2300 zł dla każdego Polaka, ale zlikwidują te świadczenia. Sejm podjął decyzję ws. projektu
Idea pieniędzy przyznawanych każdemu obywatelowi bez jakichkolwiek warunków od lat rozpala wyobraźnię ekonomistów i dzieli opinię publiczną na całym świecie. Wizja comiesięcznego przelewu od państwa, który trafia na konto zarówno prezesa banku, jak i osoby bezrobotnej, brzmi jak scenariusz z powieści science-fiction, jednak w Polsce właśnie otarto się o próbę przekucia tej teorii w rzeczywistość.
- Bezwarunkowy dochód podstawowy dla każdego Polaka od 3. roku życia - petycja trafiła do Sejmu
- 2 333 złote co miesiąc zamiast 800 plus, emerytur i innych świadczeń
- Sejm podjął decyzję w sprawie kontrowersyjnego projektu
Bezwarunkowy dochód podstawowy dla każdego Polaka od 3. roku życia - petycja trafiła do Sejmu
Bezwarunkowy dochód podstawowy to koncepcja, w której państwo wypłaca każdemu obywatelowi stałą kwotę pieniędzy w regularnych odstępach czasu. Kluczowym słowem jest tutaj „bezwarunkowość” – świadczenie przysługuje bez względu na status zawodowy, poziom zamożności czy chęć do podjęcia zatrudnienia. Entuzjaści tego rozwiązania przekonują, że w dobie galopującego rozwoju sztucznej inteligencji, która systematycznie wypiera ludzi z kolejnych sektorów gospodarki, takie zabezpieczenie finansowe stanie się koniecznością.
Ma ono pozwolić obywatelom na odnalezienie się w zmieniającym się krajobrazie rynku pracy, dając im poczucie stabilności i czasu na ewentualne przekwalifikowanie. To „poduszka bezpieczeństwa”, która teoretycznie eliminuje skrajne ubóstwo i redukuje biurokrację związaną z weryfikacją uprawnień do dziesiątek różnych zasiłków.

Mimo że brzmi to kusząco, rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Polski Instytut Ekonomiczny w swoich analizach zwraca uwagę na fakt, że aż 87 proc. Polaków nie zna szczegółowych założeń BDP. To ogromna luka w świadomości społecznej, która sprawia, że debata o dochodzie gwarantowanym często opiera się na emocjach, a nie na twardych danych.
Co ciekawe, gdy badaczom udaje się wyjaśnić respondentom zasady programu, opinie ulegają gwałtownej zmianie. Większość rodaków zaczyna popierać wprowadzenie świadczenia, ale pod bardzo konkretnymi warunkami: reforma nie może oznaczać wzrostu podatków, zwiększenia zadłużenia państwa ani drastycznego ograniczenia obecnych przywilejów socjalnych. To klasyczny paradoks, w którym chcemy nowych benefitów, nie rezygnując z tych, które już znamy.
2 333 złote co miesiąc zamiast 800 plus, emerytur i innych świadczeń
Petycja, która trafiła do sejmowych zamrażarek w połowie 2025 roku, nie była jedynie ogólnym postulatem, lecz konkretnym projektem z wyliczoną kwotą. Autor dokumentu zaproponował, aby świadczenie wynosiło dokładnie 50 proc. aktualnej płacy minimalnej, co w 2026 roku przekładałoby się na 2 333 złote brutto miesięcznie dla każdego Polaka powyżej trzeciego roku życia. Projekt zakładał niezwykle ambitny scenariusz pilotażowy – program miałby zostać wdrożony w województwie śląskim.
Wybór tego regionu nie był przypadkowy; argumentowano go koniecznością wsparcia mieszkańców w trudnym procesie transformacji energetycznej i odchodzenia od górnictwa. Świadczenie miałoby być tam wypłacane niemal wszystkim mieszkańcom przez okres aż 20 lat, co czyniłoby z Polski światowego lidera w testowaniu dochodu gwarantowanego.

Jednak za tą hojnością krył się wspomniany w tytule „haczyk”, który dla wielu mógłby okazać się nie do zaakceptowania. Wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego w proponowanej formie wiązałoby się z niemal całkowitym demontażem obecnego państwa opiekuńczego. Z mapy świadczeń musiałyby zniknąć takie filary jak „800 plus”, wyprawki „300 plus”, a także zasiłki dla bezrobotnych. Co więcej, autor petycji postulował likwidację trzynastych i czternastych emerytur.
To radykalne cięcie miało być głównym źródłem finansowania nowego systemu, ale w praktyce oznaczałoby to gigantyczne przesunięcie kapitału. Zamiast celowanej pomocy dla rodzin czy seniorów, pieniądze trafiałyby do wszystkich po równo. Według danych PIE, największymi entuzjastami takiego obrotu spraw są ludzie młodzi oraz osoby nieposiadające stałych dochodów, dla których stały przelew byłby ogromnym skokiem jakościowym w standardzie życia.
Zobacz też: Chciał od syna 500 zł miesięcznie. Sprawa trafiła do sądu, wyrok może zaskoczyć
Sejm podjął decyzję w sprawie kontrowersyjnego projektu
Jednym z najczęstszych argumentów przeciwników BDP jest obawa o masowe porzucanie pracy przez obywateli. Wizja „społeczeństwa na zasiłku” wydaje się jednak mało prawdopodobna w świetle deklaracji samych zainteresowanych. Aż 73 proc. Polaków twierdzi, że mimo otrzymywania regularnego dochodu gwarantowanego, nie zdecydowałoby się na rezygnację z aktywności zawodowej.
Praca dla większości z nas pozostaje nie tylko źródłem pieniędzy, ale też sposobem na samorealizację i utrzymywanie kontaktów społecznych. Mimo to, obawy o wydolność budżetu i stabilność gospodarki wzięły górę nad ciekawością społeczną. Na początku kwietnia 2026 roku Sejmowa Komisja ds. Petycji jednogłośnie odrzuciła projekt, zamykając temat dochodu podstawowego na poziomie ustawodawczym.
Polska nie jest jedynym krajem, który mierzy się z tym tematem. Szwajcaria odrzuciła podobny pomysł w ogólnokrajowym referendum, a pilotaże w Finlandii czy Niemczech dostarczyły mieszanych wniosków – choć poprawiły dobrostan psychiczny uczestników, nie wpłynęły znacząco na ich sytuację na rynku pracy. W polskim kontekście politycznym, przy obecnym poziomie długu publicznego i sztywnych wydatkach socjalnych, wprowadzenie tak kosztownego programu uznano za skrajnie ryzykowne.
Choć idea 2 333 złotych dla każdego trafia do archiwum, dyskusja o tym, jak państwo powinno dzielić owoce wzrostu gospodarczego w erze robotyzacji, z pewnością do nas wróci. Na razie jednak 800 plus i tradycyjne emerytury pozostają niezagrożone, a Polacy muszą polegać na tradycyjnych formach zarobkowania.