biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Ani Warszawa, ani Kraków. W tym mieście ceny mieszkań wystrzeliły. "Potrzeby rosną, budżet już nie"
Patryk Wołosz
Patryk Wołosz 22.04.2026 14:23

Ani Warszawa, ani Kraków. W tym mieście ceny mieszkań wystrzeliły. "Potrzeby rosną, budżet już nie"

Ani Warszawa, ani Kraków. W tym mieście ceny mieszkań wystrzeliły. "Potrzeby rosną, budżet już nie"
Fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Wrocławski rynek nieruchomości od lat uchodzi za jeden z najbardziej stabilnych, a zarazem dynamicznych w kraju. Jednak to, co dzieje się na nim w ostatnich miesiącach, zaskakuje nawet doświadczonych graczy. Stolica Dolnego Śląska właśnie przebiła psychologiczną barierę cenową, stawiając kupujących przed dylematem, który jeszcze niedawno wydawał się abstrakcją.

Stolica Dolnego Śląska w elitarnym klubie najdroższych miast

Takiej sytuacji w historii wrocławskiego rynku nieruchomości jeszcze nie było. Miasto oficjalnie dołączyło do Warszawy, Krakowa i Trójmiasta, tworząc wielką czwórkę najdroższych metropolii w Polsce. Według danych portalu Tabelaofert, aktualna średnia cena ofertowa we Wrocławiu wynosi obecnie 15 144 zł za m², co oznacza wzrost o 2,4% względem końca 2024 roku. Jeszcze w 2020 roku metr kwadratowy nowego mieszkania kosztował nieco ponad 8 tys. zł. Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilku lat wartość lokali niemal się podwoiła, a w prestiżowych lokalizacjach stawki sięgają już 18–20 tys. zł za m². Ta dynamika sprawia, że nabywcy muszą redefiniować swoje oczekiwania finansowe niemal co kwartał.

Ani Warszawa, ani Kraków. W tym mieście ceny mieszkań wystrzeliły. "Potrzeby rosną, budżet już nie"
Fot. Pixabay/Tan2 (zdj. poglądowe)

Wrocław pozostaje jednym z najbardziej dynamicznych rynków mieszkaniowych w Polsce. W ciągu ostatnich sześciu lat ceny nieruchomości systematycznie idą w górę, na co wpływ mają zarówno rosnące koszty realizacji inwestycji, jak i utrzymujący się wysoki popyt - zauważa Tomasz Bednarek, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele - od rosnących kosztów materiałów budowlanych, przez brak gruntów, aż po czynniki makroekonomiczne. Co więcej, prognozy na 2027 rok wskazują, że średnia cena m² we Wrocławiu może osiągnąć poziom 16 255 zł. To sprawia, że wejście na rynek staje się coraz trudniejsze, szczególnie dla osób kupujących swoją pierwszą nieruchomość.

Zobacz także: Targowiska i bazary mają problem. Drobny handel w Polsce obumiera

Bolesny kompromis budżetowy

Obecna sytuacja wymusza na wrocławianach zmianę preferencji zakupowych. Choć oferta deweloperów powoli się odbudowuje – na koniec lutego w sprzedaży było 9,3 tys. lokali – to zainteresowanie wciąż pozostaje wysokie. Tylko w styczniu i lutym sprzedano blisko tysiąc mieszkań (wzrost o 11,3% rok do roku). Największym wzięciem cieszą się lokale 3-pokojowe (36,6% sprzedaży) oraz 2-pokojowe (35,6%). Kawalerki stanowią 16,3% rynku, natomiast zainteresowanie dużymi apartamentami powyżej 5 pokoi jest marginalne i wynosi zaledwie 0,9%, co świadczy o potrzebie optymalizacji kosztów. Nierównowaga rynkowa jest widoczna zwłaszcza w okresach szczytowych, kiedy sprzedaż potrafi przewyższyć nową podaż o kilkaset lokali miesięcznie.

Zobacz także: Ceny nowych mieszkań zerwały się ze smyczy. Kolejne miasto przebiło próg 15 tys. zł za mkw

Mieszkania dwu- i trzypokojowe są dziś kompromisem między ceną a funkcjonalnością, szczególnie dla młodych rodzin. Problem pojawia się w momencie, gdy potrzeby mieszkaniowe rosną, a budżet już nie -  mówi dalej Bednarek.

Ta dysproporcja sprawia, że klienci coraz rzadziej szukają lokum w obrębie Starego Miasta czy Krzyków. Wybór często pada na zachodnie dzielnice, takie jak Żerniki czy Złotniki, gdzie deweloperzy oferują nieco niższe stawki, choć i tam granica przystępności cenowej jest systematycznie przesuwana. 

Ucieczka z miasta czyli luksus posiadania przestrzeni

W obliczu galopujących cen nowym trendem staje się migracja do podwrocławskich miejscowości. Lutynia czy Miękinia nie są już tylko sypialniami, ale realną alternatywą dla ciasnych mieszkań w centrum. Porównanie siły nabywczej w tym kontekście jest uderzające.

Kwota około 500 tys. zł we Wrocławiu zwykle wystarcza na zakup niewielkiego mieszkania z rynku pierwotnego o powierzchni poniżej 40 m². Tymczasem w podwrocławskiej Lutyni za zbliżoną sumę można nabyć trzypokojowe mieszkanie o metrażu blisko 60 m², a w Miękini nawet segment w zabudowie szeregowej, w cenie porównywalnej do trzy- lub czteropokojowego lokalu w mieście - wyjaśnia Tomasz Bednarek.

Taka różnica sprawia, że dla wielu rodzin wybór lokalizacji poza granicami administracyjnymi miasta staje się koniecznością. Na sytuację wpływają również globalne niepokoje i wskaźniki finansowe. Wojna na Bliskim Wschodzie rzutuje na ceny surowców, a wysoki WIBOR 6M (stopa procentowa kredytów na rynku międzybankowym) uderza w zdolność kredytową. Mimo to obawa przed inflacją paradoksalnie powoduje falę zakupów dokonywanych szybko, pod wpływem impulsu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: