Alarm na rynku pracy w Wielkopolsce. Setki osób mogą stracić pracę w jednej fabryce
Fala restrukturyzacji w polskim przemyśle nie omija nawet największych graczy, co dobitnie pokazuje najnowsza decyzja giganta branży oświetleniowej. Choć region pilski od lat kojarzony był ze stabilnością zatrudnienia w sektorze technologicznym, nadchodzące miesiące przyniosą tam spore zmiany na liście płac. Decyzja o redukcji etatów zapadła w momencie, gdy globalny rynek wymusza na producentach drastyczne odejście od sprawdzonych, lecz przestarzałych już technologii na rzecz ekologicznych innowacji. Czy obietnice stworzenia nowych stanowisk w przyszłości wystarczą, by uspokoić nastroje społeczne w Wielkopolsce?
- Transformacja energetyczna wymusza trudne decyzje kadrowe
- Zwolnieni pracownicy mają otrzymać odprawy
- Kończy się era tradycyjnego oświetlenia w polskim przemyśle
Transformacja energetyczna wymusza trudne decyzje kadrowe
Sytuacja w Signify Poland, firmie będącej kluczowym elementem krajobrazu gospodarczego Piły, jest pochodną szerszego trendu panującego w całej Unii Europejskiej. Spółka oficjalnie potwierdziła plany redukcji 295 stanowisk pracy, co dotknie nie tylko zakład produkcyjny w Wielkopolsce, ale również jednostki w Warszawie i Łodzi. Najmocniej uderzenie to odczuje jednak Piła, gdzie zatrudnienie straci około 200 osób. Powód tej decyzji jest prozaiczny, choć dla zwalnianych bolesny: świat definitywnie żegna się z oświetleniem konwencjonalnym, czyli tradycyjnymi źródłami światła, na rzecz rozwiązań LED oraz inteligentnych systemów zarządzania energią.
Proces wygaszania starych linii produkcyjnych nie jest kaprysem zarządu, lecz koniecznością wynikającą z malejącego popytu i rygorystycznych norm środowiskowych. Firma, która w 2025 roku osiągnęła globalną sprzedaż na poziomie 5,8 mld euro, musi dostosować swoje moce przerobowe do portfela zamówień, w którym tradycyjne żarówki stają się jedynie wspomnieniem. Rzeczniczka spółki, Ewa Czaińska, otwarcie przyznaje, że to krok trudny, ale niezbędny dla zachowania rentowności całej grupy kapitałowej.
Redukcja 295 stanowisk to trudny, ale konieczny krok. Proces jest prowadzony zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych. Osoby dotknięte zmianami otrzymają odprawy przekraczające wymogi ustawowe oraz kompleksowy program wsparcia realizowany przez zewnętrznego, profesjonalnego partnera - powiedziała PAP Ewa Czaińska.
Warto zauważyć, że transformacja przemysłowa tego typu rzadko przebiega bezkosztowo w sferze ludzkiej, nawet w tak nowoczesnych organizacjach. Signify, obecne w ponad 70 krajach i zatrudniające globalnie 27 tysięcy pracowników, staje przed wyzwaniem utrzymania wizerunku odpowiedzialnego pracodawcy w obliczu masowych zwolnień.
W Polsce firma daje pracę około 2700 osobom, co oznacza, że planowana redukcja obejmie ponad 10 proc. lokalnej załogi. To znaczący ubytek, biorąc pod uwagę, że Signify Poland jest największym pracodawcą przemysłowym w regionie pilskim. Zmiana profilu działalności z produkcji masowej oświetlenia starego typu na zaawansowaną elektronikę i systemy Hue wymaga nie tylko innych maszyn, ale przede wszystkim innych kompetencji, których część obecnej kadry może po prostu nie posiadać w wymaganym stopniu.
Zwolnieni pracownicy mają otrzymać odprawy
Mimo fatalnych wieści dla niemal trzystu rodzin, spółka stara się łagodzić skutki społeczne prowadzonych działań poprzez pakiet osłonowy wykraczający poza minimum ustawowe. Pracownicy objęci zwolnieniami grupowymi mają otrzymać odprawy finansowe o podwyższonym standardzie oraz dostęp do profesjonalnych programów wsparcia w poszukiwaniu nowego zajęcia. Zarząd deklaruje, że proces potrwa do końca bieżącego roku, co ma dać zwalnianym czas na adaptację do nowej sytuacji rynkowej.
Co ciekawe, firma nie zamyka całkowicie drzwi przed swoimi dotychczasowymi podwładnymi. Osoby tracące pracę mogą brać udział w otwartych rekrutacjach wewnątrz całej organizacji, a w przypadku zbieżności kompetencji z nowymi potrzebami firmy, otrzymają pierwszeństwo w dalszych krokach rekrutacyjnych. Jest to o tyle istotne, że równolegle z wygaszaniem starych linii, Signify planuje inwestycje w nowoczesne technologie, które mają stać się nowym filarem zakładu w Pile.
Jeśli kompetencje danej osoby są zbliżone do wymagań na oferowanym stanowisku, pracownik otrzyma propozycję dalszych kroków rekrutacyjnych lub możliwość rozważenia dostępnej roli - podała rzeczniczka spółki w rozmowie z PAP.
Inwestycyjnym „asem w rękawie” ma być wdrożenie technologii druku 3D w procesach produkcyjnych oraz przeniesienie do Polski nowych kompetencji z zakresu badań i rozwoju. Spółka zapowiada, że dzięki tym zmianom w nadchodzących latach w Pile powstanie około 100 nowych miejsc pracy. Choć matematycznie nie pokrywa to w pełni obecnej straty 295 etatów, wskazuje na kierunek, w którym zmierza firma: mniej rąk do pracy przy prostych czynnościach, a więcej specjalistów obsługujących zaawansowane systemy produkcyjne.
Zakład w Wielkopolsce pozostaje istotnym punktem na mapie grupy, pełniąc funkcje nie tylko wytwórcze, ale i zarządcze w obszarach finansów, logistyki oraz HR na poziomie globalnym. To właśnie te działy wspierające mogą stanowić o przyszłej sile i stabilności pilskiego oddziału, chroniąc go przed całkowitą marginalizacją w strukturach międzynarodowego giganta.
Zobacz też: W tej pracy nie potrzebujesz nawet matury. Płacą nawet 19 tys. zł
Kończy się era tradycyjnego oświetlenia w polskim przemyśle
Historia zwolnień w Signify Poland to klasyczny przykład kreatywnej destrukcji, o której pisał ekonomista Joseph Schumpeter. Stare technologie muszą ustąpić miejsca nowym, efektywniejszym, nawet jeśli wiąże się to z przejściowym wzrostem bezrobocia w konkretnych ośrodkach. Dla regionu pilskiego to sygnał ostrzegawczy – nadmierne uzależnienie od jednego, dużego pracodawcy zawsze niesie ze sobą ryzyko w okresach gwałtownych zmian technologicznych.
Niemniej jednak, zapowiedź budowy nowych linii produkcyjnych i utrzymanie w Pile centrum usług wspólnych sugeruje, że koncern wiąże z Polską długofalowe plany. Transformacja w stronę rozwiązań LED i systemów zintegrowanych to jedyna droga dla firmy, która chce konkurować na globalnym rynku z tanimi producentami z Azji.
Dla obserwatorów rynku gospodarczego kluczowe będzie teraz to, jak sprawnie uda się przeprowadzić proces przebranżowienia pracowników oraz czy obiecane 100 nowych miejsc pracy faktycznie powstanie w deklarowanym terminie. Signify, mając w swoim portfolio tak rozpoznawalne marki jak Philips czy Color Kinetics, dysponuje odpowiednim kapitałem, by przetrwać ten okres transformacji, jednak lokalny rynek pracy w Wielkopolsce zostanie poddany poważnemu testowi.