biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Niemcy masowo przyjeżdżają do Polski i tankują "pod korek". Tyle wychodzi taniej na litrze
Kamila Sabatowska
Kamila Sabatowska 01.04.2026 10:24

Niemcy masowo przyjeżdżają do Polski i tankują "pod korek". Tyle wychodzi taniej na litrze

Niemcy masowo przyjeżdżają do Polski i tankują "pod korek". Tyle wychodzi taniej na litrze
fot. Dawid Wolski/East News

Krótki wypad na zakupy, obiad u znajomych i obowiązkowa wizyta na stacji benzynowej - tak w ostatnich dniach wygląda codzienność wielu mieszkańców terenów przygranicznych Niemiec. Choć polscy kierowcy wciąż narzekają na koszty życia, to z perspektywy Berlina czy Drezna, ceny na polskich dystrybutorach wydają się bardzo atrakcyjne. Kierowcy tankują benzynę i diesla nie tylko do baków, ale i prosto do kanistrów. To jednak nie umknęło uwadze Orlenu i polskiego rządu.

  • Niemcy patrzą z zazdrością na polskie dystrybutory
  • Turystyka paliwowa kwitnie
  • Czy paliwowe eldorado może odbiec końca?

Niemcy patrzą z zazdrością na polskie dystrybutory

Krajobraz przy zachodniej granicy Polski zaczął się zmieniać niemal natychmiast po wprowadzeniu nowych regulacji cenowych. Niemieckie media, z dziennikiem Bild na czele, rozpisują się o „rajskich cenach”, które sprawiają, że wyprawa do Polski staje się dla tamtejszych portfeli wyjątkowo opłacalną inwestycją. Trudno się dziwić tej ekscytacji, skoro różnica w cenie na jednym litrze paliwa pozwala zaoszczędzić kwoty, które przy pełnym baku starczają na solidne zakupy spożywcze.

Cała sytuacja opiera się na prostym mechanizmie, jakim jest arbitraż cenowy - to pojęcie oznacza wykorzystywanie różnic w cenach tego samego produktu na różnych rynkach w celu osiągnięcia korzyści. W tym przypadku korzyścią jest po prostu tańsze tankowanie. 

Kierowcy zza Odry masowo przekraczają granicę, co zaczyna budzić niepokój nie tylko u lokalnych przedsiębiorców w Niemczech i mieszkańców przygranicznych miejscowości, ale również u najwyższych szczebli polskiej władzy. Minister energii Miłosz Motyka już zapowiedział, że resort bacznie przygląda się temu zjawisku, by ocenić jego wpływ na krajową stabilność paliwową.

Niemcy masowo przyjeżdżają do Polski i tankują "pod korek". Tyle wychodzi taniej na litrze
Fot. jpgfactory/Getty Images/CanvaPro

Turystyka paliwowa kwitnie

Aby zrozumieć skalę tego zjawiska, wystarczy spojrzeć na twarde dane, które dla niemieckiego konsumenta są wręcz bolesne. Podczas gdy w Polsce od minionego wtorku obowiązują sztywne limity, u naszych zachodnich sąsiadów paliwowa drożyzna nie bierze jeńców. 

Według danych portalu Cargopedia, średnia cena litra benzyny w Niemczech oscyluje w granicach 9,05 zł. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku oleju napędowego, za który Niemcy muszą płacić średnio 9,95 zł, oraz gazu LPG kosztującego tam około 4,87 zł. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że na niektórych stacjach w Niemczech ceny mogą być nieco niższe od średniej, dystans do polskich stawek pozostaje ogromny.

W Polsce rzeczywistość przy dystrybutorze wygląda obecnie zupełnie inaczej. Maksymalna cena popularnej „dziewięćdziesiątki piątki” została ustalona na poziomie 6,21 zł za litr. Za benzynę 98-oktanową polski kierowca zapłaci nie więcej niż 6,81 zł, a za litr oleju napędowego maksymalnie 7,66 zł. To sprawia, że polscy kierowcy mimo ogólnej inflacji znajdują się w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż ich sąsiedzi. 

Reasumując, w Niemczech kierowcy płacą za litr oleju średnio nawet do 2 zł więcej niż w Polsce. Ta dysproporcja tworzy potężną presję na stacje paliw zlokalizowane blisko granicy, gdzie kolejki samochodów z niemieckimi rejestracjami stały się niemal stałym elementem krajobrazu.

Czy paliwowe eldorado może odbiec końca?

Eksperci wskazują, że utrzymywanie tak dużych różnic cenowych w dłuższym terminie może być trudne do obrony, zwłaszcza w obliczu globalnych trendów na rynkach surowców. Na razie jednak mechanizm działa, a niemieccy kierowcy korzystają z okazji, póki limity cenowe trzymają polskie stawki „w ryzach”. Wzrost ruchu zauważa także Orlen. Prezes spółki, Ireneusz Fąfara, podkreślił, że firma na bieżąco kontroluje sytuację.

Wprowadziliśmy system monitorowania sytuacji na stacjach przygranicznych na wszystkich granicach. Raporty o natężeniu ruchu i poziomie zapasów otrzymujemy codziennie – zapewnił szef koncernu.

Trzeba pamiętać, że każda taka interwencja na rynku niesie ze sobą określone skutki uboczne. Jeśli napływ chętnych na polskie paliwo nie osłabnie, rząd może zostać zmuszony do rewizji swojej polityki, aby uniknąć problemów z dostępnością surowca dla rodzimych odbiorców. Tymczasem Bratysława poszła śladem Budapesztu i na 30 dni podwoiła ceny oleju napędowego dla kierowców z zagranicy, w tym z Polski. Polska na razie nie zdecydowała się na taki krok, pozostając paliwową wyspą na mapie Europy Środkowej, choć przy rosnących kolejkach na stacjach w Świnoujściu i innych miejscowościach przy granicy mogłaby mieć ku temu powody. Należy pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem kierowca samochodu osobowego wyjeżdżający z Polski do Niemiec może zabrać w kanistrze 20 litrów paliwa.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Ciasto w sklepie
Tak oszukują na ciastkach i wypiekach. Producenci wciskają kit, a ty nadal za to płacisz
Tankowanie
Tutaj zatankujesz paliwo taniej w każdy weekend, aż do maja. Kierowcy muszą o tym wiedzieć
Dom podwórko
Lepiej pozbądź się takich dekoracji sprzed domu. 1000 zł kary za każdy dzień
Samochód elektryczny
Samochód elektryczny czy spalinowy? Tyle kosztuje jazda, gdy ceny paliw rosną
tankowanie
Po weekendzie kierowców czeka szok. Takie ceny na stacjach
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: