Autor Paulina Musianek - 29 Lipca 2019

Program leczenia niepłodności za 99,9mln zł. Rząd nie chce podać wskaźnika skuteczności

Ministerstwo Zdrowia nie bada ile kobiet zaszło w ciążę w ramach programu rządowego. Czyżby wyniki nie były zbyt zadowalające?

99,9 mln zł na program leczenia niepłodności zamiast finansowanie In vitro

We wrześniu 2016 roku rząd PiS uruchomił "Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce na lata 2016–2020" dla niepłodnych par, na który wydano prawie miliard złotych. Miał on wypełnić lukę po usuniętym przez partię rządzącą programu finansowania in vitro PO. Minęło 3 lata i nie wiadomo, ilu parom, które wzięły udział w kosztownym projekcie, udało się zajść w ciąże. “Rzeczpospolita” donosi, że Ministerstwo Zdrowia zmodyfikowało projekt tak, aby by nie musieć już kontrolować liczby ciąż.

Ministerstwo Finansów szykuje nowy podatek. Do budżetu wpadnie 217,5 miliona złMinisterstwo Finansów szykuje nowy podatek. Do budżetu wpadnie 217,5 miliona złCzytaj dalej

Rząd nie chce już podawać, w jakim stopniu ich program jest skuteczny

Jak pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita", jeszcze rok temu resort przekazywał informacje na temat liczby ciąż z programu takie resort przekazywał. Teraz po cichu się z tego wycofał.

W lipcu 2018 roku ministerstwo informowało, że 19 czerwca 2018 r. wśród par zakwalifikowanych do programu potwierdzono 70 ciąż. Były to dane zebrane z 16 ośrodków referencyjnych. W tym czasie ukazał się raport NIK, z którego wynikało, że na program wydano 23 mln zł, ale efekty dał on praktycznie zerowe. Izba jednoznacznie stwierdziła wtedy, że zastąpienie in vitro "Narodowym Programem Prokreacyjnym" jak dotąd okazało się spektakularną porażką - czytamy w Buisness Insider.

Ile kobiet zaszło w ciążę w tym roku, dzięki programowi PiS? Nie wiadomo. Wskaźnik zniknął z dokumentu. Teraz możemy znaleźć tam tylko informacje, ile par przystąpiło do udziału, ile par ukończyło cały etap diagnostyczny oraz liczbę par, które zostaną skierowane do dalszego leczenia niepłodności. W aktualnej wersji programu zniknął czwarty wskaźnik, czyli odsetek par, w których przypadku została potwierdzona klinicznie ciąża ze zdiagnozowaną przyczyną niepłodności.

Biedronka zapamięta go na długo. Klient wydał 24 tys. złotychBiedronka zapamięta go na długo. Klient wydał 24 tys. złotychCzytaj dalej

Wszystko przez “mizerne efekty" przedsięwzięcia

Liczba ciąż nie jest najlepszym miernikiem programu, bo z punktu widzenia założeń i celów jego skuteczność powinna być mierzona liczbą par, które skutecznie zakończyły diagnostykę - taką odpowiedź otrzymała “Rzeczpospolita” od biura komunikacji Ministerstwa na pytanie, dlaczego resort juz nie bada liczby ciąż. Zaś cytowany przez dziennik były wiceminister zdrowia w rządzie PO Igor Radziewicz-Winnicki, autor programu in vitro uważa, że nie bada się już skuteczności sposobu leczenia niepłodności bazujących w dużej mierze na naprotechnologii ponieważ, trudno, by ten program pomagał, bo nie ma w nim żadnego leczenia i wykonuje się samą diagnostykę, a od tego nie zachodzi się w ciążę. Jego zdaniem brak wskaźnika liczby ciąż ma "przykryć mizerne efekty" przedsięwzięcia.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. 10 000 zł za to, że nie przejdziesz na emeryturę?
  2. 28-latka bez wyższego wykształcenia w rządzie
  3. 4000 zł dodatku do emerytury za szczególne osiągniecie
  4. Kraje egzotyczne walczą z “begpackersami”

Następny artykuł