanie deklaracji lojalności.
Parlamentarzyści mieli czas do 23 lipca na formalne opuszczenie nowych struktur, pod groźbą natychmiastowej dyskwalifikacji politycznej i usunięcia z szeregów ugrupowania. Rzecznik partyjny Rafał Bochenek w oficjalnym komunikacie ostrzegał, że wyznaczona data jest ostateczna, a konsekwencje decyzji okażą się nieodwracalne.
Czy dyscyplina przyniosła oczekiwany rezultat? Zdecydowana większość polityków skupionych wokół byłego premier postanowiła całkowicie zignorować ultimatum. W efekcie po stronie rozłamowców stanęła spora grupa reprezentantów - dokładnie 40 posłów, trzech europosłów oraz jeden senator. Wprawdzie Komitet Polityczny nie zdecydował się na natychmiastową czystkę, ale sprawa trafiła do rzecznika dyscypliny partyjnej, Karola Karskiego.
Niezależnie od ostatecznych rozstrzygnięć prawnych, buntownicy wyprzedzili bieg wydarzeń. Ogłosili powołanie własnego klubu parlamentarnego Rozwój Plus i zapowiedzieli utworzenie nowej partii politycznej do 15 października, co ostatecznie przypieczętowało rozłam wewnątrz obozu prawicy.
Mateusz Morawiecki postanowił odświeżyć wizerunek polityka w garniturze i ruszył w teren, szukając poparcia poza dotychczasowym elektoratem.
Mateusz Morawiecki odświeża swój wizerunek polityczny
Pierwszym akcentem był luźny grill zorganizowany na warszawskiej Pradze-Północ, podczas którego przedstawiono wstępne postulaty dotyczące demografii oraz polityki migracyjnej. Niedługo potem doszło do kolejnego, głośnego wydarzenia w przestrzeni publicznej.
W piątek 7 lipca polityk pojawił się z kartonami pizzy we wrocławskim osiedlu Jagodno, nawiązując bezpośrednio do słynnej kolejki wyborców, którzy podczas głosowania w 2023 roku stali do 3 w nocy. Tego typu zabiegi marketingowe mają przyciągnąć wyborców umiarkowanych oraz młodszą część społeczeństwa.
Czy jednak kreatywne akcje w terenie wystarczą, by zbudować trwałą pozycję na scenie parlamentarnej? Najnowsze badania dają nowemu ugrupowaniu około 6 procent poparcia, co spycha dotychczasowego lidera prawicy na poziomy poniżej 20 punktów procentowych.
W tle pojawiają się dodatkowo doniesienia prasowe o zmianie potencjalnego kandydata na szefa rządu, gdzie Przemysława Czarnka miałby zastąpić Zbigniew Bogucki, pełniący funkcję szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Choć Jarosław Kaczyński zdementował te wiadomości we wpisie w serwisie X, rywalizacja o przywództwo weszła w decydującą fazę.
Kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera jest prof. Przemysław Czarnek i nic w tej sprawie się nie zmienia. - potwierdza Jarosław Kaczyński na platformie X.
Mateusz Morawiecki nie ukrywa ambitnych planów powrotu do władzy po wyborach w 2027 roku. Czy jednak Polacy widzą byłego szefa rządu w nowo utworzonym gabinecie? Odpowiedź przynosi najnowszy sondaż wykonany przez pracownię SW Research na zlecenie dziennika Rzeczpospolita.
Zobacz też: Nadchodzi „ustawa fotoradarowa”. Nowy projekt ministerstwa ułatwi ściganie wykroczeń
Polacy nie chcą Mateusza Morawieckiego w rządzie?
Zdecydowana większość, bo aż 55 procent badanych, odpowiedziała jednoznacznie, że nie wyobraża sobie powrotu Mateusza Morawieckiego na stanowisko rządowe. Zaledwie 21 procent respondentów poparło taki pomysł, natomiast ponad 24 procent zapytanych nie miało w tej sprawie wyrobionego zdania.
Szczególnie krytyczni okazali się obywatele o najwyższych dochodach. W grupie zarabiającej powyżej 7 tysięcy złotych na rękę aż 65 procent ankietowanych odrzuca koncepcję ulokowania byłego premier w nowej radzie ministrów. Wśród osób najsłabiej zarabiających, z dochodem poniżej 3 tysięcy złotych netto, sprzeciw jest mniejszy, ale wciąż stanowi najpopularniejszy pogląd na poziomie 47 procent.
Niechęć do tego scenariusza jest również wyraźna w średnich miastach, liczących od 100 tysięcy do 199 tysięcy mieszkańców, gdzie odsetek krytyków sięga 59 procent. Wyniki te pokazują jasny trend społeczny, w którym zamożniejsi oraz wykształceni wyborcy oczekują głębokiej wymiany kadr.
Mimo zgromadzenia 40 posłów i budowy odrębnej marki Rozwój Plus, droga polityka do ponownego objęcia władzy pozostaje wyjątkowo skomplikowana.