biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Nowy podatek, nie uniknie go ani żaden Polak. Niemcy obliczyli już stawkę
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 08.04.2026 19:37

Nowy podatek, nie uniknie go ani żaden Polak. Niemcy obliczyli już stawkę

Nowy podatek, nie uniknie go ani żaden Polak. Niemcy obliczyli już stawkę
Fot. pavel_klimenko, Getty Images/Canva

Unijna batalia o klimat wchodzi w decydującą fazę, a jej skutki najmocniej odczujemy we własnych domach i portfelach. Choć do 2028 roku pozostało jeszcze trochę czasu, już teraz ekonomiści alarmują, że polskie rodziny muszą przygotować się na potężny wzrost kosztów utrzymania nieruchomości.

  • Rewolucja w opłatach za emisje odbije się na finansach Polaków
  • Niemiecki instytut kreśli czarny scenariusz dla Polaków
  • Czy Polakom grozi ubóstwo energetyczne?

Rewolucja w opłatach za emisje odbije się na finansach Polaków

Wspólnotowa polityka energetyczna kojarzyła się dotychczas głównie z wielkim przemysłem i elektrowniami, które od lat kupują uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych. Jednak mechanizm ETS2 (System Handlu Emisjami dla budownictwa i transportu drogowego) zmienia reguły gry, przenosząc ciężar transformacji bezpośrednio na przeciętnego obywatela.

To rozwiązanie, które ma stać się fundamentem europejskiego „Zielonego Ładu”, w praktyce oznacza objęcie opłatami paliw kopalnych wykorzystywanych do ogrzewania domów oraz napędzania samochodów. Idea jest prosta: im bardziej zanieczyszczasz, tym więcej płacisz, co ma skłonić Europę do szybszego odejścia od węgla i gazu.

Nowy podatek, nie uniknie go ani żaden Polak. Niemcy obliczyli już stawkę
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Problem polega na tym, że startowa linia dla poszczególnych krajów członkowskich jest zawieszona na skrajnie różnych wysokościach. Podczas gdy kraje skandynawskie już dawno zainwestowały w pompy ciepła i sieci ciepłownicze oparte na źródłach odnawialnych, Polska wciąż w dużej mierze polega na indywidualnych kotłach grzewczych.

Eksperci z niemieckiego Bertelsmann Institute wskazują, że nowy podatek wpłynie na życie około 100 milionów gospodarstw domowych w całej Unii Europejskiej, ale to właśnie Europa Środkowo-Wschodnia znajdzie się w oku cyklonu. W Polsce, gdzie transformacja energetyczna sektora budynków wciąż raczkuje, wpływ systemu ETS2 będzie nieporównywalnie większy niż w bogatszej części kontynentu.

Niemiecki instytut kreśli czarny scenariusz dla Polaków

Analizy przeprowadzone przez analityków zza Odry nie pozostawiają złudzeń: polskie rodziny mogą stać się jednymi z największych ofiar nowej polityki klimatycznej. Skala podwyżek jest ściśle powiązana z giełdową ceną tony dwutlenku węgla.

W wariancie optymistycznym, zakładającym cenę na poziomie 60 euro za tonę, roczne wydatki na ogrzewanie w Polsce wzrosną średnio o 100-372 euro, co w przeliczeniu daje kwotę około 1560 złotych dodatkowego obciążenia na jedno gospodarstwo domowe. Niestety, rynkowe trendy sugerują, że stawki te mogą być znacznie wyższe, a co za tym idzie – bardziej bolesne dla domowych budżetów.

Nowy podatek, nie uniknie go ani żaden Polak. Niemcy obliczyli już stawkę
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Prawdziwy szok cenowy nadejdzie jednak w scenariuszu pesymistycznym, w którym cena uprawnień do emisji poszybuje do poziomu 180 euro za tonę CO2. W takiej sytuacji przeciętna polska rodzina będzie musiała wydać rocznie o około 1029 euro (ponad 4300 zł) więcej niż obecnie. To jednak wciąż tylko średnia statystyczna.

W przypadku domów o niskiej efektywności energetycznej, które nie przeszły termomodernizacji (procesu docieplenia budynku i wymiany okien w celu zmniejszenia strat ciepła), koszty te mogą drastycznie wzrosnąć. Niemcy wyliczyli, że w skrajnych przypadkach polskie gospodarstwa zapłacą nawet o 1600 euro więcej każdego roku, co oznacza dodatkowy wydatek rzędu 6700 złotych.

Zobacz też: 2300 zł dla każdego Polaka, ale zlikwidują te świadczenia. Sejm podjął decyzję ws. projektu

Czy Polakom grozi ubóstwo energetyczne?

Wprowadzenie systemu ETS2 to nie tylko kwestia suchych liczb, ale przede wszystkim ogromne wyzwanie społeczne. Raport Bertelsmann Institute zwraca uwagę na fakt, że dziesięć procent gospodarstw, które poniosą relatywnie największe koszty w stosunku do swoich zarobków, dysponuje dochodem stanowiącym zaledwie połowę średniej krajowej. Są to często osoby mieszkające w starszych domach jednopokoleniowych na terenach wiejskich i podmiejskich.

Co szczególnie istotne w kontekście struktury demograficznej, znaczną część tej grupy stanowią emeryci oraz kobiety, dla których opłaty za energię już dziś stanowią lwią część miesięcznych wydatków.

Dziesięć procent gospodarstw, które w relacji do dochodów poniosą największe dodatkowe obciążenia w ramach ETS2, dysponuje dochodem stanowiącym zaledwie połowę średniej dla całej populacji. Wiele z nich mieszka w domach jednorodzinnych, a znaczną część domowników stanowią kobiety i/lub emeryci. Najczęściej takie gospodarstwa znajdują się na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii i Polsce - informuje Bertelsmann Institute.

Eksperci podkreślają, że bez sprawnie działających mechanizmów osłonowych, nowy podatek może wpędzić miliony Polaków w ubóstwo energetyczne (stan, w którym gospodarstwo domowe nie jest w stanie zapewnić sobie odpowiedniego poziomu ciepła z powodu niskich dochodów i wysokich cen energii). Kluczowe będzie zatem to, jak polski rząd rozdysponuje środki pozyskane ze sprzedaży uprawnień do emisji.

Fundusze te z założenia powinny finansować nie tylko bezpośrednie rekompensaty, ale przede wszystkim masową termomodernizację i wymianę źródeł ciepła. Tylko realne wsparcie publiczne pozwoli uniknąć scenariusza, w którym transformacja klimatyczna odbywa się kosztem najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Choć system ETS2 ma nas przybliżyć do neutralności klimatycznej, dla wielu stanie się on przede wszystkim walką o utrzymanie płynności finansowej we własnym domu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: