Dyrektywa „Women on Boards” – kiedy w Polsce?
Polska znalazła się dziś w osobliwym położeniu: unijna dyrektywa „Women on Boards” już obowiązuje, termin jej wdrożenia przez państwa członkowskie minął 28 grudnia 2024 r., a spółki objęte regulacją mają osiągnąć wymagane cele do 30 czerwca br. Tymczasem u nas dyskusja wciąż trwa. A to błąd, bo ta dyrektywa nie jest kolejnym ideologicznym manifestem Brukseli. To konkretna regulacja z zakresu corporate governance, która będzie miała praktyczne skutki dla dużych spółek giełdowych.
W oczekiwaniu na krajowe regulacje
Dr hab. Anna Zbiegień-Turzańska, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, prodziekan Wydziału Prawa i Administracji UW ds. współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym
Warto powiedzieć jasno i wyraźnie: „Women on Boards” nie nakazuje nikogo powoływać do organów spółek wyłącznie ze względu na płeć. Dyrektywa 2022/2381 wyznacza cele dla dużych spółek notowanych na rynku regulowanym i przewiduje dwa możliwe progi: co najmniej 40 proc. stanowisk wśród dyrektorów niewykonawczych albo co najmniej 33 proc. wszystkich stanowisk dyrektorskich łącznie dla kobiet. Jednocześnie nacisk położony jest na przejrzyste procedury wyboru, obiektywne kryteria i porównywanie kwalifikacji kandydatów. Innymi słowy: to nie jest mechanizm ideologicznego obsadzania stanowisk, ale wymuszenie bardziej uporządkowanych, mierzalnych i przejrzystych procesów nominacyjnych.
Dlatego Polska powinna tę dyrektywę jak najszybciej wdrożyć i zrobić to rzetelnie. Po prostu w Europie tak wygląda dziś otoczenie regulacyjne spółek publicznych. Im dłużej państwo zwleka, tym większy problem przerzucany jest na same spółki. W praktyce oznacza to sytuację najgorszą z możliwych: duże spółki giełdowe wiedzą, że nadchodzi obowiązek wdrożenia polityki równowagi płci, ale nie dostają od krajowego ustawodawcy wystarczająco jasnych ram prawnych. To z kolei rodzi improwizację, a improwizacja w obszarze ładu korporacyjnego bywa kosztowna prawnie, reputacyjnie i organizacyjnie. Sama Komisja Europejska przypomina, że przepisy weszły w etap stosowania z końcem 2024 r., a duże przedsiębiorstwa mają czas tylko do końca czerwca 2026 r. na osiągnięcie wyznaczonych celów. I co dalej? W Polsce temat wciąż nie jest zamknięty. Pod koniec marca pojawiła się kolejna wersja ustawy implementującej Dyrektywę, z propozycją przesunięcia terminów realizacji nowych obowiązków.

W naszej krajowej debacie często przedstawia się fałszywy wybór: albo jesteś „za lewicową ideologią”, albo „przeciw parytetom”. Tymczasem z perspektywy spółki to jest przede wszystkim problem zgodności z prawem, prawidłowości procedur nominacyjnych i polityk wewnętrznych, relacji z akcjonariuszami, a w części przypadków także raportowania i ESG. Ministerstwo Aktywów Państwowych przygotowało wytyczne dotyczące wsparcia rozwoju zawodowego kobiet i implementacji dyrektywy w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, co pokazuje, że także po stronie administracji istnieje świadomość, iż mówimy o realnym procesie zarządczym, a nie o haśle do medialnego sporu.
Jak zarządzić unijną dyrektywą?
Dlatego tak ważne jest dziś uświadamianie spółkom prawnego, a nie ideologicznego kontekstu dyrektywy. Im szybciej rynek zrozumie, że chodzi o sposób projektowania procesów wyboru do organów spółki, polityki sukcesji, o standardy rekrutacji i odporność decyzji na kontrolę regulatora czy presję inwestorów, tym mniej będzie nerwowych reakcji i uproszczeń.
Trzeba doceniać inicjatywy, które próbują ten temat odczarować i osadzić go w profesjonalnym języku prawa spółek oraz corporate governance. Taki właśnie sens ma przygotowany na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego kurs „Women on Boards”, poświęcony wdrażaniu dyrektywy UE 2022/2381. Program obejmuje nie tylko same założenia regulacyjne i perspektywę prawnoporównawczą, lecz także wdrożenie z punktu widzenia ładu korporacyjnego i polityk wewnętrznych. To ważne, bo pokazuje pełny kontekst: od przepisu do praktyki.

Kto współtworzy kurs?
Równie istotne jest to, kto ten kurs współtworzy. W gronie prowadzących są, oprócz naukowców z WPiA UW, m.in. przedstawiciele banków, Giełdy Papierów Wartościowych i Komisji Nadzoru Finansowego. Wystąpienie inaugurujące ma wygłosić dr hab. prof. UW Jacek Jastrzębski, przewodniczący KNF. To zestaw osób, który sam w sobie pokazuje, że mówimy o temacie na pograniczu prawa, rynku kapitałowego, nadzoru i praktyki biznesowej, a nie o ideologicznym seminarium.
Polska nie potrzebuje dziś wokół tej dyrektywy kolejnej wojny kulturowej. Potrzebuje sprawnej implementacji, rozsądnej komunikacji i edukacji rynku. Bo dyrektywy „Women on Boards” nie da się unieważnić samym oburzeniem ani przeczekać politycznym milczeniem. To regulacja, która już dziś wyznacza horyzont działania dla spółek. Im szybciej zaczniemy o niej mówić językiem prawa i dobrego zarządzania, tym lepiej dla spółek, inwestorów i samego państwa. Powtórzę – to dyrektywa szans, nie zagrożeń.
Materiał prasowy.