Arktyczne mrozy zmierzają do Polski. Synoptycy podali datę, tak zimno jeszcze nie było, nawet -35 st. C
Zima, która przez wiele tygodni zdawała się omijać Polskę szerokim łukiem, przygotowała scenariusz, jakiego wielu obserwatorów pogody nie spodziewało się o tej porze roku. Choć kalendarzowa wiosna jest coraz bliżej, nad Europę Środkową nadciąga potężny wyż baryczny, który otwiera szerokie wrota dla mroźnych mas powietrza prosto z samej Arktyki. Synoptycy nie pozostawiają złudzeń: to, co działo się w pogodzie do tej pory, było jedynie łagodnym wstępem do uderzenia, które może zdominować statystyki meteorologiczne ostatnich lat.
- Skandynawski wyż przemieszcza się nad Polską
- Temperatura w kraju spadnie do nawet -35 stopni
- W tych regionach jest najmroźniej
Skandynawski wyż przemieszcza się nad Polską
Obecna sytuacja baryczna nad Europą przypomina klasyczne układy z najbardziej srogich zim ubiegłego stulecia. Kluczową rolę odgrywa tu potężny ośrodek wysokiego ciśnienia, który ustabilizował się nad Skandynawią i północno-zachodnią częścią Rosji. W meteorologii taki układ działa jak wentylator, który zgodnie z ruchem wskazówek zegara zasysa ekstremalnie wychłodzone, suche powietrze polarne i transportuje je bezpośrednio nad terytorium Polski.
Brak istotnego zachmurzenia, który towarzyszy tym układom, dodatkowo potęguje proces radiacji, czyli wypromieniowywania ciepła z powierzchni gruntu w przestrzeń kosmiczną tuż po zachodzie słońca.

W najbliższych dobach będziemy świadkami stopniowego, ale bardzo wyraźnego osiadania mrozu. Pierwsze symptomy nadchodzącej fali są już odczuwalne, jednak to nocne spadki temperatur będą stanowiły największe wyzwanie. Prognozy krótkoterminowe wskazują, że w wielu regionach kraju słupki rtęci w nocy bez problemu przekroczą barierę –20 stopni Celsjusza.
Co istotne, również w ciągu dnia słońce nie będzie w stanie przebić się przez arktyczną blokadę, co zaowocuje temperaturami maksymalnymi utrzymującymi się na poziomie poniżej –10 stopni. To zjawisko tzw. mrozu całodobowego, który w połączeniu z niemal bezwietrzną aurą tworzy specyficzny, kłujący mikroklimat.
Temperatura w kraju spadnie do nawet -35 stopni
Najnowsze wyliczenia modelu ECMWF (European Centre for Medium-Range Weather Forecasts), uznawanego za jeden z najbardziej precyzyjnych na świecie, kreślą scenariusz, który może budzić niepokój nawet u mieszkańców tradycyjnego polskiego bieguna zimna. Kulminacja uderzenia arktycznego powietrza spodziewana jest w nadchodzący piątek (13.02) oraz w sobotnią noc (14.02).
Dane wskazują, że na północy oraz północnym wschodzie kraju temperatury na standardowej wysokości dwóch metrów mogą spaść do –30 stopni Celsjusza. Jeszcze bardziej drastycznie wyglądają prognozy dla warstwy przygruntowej, gdzie lokalne zastoiska mrozu mogą wygenerować spadki aż do –35 stopni.

Według państwowych synoptyków, tegoroczne Walentynki w północno-wschodniej Polsce upłyną pod znakiem ekstremalnych wartości rzędu –28 stopni Celsjusza w klatkach meteorologicznych. Warto zaznaczyć, że tak niskie odczyty przy obecnym stanie globalnego ocieplenia są rzadkością i mogą aspirować do miana najostrzejszego incydentu zimowego w obecnym sezonie.
Statystyki pokazują, że choć krótkotrwałe ataki zimy zdarzają się regularnie, to tak głębokie nurkowanie temperatur w połowie lutego jest anomalią wykraczającą poza standardy ostatniej dekady.
Zobacz też: Ministra zapowiada kontrole w Dino. Pracownikom radzi wyjść ze sklepów
W tych regionach jest najmroźniej
Potwierdzenie siły nadciągającego żywiołu dają już teraz stacje pomiarowe zlokalizowane w najbardziej newralgicznych punktach kraju. Suwałki, tradycyjnie kojarzone z najniższymi temperaturami w Polsce, odnotowały już oficjalny spadek do –27,9°C na wysokości klatki meteorologicznej.
Pomiary tuż nad powierzchnią ziemi w tym samym regionie wskazały ekstremalne –35°C, co w zasadzie paraliżuje wszelką aktywność zewnętrzną bez specjalistycznego sprzętu. To jednak nie koniec listy rekordowo zimnych lokalizacji, ponieważ tegoroczna fala mrozów uderza punktowo z niespotykaną dotąd siłą, wykorzystując ukształtowanie terenu i lokalne uwarunkowania mikroklimatyczne.
Jeszcze bardziej siarczysty mróz został zarejestrowany w Biernatkach pod Augustowem, gdzie stacje telemetryczne wskazały poziom –29,8°C. Prawdziwe załamanie skali nastąpiło jednak w miejscowości Budry koło Węgorzewa. Tamtejsze termometry pokazały szokujące –33,2°C, co czyni ten region obecnie najzimniejszym miejscem w strukturach pomiarowych IMGW. Takie wartości oznaczają, że mamy do czynienia z mrozem, który potrafi zamrozić nie tylko wodę, ale wpływa na strukturę materiałów budowlanych czy paliw w zbiornikach.