biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Energetyka > Czekają nas ograniczenia w podróżowaniu w podróżowaniu? Ekspert wyjaśnia unijne plany
Anna  Badurska
Anna Badurska 01.04.2026 10:42

Czekają nas ograniczenia w podróżowaniu w podróżowaniu? Ekspert wyjaśnia unijne plany

Czekają nas ograniczenia w podróżowaniu w podróżowaniu? Ekspert wyjaśnia unijne plany
Kryzys energetyczny Fot. wise-europe.ue/Grok

Komisja Europejska wysłała do państw członkowskich pilny list, apelując o dobrowolne ograniczenie korzystania z samochodów i samolotów. Czy czekają nas puste drogi i uziemione samoloty? Krzysztof Bocian, Starszy Analityk z WiseEuropa, w rozmowie z redakcją BiznesInfo rozwiewa wątpliwości.

  • Dowiesz się, dlaczego unijne prośby o rezygnację z auta ekspert nazywa “życzeniowymi”
  • Sprawdzisz, dlaczego małe stacje paliw mogą nie przetrwać walki z gigantami
  • Jak boleśnie Polacy odczują skutki decyzji idących “z góry”?

"Dobrowolne ograniczenia" czy utopia? Ekspert komentuje list z Brukseli

Wojna w Iranie wywołała globalny wstrząs, na który Komisja Europejska reaguje desperackim apelem o oszczędność energii w sektorze transportu. Sugestia rzadszego wsiadania do samochodu przez zwykłych Europejczyków budzi emocje, ale czy ma szansę powodzenia? Krzysztof Bocian z WiseEuropa wyjaśnia mechanizm tych działań:

- Tzw. „dobrowolne ograniczenia” są standardową przesłanką, czy to ze strony rządów czy organizacji typu MAE podczas kryzysów paliwowo-energetycznych. Nie doszukiwałbym się w tym przekazu „zakaz poruszania”, lecz bardziej przypomnienia, że jesteśmy w sytuacji droższych cen paliw na rynkach światowych i potencjalnych problemów z dostawami - wyjaśnia analityk.

Analityk zauważa, że takie apele mają przede wszystkim zdjąć presję z systemu. 

- Im mniejsze zużycie w sytuacji napięcia na rynku, tym łatwiej zarządzać dostawami i ograniczyć ryzyko gwałtownych niedoborów – podkreśla ekspert. 

Jednocześnie zaznacza, że władze chcą mieć „bufor bezpieczeństwa”, by w razie pogorszenia sytuacji wykazać, że podjęły działania wyprzedzające.

Czekają nas ograniczenia w podróżowaniu w podróżowaniu? Ekspert wyjaśnia unijne plany
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Gospodarka nie wybacza: "Ludzie nie przestaną jeździć"

Mimo próśb z góry, rzeczywistość na dole wygląda inaczej. Ekspert wskazuje na fundamentalny problem: naszą zależność od mobilności. Krzysztof Bocian nie pozostawia złudzeń co do realności unijnych wytycznych:

- W praktyce ludzie nie przestaną jeździć do pracy, na zakupy czy do lekarza, firmy nie przestaną produkować i dostarczać towarów w takiej skali, aby redukcja była znacząca. To automatycznie oznaczałoby potencjalne zmniejszenie PKB, takie przekazy traktowałbym bardziej jako życzeniowe - wprost ocenia Krzysztof Bocian.

Problem jest jednak głębszy i dotyczy bezpieczeństwa całej Unii.

- Unia Europejska jest w wysokim stopniu zależna od dostaw surowców i energii – obecnie ok. 60% potrzeb surowcowo-energetycznych pochodzi z importu, a w przypadku ropy naftowej współczynnik zależności od importu wynosi 97% - ostrzega.

Polska sytuacja jest równie trudna – prawie 60% naszego transportu opiera się na dieslu, a 23% na benzynach silnikowych. Jak mówi ekspert:

- (…) wąskim gardłem w niezależności energetycznej UE są zasoby, a właściwie ich niewystarczająca ilość.

Planujesz wakacje? „Lepiej, abyś się pospieszył”

Jeśli liczysz na to, że apele KE przejdą bez echa, Twoje nadzieje może rozwiać najbliższa próba zakupu biletu lotniczego. Tu nie trzeba nakazów – ceny zrobią swoje. Ekspert ostrzega podróżnych:

- To nie wytyczne i apele, a sytuacja na rynku i ceny wpłyną na zachowania konsumentów. Przynajmniej w najbliższym okresie możemy mieć do czynienia z sytuacją droższych cen biletów lotniczych, ponieważ przewoźnicy będą przerzucać koszty zakupu paliwa na ceny biletów - grzmi analityk.

Dla tych, którzy marzą o zagranicznych urlopach, analityk ma jedną, konkretną radę:

- Na rynkach widać wyraźny wzrost cen paliw lotniczych i jeżeli ktoś szuka biletów na wakacje, to lepiej, aby się pospieszył, ponieważ coraz więcej operatorów aktualizuje stawki przelotów.

Tanie latanie staje się powoli luksusem dostępnym dla nielicznych.

Dramat na stacjach paliw: „Przytrzymywanie głowy pod wodą”

Najgorętsza sytuacja czeka nas jednak przy dystrybutorach. Rząd wprowadził pakiety obniżek VAT, akcyzy oraz ceny maksymalne, co według eksperta „powinno odciążyć portfele tankujących”. Jednak medal ma drugą stronę. Koszty dla budżetu są gigantyczne – to ok. 1,6 mld zł miesięcznie. To jednak nie dziura w budżecie, a kolejki mogą być największym problemem kierowców.

Krzysztof Bocian przewiduje:

- W związku z wprowadzeniem cen maksymalnych... w pierwszych dniach możemy zobaczyć większe kolejki na stacjach. W skrajnych przypadkach może to spowodować niedobory - wyznaje ekspert.

Najgorzej mają jednak mniejsi przedsiębiorcy. Ekspert używa tu mocnego porównania:

- Ceny maksymalne uderzają w mniejsze stacje, które np. prowadzą działalność tylko w tym segmencie i nie będą w stanie utrzymać działalności na marży bliskiej 0% przez np. kilka miesięcy. Większe koncerny takie jak ORLEN, BP czy Shell będą w stanie przetrwać, „przytrzymać głowę pod wodą” przez jakiś czas i zrekompensować wynik finansowy... Mniejsze stacje szczególnie w małych miejscowościach mogą mieć problem - mówi wprost Bocian.

Oznacza to, że walka o tanie paliwo dla konsumenta może skończyć się rynkową pustynią w regionach, gdzie lokalni dystrybutorzy po prostu zbankrutują.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: