Dlaczego polski gigant krypto uciekł do Estonii? Prezes zondacrypto ujawnia kulisy
Polska mogłaby być europejskim hubem technologii blockchain i cyfrowych finansów. Dysponujemy wybitnymi programistami, silnym ekosystemem startupowym i ogromnym rynkowym potencjałem. Rzeczywistość jest jednak brutalna. Zamiast przyciągać innowacje, powolny system legislacyjny skutecznie wypycha kapitał za granicę. O trudnych relacjach z regulatorem, wyboistej drodze po licencję MiCA oraz o walce o zaufanie przysłowiowego Kowalskiego w rozmowie z BiznesInfo opowiada Przemysław Kral, prezes mającej polskie korzenie giełdy zondacrypto.
MiCA, czyli unijne „być albo nie być”
Unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets) bezpowrotnie rewolucjonizuje rynek cyfrowych aktywów, wprowadzając rygorystyczne zasady gry dla wszystkich podmiotów na Starym Kontynencie. Choć nowe przepisy mają uporządkować sektor i chronić konsumentów, dla największych graczy proces dostosowawczy przypomina żmudne starania o tradycyjną licencję bankową. Okazuje się, że na nowym prawie najwięcej zyskują rynkowi debiutanci, a nie firmy o ugruntowanej pozycji.
– W startupie możesz wszystko obiecać, zadeklarować odpowiednią segregację środków czy błyskawiczne wdrożenie systemów bezpieczeństwa – tłumaczy Przemysław Kral. – W funkcjonującym już podmiocie, takim jak nasz, regulator po prostu rzuca karty na stół i mówi "sprawdzam".
Dostosowanie potężnej infrastruktury do nowych ram prawnych to operacja na żywym organizmie, wymagająca ogromnych nakładów pracy. Gra toczy się jednak o najwyższą stawkę, a legislacyjny stoper nieubłaganie odlicza czas.
– Od lipca, jeśli podmiot nie będzie posiadał licencji MiCA, na terenie Europy nie będzie mógł legalnie robić nic – podkreśla stanowczo Kral.
Polski kapitał na estońskiej ziemi
Mimo imponującego kapitału ludzkiego Polska systematycznie traci szansę na status regionalnego lidera branży krypto. Rodzime regulacje wdrażane są z ogromnym opóźnieniem, a otoczenie prawno-podatkowe pozostaje skrajnie nieprzyjazne dla inżynierii finansowej. zondacrypto, podobnie jak wiele innych perspektywicznych firm z sektora FinTech, zmuszona była szukać bezpiecznej i stabilnej przystani w Estonii. Powód jest prozaiczny: precyzyjne przepisy, merytoryczny nadzór oraz system podatkowy pozwalający na bezkosztowe reinwestowanie wypracowanych zysków.
– Kapitał i obroty są legalnie wypychane poza granice Polski, pomimo naszych bardzo fajnych, rodzimych korzeni. Chciałbyś działać na sto procent, rozwijać się tutaj, ale po prostu nie możesz – ubolewa w rozmowie z BiznesInfo prezes zondacrypto.
Jako główne bariery rozwoju w kraju ekspert wskazuje brak polskiego odpowiednika estońskiego CIT-u oraz restrykcyjną ustawę hazardową, która całkowicie blokuje implementację innowacyjnych instrumentów na platformach transakcyjnych. Problem leży jednak znacznie głębiej – w samej mentalności decydentów politycznych i skrajnym braku zaufania na linii państwo-biznes. Szwajcarski nadzorca (FINMA) zaprasza biznes do rozmów i wskazuje kierunki rozwoju, podczas gdy w Polsce dominuje podejście nakazowo-karanie.
– Nie może być tak, że rządzący uważają przedsiębiorców za przeciwników i złodziei – kwituje gorzko Kral. – Dobry regulator potrafi być srogi, ale musi być otwarty na dialog. To właśnie buduje zdrowe partnerstwo, na którym ostatecznie zyskują wszyscy.
Cała rozmowa dostępna tutaj:
Walka o „Kowalskiego” w świecie wielkich finansów
Ostatnie miesiące na globalnych rynkach upłynęły pod znakiem wejścia w kryptowaluty wielkiego kapitału instytucjonalnego, napędzanego głośnymi debiutami funduszy ETF. Na krajowym podwórku ten entuzjazm jest jednak skutecznie gaszony przez zachowawcze podejście sektora tradycyjnego.
– Banki raczej w krypto nie będą wchodzić, bo w Polsce z góry dostają informację, że to po prostu zło – zauważa Przemysław Kral.
Właśnie dlatego, wbrew globalnym trendom, fundamentem działalności zondacrypto pozostaje klient detaliczny. To przysłowiowy Jan Kowalski, szukający bezpiecznej i darmowej bramy wymiany złotówek na waluty cyfrowe, stanowi o rynkowej sile platformy. Giełda stawia na rzetelną edukację i pracę u podstaw, traktując obsługę polskich użytkowników jako swój priorytet operacyjny.
Wizytówką tego podejścia jest stały kontakt z rynkiem, m.in. poprzez zaangażowanie w kluczowe wydarzenia branżowe, takie jak targi Nextblock Expo. Dla zondacrypto okres rynkowej bessy to nie czas na przeczekiwanie, lecz moment na intensywny rozwój infrastruktury. Zaoszczędzone dzięki estońskiej jurysdykcji środki pozwalają m.in. na wdrażanie zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji, które mają zagwarantować firmie bezapelacyjną przewagę, gdy na rynek powróci kolejna hossa.
Źródło: BiznesInfo