Możesz całkowicie stracić to świadczenie jeszcze przed Wielkanocą. Komornik się nie zawaha
Przedświąteczny okres to w wielu zakładach pracy czas wypłat dodatkowych funduszy, które mają wspomóc domowe budżety w dobie wzmożonych wydatków. Okazuje się jednak, że dla tysięcy osób objętych egzekucją długów, te pieniądze mogą zniknąć z konta szybciej, niż się na nim pojawiły. Wszystko przez specyficzną interpretację przepisów, która odziera świadczenia socjalne z ochrony przysługującej zwykłej pensji.
- Kwestia, która od lat dzieli prawników
- Komornik może zająć to świadczenie
- Czy świadczenie może zostać zajęte w całości?
Kwestia, która od lat dzieli prawników
Polski system prawny konstruuje wokół regularnej wypłaty pracowniczej swoisty pancerz ochronny, który ma gwarantować zatrudnionemu i jego rodzinie środki na biologiczną egzystencję. Kodeks pracy precyzyjnie określa, że po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne, zaliczek na podatek dochodowy oraz ewentualnych wpłat do Pracowniczych Planów Kapitałowych, komornik nie może zabrać wszystkiego. Istnieją sztywne granice potrąceń oraz kwota wolna od zajęć, która zazwyczaj odpowiada wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Takie rozwiązanie sprawia, że nawet dłużnik w najtrudniejszej sytuacji finansowej zachowuje minimum socjalne pozwalające na opłacenie czynszu czy zakup żywności. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy na konto wpływa przelew, który w tytule nie ma wpisane „wynagrodzenie”, lecz „świadczenie z ZFŚS”.

Czy dodatkowe środki z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych powinny być traktowane jako element składowy pensji? To pytanie od lat dzieli prawników, jednak dominująca linia orzecznicza i opinie Państwowej Inspekcji Pracy są dla dłużników bezlitosne. Większość ekspertów skłania się ku wnioskowi, że pieniądze z funduszu socjalnego nie są wynagrodzeniem za świadczoną pracę, lecz pomocą o charakterze uznaniowym i socjalnym.
To rozróżnienie, choć brzmi jak czysto akademicka dyskusja, ma kolosalne znaczenie praktyczne. Skoro coś nie jest wynagrodzeniem w rozumieniu Kodeksu pracy, to nie korzysta z ochrony przed potrąceniami. W efekcie świadczenie, które z założenia ma pomagać osobom w najtrudniejszej sytuacji materialnej, staje się najłatwiejszym łupem dla organów egzekucyjnych.
Komornik może zająć to świadczenie
Mechanizm zajęcia środków z funduszu socjalnego jest prosty i wynika z szerokich uprawnień komorniczych. To, że świadczenie z ZFŚS pozostaje poza definicją pensji, wcale nie oznacza, że jest ono niewidoczne dla wierzyciela. Wręcz przeciwnie – przepisy Kodeksu postępowania cywilnego, a konkretnie art. 895, dopuszczają prowadzenie egzekucji z tzw. innych wierzytelności.
W praktyce oznacza to, że jeśli komornik skierował do pracodawcy pismo o zajęciu nie tylko wynagrodzenia, ale i wszelkich innych należności przysługujących pracownikowi od firmy, księgowość ma obowiązek przekazać każdą złotówkę z funduszu socjalnego bezpośrednio na konto komornika. Czy pracodawca może się temu sprzeciwić, dbając o dobro pracownika? Niestety, niedopełnienie obowiązków przez zakład pracy grozi mu surowymi karami finansowymi.

Warto przy tym zauważyć, że dynamika egzekucji z innych wierzytelności jest znacznie bardziej drastyczna niż w przypadku comiesięcznych potrąceń z pensji. Tutaj nie obowiązuje zasada „pół na pół” ani konieczność zostawienia pracownikowi kwoty wolnej. Jeśli pracownik ma otrzymać 1000 złotych „wczasów pod gruszą” lub zapomogi świątecznej, a jego dług u komornika wynosi 5000 złotych, cała kwota wsparcia trafi do wierzyciela.
Dla wielu osób to prawdziwy szok, ponieważ liczyły one na te środki jako na bezpieczny bufor przed świętami. Paradoksalnie, im bardziej pracodawca stara się pomóc pracownikowi, zwiększając kwoty wypłat z ZFŚS, tym większą kwotę w rzeczywistości „prezentuje” komornikowi, nie poprawiając realnej sytuacji domowej dłużnika ani o grosz.
Zobacz też: Nawet 2150 zł miesięcznie dla seniorów jeszcze w tym roku. Rząd szykuje nowy program
Czy świadczenie może zostać zajęte w całości?
Najbardziej bolesnym aspektem całej sytuacji jest fakt, że świadczenie socjalne nie posiada absolutnie żadnego progu bezpieczeństwa. Przy standardowej egzekucji komorniczej pracownik wie, że niezależnie od wielkości długu, na jego koncie pozostanie kwota minimalnej krajowej. W przypadku ZFŚS ta zasada przestaje istnieć. Pracodawca, realizując zajęcie wierzytelności, nie stosuje żadnych granic potrąceń. Oznacza to, że świadczenie może zostać zajęte w 100 procentach.
Często dochodzi do sytuacji, w których pracownik o najniższych dochodach, najbardziej uprawniony do najwyższego wsparcia z funduszu, nie widzi z tych pieniędzy ani złotówki. To smutna konsekwencja faktu, że fundusz socjalny ma charakter dystrybutywny i celowy, a nie ekwiwalentny za pracę.
Z perspektywy dłużnika wyłączenie świadczeń z ZFŚS z definicji wynagrodzenia jest rozwiązaniem fatalnym w skutkach. Gdyby te środki uznano za składnik płacy, byłyby one chronione limitami, co pozwoliłoby zachować choćby część bonusu na świąteczne zakupy. Obecny stan prawny sprawia, że dodatkowe wsparcie kojarzone z ulgą i pomocą, staje się jedynie narzędziem do szybszej spłaty zadłużenia, często wbrew intencjom zakładu pracy. Czy istnieje szansa na zmianę tych przepisów?
Na razie debaty skupiają się raczej na podnoszeniu kwoty wolnej od potrąceń w samej pensji, podczas gdy świadczenia pozapłacowe pozostają w legislacyjnym cieniu. Dla osób z zajęciami komorniczymi jedynym sposobem na uniknięcie tej niespodzianki pozostaje dokładna analiza treści zajęcia przesłanego do firmy – jeśli obejmuje ono „inne wierzytelności”, świąteczny przelew niemal na pewno zasili konto kancelarii komorniczej.