biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Niemcy masowo odwiedzają polskie stacje. Wykupują paliwo, powód jest prosty
Julia Bogucka
Julia Bogucka 04.04.2026 16:02

Niemcy masowo odwiedzają polskie stacje. Wykupują paliwo, powód jest prosty

Niemcy masowo odwiedzają polskie stacje. Wykupują paliwo, powód jest prosty
Fot. Kanpisut/Jookiko/CanvaPro

Paliwo na terenach przygranicznych jest obecnie mocno oblegane, wywołując długie kolejki, a okoliczne trasy przeżywają oblężenie. Kierowcy zza zachodniej granicy znaleźli wyjątkowo skuteczny sposób na ratowanie domowych budżetów w dobie szalejącej drożyzny. Skala tego zjawiska rośnie, wywołując u miejscowych skrajne emocje. Władze miast reagują.

  • Ceny paliw poszybowały w górę
  • Rząd wziął sprawy w swoje ręce, ceny paliw zostały obniżone
  • Niemcy tankują w Polsce, władze miast reagują

Ceny paliw poszybowały w górę

Konflikt na Bliskim Wschodzie wszedł w fazę, która spędza sen z powiek globalnym analitykom rynków surowcowych i bankierom centralnym. Napięcia w tym zapalnym regionie ostatecznie doprowadziły do scenariusza, jakiego od dawna obawiały się giełdy w Londynie i Nowym Jorku. Chodzi o częściową blokadę cieśniny Ormuz, strategicznego, wąskiego szlaku łączącego Zatokę Perską z wodami Morza Arabskiego, przez który każdego dnia przepływa ponad dwadzieścia procent światowego zużycia czarnej miedzi. Każde, nawet najmniejsze ograniczenie przepustowości tego morskiego gardła działa na giełdowych inwestorów niczym rzucona zapałka, natychmiast windując globalne notowania.

Niemcy masowo odwiedzają polskie stacje. Wykupują paliwo, powód jest prosty
Fot. Erik Mclean/Pexels/CanvaPro

Trudno się jednak dziwić tej rynkowej panice, skoro w zaledwie kilka tygodni wycena baryłki surowca gatunku Brent poszybowała w okolice psychologicznej bariery stu dolarów, przebijając poziomy nienotowane od lat. Co gorsza, rynek musiał w tym samym czasie zaabsorbować niezapowiedziane wcześniej decyzje państw zrzeszonych w kartelu OPEC o dalszym, rygorystycznym cięciu limitów wydobycia. Ryzyko przedłużającego się paraliżu szlaków żeglugowych sprawiło, że koszty dalekomorskiego transportu i ubezpieczeń frachtu wyraźnie wzrosły, co bezbłędnie i błyskawicznie przełożyło się na to, ile finalnie kosztuje paliwo w hurcie.

Skutki tej brutalnej, geopolitycznej szachownicy uderzyły z potężną siłą w europejskie gospodarki, które w przeważającej mierze są wciąż boleśnie uzależnione od zewnętrznego importu węglowodorów. W wielu kluczowych państwach Starego Kontynentu detaliczne ceny przy dystrybutorach zaczęły rosnąć w tak zawrotnym tempie, że błyskawicznie podniosło to koszty usług logistycznych i uderzyło w portfele konsumentów. Wstrząs zmusił rządy do poszukiwania sposobów na ominięcie gospodarczej recesji.

Rząd wziął sprawy w swoje ręce, ceny paliw zostały obniżone

W obliczu tak gigantycznych, importowanych podwyżek na rynkach, polski rząd zdecydował się na wyprzedzające kroki, aby w pełni uchronić obywateli przed powrotem dwucyfrowej inflacji bazowej. Z początkiem wiosny w trybie niezwykle pilnym weszła w życie specjalna ustawa mrożąca ceny paliw w Polsce, która z miejsca przedefiniowała krajowy rynek. Przegłosowane przez parlament przepisy bezkompromisowo obniżyły podstawowe stawki podatku VAT na paliwa silnikowe z dwudziestu trzech do zaledwie ośmiu procent oraz czasowo zawiesiły pobór znacznej części akcyzy i opłaty paliwowej.

Niemcy masowo odwiedzają polskie stacje. Wykupują paliwo, powód jest prosty
Fot. Unai Huizi/Imágenes de unaihuizi/CanvaPro

Co jednak dla krajowych kierowców okazało się najważniejsze, dokument prawny ustanowił odgórną, sztywną cenę maksymalną za litr popularnej benzyny bezołowiowej oraz standardowego oleju napędowego. W efekcie tych radykalnych, centralnie sterowanych interwencji, zmotoryzowani płacą obecnie kwoty wyraźnie niższe niż w Niemczech, choć wciąż mieszczące się w środku unijnego rozkładu. Oficjalne maksima i realne ceny za najpopularniejszą "dziewięćdziesiątkę piątkę” oscylują wokół 6,16-6,21 zł za litr w zależności od dnia i stacji, podczas gdy klasyczny diesel wyceniany jest na pylonach o około 1,40 zł drożej, sięgając pułapu 7,60-7,87 zł.

To, ile dziś kosztuje benzyna w naszym państwie, jest obecnie mieszanką państwowych decyzji politycznych oraz rynkowych czynników popytu i podaży. Koncerny musiały wziąć na siebie ciężar operacyjny, realizując sprzedaż na bardzo niskich marżach. Tak głęboka ingerencja stworzyła jednak potężny arbitraż cenowy na zachodnich rubieżach Polski. O ile kierowcy w centrum kraju tankują bez większych zmartwień, traktując to jako stały wydatek, o tyle tuż przy samej granicy z Niemcami sytuacja wymyka się spod kontroli.

Zobacz też: Takie ceny na stacji Skolima przed samą Wielkanocą. “Diesel najtańszy w kraju”

Niemcy tankują w Polsce, władze miast reagują

Bezprecedensowa dysproporcja w kosztach tankowania pomiędzy sąsiadującymi gospodarkami błyskawicznie została dostrzeżona przez niezwykle pragmatycznych Niemców, którzy na co dzień borykają się z drenażem swoich portfeli. W chwili, gdy za Odrą ceny gwałtownie przekroczyły barierę dwóch euro za litr, polskie stacje paliw stały się absolutną mekką dla poszukiwaczy oszczędności. Niemcy masowo zjeżdżają na wschód, a mechanizm tego zjawiska jest aż do bólu banalny i czysto matematyczny. Różnica cenowa na jednym tylko litrze dobija do równowartości trzech polskich złotych.

Przy napełnieniu pod sam korek pojemnego baku oraz dodatkowych, przepisowych kanistrów w bagażniku, daje to wymierne oszczędności rzędu kilkudziesięciu euro w trakcie jednej wycieczki. Jak obrazowo donosi portal Super Biznes, duże punkty w takich nadgranicznych ośrodkach jak Zgorzelec, Słubice czy wciąż rozchwytywane Świnoujście przeżywają istne, niesłabnące oblężenie. Irytujące miejscowych kierowców kolejki aut na obcych rejestracjach ciągną się nierzadko przez setki metrów, niemal całkowicie paraliżując lokalny ruch drogowy w mniejszych miejscowościach. Z doniesień medialnych wynika, że sytuacja w przygranicznych miastach jest bardzo napięta.

Kierowcy chcą zatankować, nie mieszczą się na podjeździe, stoją na ulicy, która powinna być przejezdna. W związku z tym straż miejska reguluje ręcznie ruchem. Gdyby wydarzyło się tak, że tych kierowców byłoby za dużo. Wówczas będą kierowali będą na obwodnicę, aby ten przejazd był swobodny - powiedział Wojciech Basałygo z Urzędu Miasta w Świnoujściu cytowany przez Super Biznes.

Aby uniknąć potencjalnych niedoborów paliwa, władze miasta zdecydowały się wdrożyć dodatkowe rozwiązania logistyczne. W okresie świąt wielkanocnych dostawy będą odbywać się również w godzinach nocnych, od 4 do 6 kwietnia, między 23:00 a 04:00, z wykorzystaniem promu Karsibór. Takie działania są niezbędne, ponieważ transport paliw nie jest możliwy przez tunel pod Świną. Jak wyjaśnił przedstawiciel urzędu, obowiązujące przepisy zabraniają wjazdu materiałów niebezpiecznych do tunelu, dlatego cysterny wraz z innymi pojazdami przewożącymi takie ładunki korzystają z przeprawy promowej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: