biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Znana marka odzieżowa pod presją. Setki sklepów do likwidacji, pracownicy do zwolnienia
Ewa Matysiak
Ewa Matysiak 26.02.2026 09:35

Znana marka odzieżowa pod presją. Setki sklepów do likwidacji, pracownicy do zwolnienia

Znana marka odzieżowa pod presją. Setki sklepów do likwidacji, pracownicy do zwolnienia
fot. Santeri Viinamäki, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=66704444

Branża odzieżowa stanęła w obliczu potężnych turbulencji, które zmieniają krajobraz handlowy od Nowego Jorku po Warszawę. Globalni gracze, dotychczas pewni swojej pozycji w centrach miast, muszą mierzyć się nie tylko z rosnącymi kosztami operacyjnymi i ekspansją e-commerce, ale także z nadchodzącym walcem legislacyjnym. W tym burzliwym krajobrazie szczególnie chwieje się pozycja szwedzkiej sieciówki, która przy okazji “porządków w szafie” zamyka setki sklepów – także w Polsce.

  • Producenci ubrań mają problem? Zjawisko przybiera na sile
  • Odzieżowy gigant się zwija. Polacy wolą kupować w sieci
  • Rewolucja ROP, czyli kto zapłaci za stare ubrania?

Producenci ubrań mają problem? Zjawisko przybiera na sile

Obraz tłumów szturmujących wielopoziomowe salony znanych marek powoli odchodzi do lamusa, ustępując miejsca strategii optymalizacji. Globalni giganci, tacy jak Zara należąca do grupy Inditex, koncern H&M czy amerykańska marka Esprit, od dłuższego czasu realizują plan masowej redukcji liczby placówek stacjonarnych. 

Zmiany te nie są przypadkowe, a jako wyraźny przykład można wskazać właśnie szwedzką sieciówkę, która zamyka już setki sklepów na całym świecie. Bilans ostatnich siedmiu lat ukazuje skalę tego zjawiska - likwidacja sięgnęła blisko 1000 punktów, z czego w 2024 roku kilkadziesiąt oddziałów w Niemczech i Hiszpanii zostało przeznaczonych do likwidacji. W ogólnym rozrachunku przekłada się to na spadek liczby lokalizacji o 20%, z ponad 5 tysięcy do około 4 tysięcy. 

Redukcje nie dotyczą wyłącznie sklepów stacjonarnych, ale również zaplecza operacyjnego. Przykładem jest decyzja o likwidacji Centrum Obsługi Klienta w Maastricht (Holandia), obsługujących klientów z wielu krajów europejskich, co wiąże się ze zwolnieniami grupowymi obejmującymi około 250 osób. Obsługę klientów H&M będzie realizować zewnętrzny partner - centrum zostaje outsourcingowane. Proces ten ma zakończyć się do 1 czerwca 2026 roku, co pokazuje, że cięcia budżetowe dotykają serca administracyjnego marki. 

Zamykanie flagowych placówek to jedynie wierzchołek góry lodowej, pod którą kryje się fundamentalne przewartościowanie modelu biznesowego, wymuszone zmieniające się nawyki konsumentów, którzy coraz rzadziej wybierają tradycyjne przymierzalnie. Prawdziwe wyzwanie dla branży odzieżowej nadejdzie jednak nie z galerii handlowych, lecz z gabinetów ministerialnych Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź tkwi w rentowności, ale i ekologii.

Znana marka odzieżowa pod presją. Setki sklepów do likwidacji, pracownicy do zwolnienia
fot.  JESHOOTS-com/pixabay

Odzieżowy gigant się zwija. Polacy wolą kupować w sieci

Utrzymanie ogromnych powierzchni w prestiżowych punktach miast staje się nieuzasadnione ekonomicznie w obliczu dwucyfrowych wzrostów sprzedaży online. Coraz więcej klientów rezygnuje z wizyt w tradycyjnych sklepach, przenosząc swoje zakupy do internetu, gdzie mogą wygodnie porównywać oferty i zamawiać produkty z dostawą prosto do domu. Sklepy stacjonarne tracą na znaczeniu, a marki koncentrują się na optymalizacji sprzedaży online oraz budowaniu atrakcyjnych platform e-commerce. Tradycyjne doświadczenie zakupowe ustępuje miejsca cyfrowej wygodzie i nowym sposobom interakcji z klientem. 

Dlatego H&M, od H & M Hennes & Mauritz AB, przesuwa akcenty tam, gdzie marża jest najwyższa, nawet jeśli oznacza to pożegnanie z kultowymi dla wielu klientów adresami. W ten sposób branża fashion próbuje uciec przed widmem stagnacji, dostosowując się do nowej, cyfrowej rzeczywistości.

W kontekście Polski szczególne poruszenie wywołała informacja o losach flagowego salonu H&M w samym sercu stolicy. Sklep przy ul. Marszałkowskiej, działający nieprzerwanie od 21 lat w kompleksie Wars Sawa Junior, zniknął z handlowej mapy Warszawy 3 października 2025 roku. Jest to decyzja symboliczna, gdyż lokal ten przez dwie dekady był punktem odniesienia dla polskiego rynku mody. Przyczyną nie jest jednak wyłącznie kondycja samej marki, ale zmiana wizji właściciela obiektu. 

Firma Atrium European Real Estate planuje przebudowę i nadanie kompleksowi nowej funkcji. To pokazuje szerszy trend - centra handlowe w Polsce przestają być świątyniami jednej marki, a stają się przestrzeniami wielofunkcyjnymi. Mimo tych zmian, Polska na tle globalnym wciąż pozostaje dla sieci ważnym rynkiem, choć liczba placówek sukcesywnie maleje. 

Warto zauważyć, że dynamika sprzedaży w naszym kraju bywa kapryśna, co w połączeniu z rosnącymi kosztami najmu i energii zmusza menedżerów do drastycznych cięć. Każdy metr kwadratowy powierzchni musi dziś na siebie zarobić z nawiązką, inaczej przegrywa walkę z algorytmami sklepów internetowych. To brutalna gra rynkowa, w której sentymenty do historycznych lokalizacji nie mają większego znaczenia wobec arkusza kalkulacyjnego.

Znana marka odzieżowa pod presją. Setki sklepów do likwidacji, pracownicy do zwolnienia
fot. domena publiczna

Rewolucja ROP, czyli kto zapłaci za stare ubrania?

ROP to kolejny kluczowy czynnik, który zaznaczy swoje piętno w sektorze odzieżowym, zwłaszcza w fast fashion. Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, przygotowuje się do wdrożenia systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli własnie wspomnianego ROP. To mechanizm, który przenosi finansowy ciężar zagospodarowania odpadów z samorządów na barki firm wprowadzających produkty na rynek. 

Zgodnie z zapowiedziami wiceministry klimatu Anity Sowińskiej, prace nad przepisami mają zakończyć się w 2026 roku, a system w pełni ruszy od kwietnia 2028 roku. Zasada "zanieczyszczający płaci" stanie się rzeczywistością, co dla marek typu "fast fashion" oznacza konieczność opłacenia każdej tony ubrań i obuwia, które trafią na śmietnik. To potężne obciążenie finansowe, które niemal na pewno zostanie przerzucone na konsumentów w postaci wyższych cen. 

Firmy będą musiały wykazać, że ich produkty nadają się do recyklingu lub ponownego użycia, co wymusi zmianę technologii produkcji już na etapie projektowania. To moment zwrotny - era taniej odzieży produkowanej bez oglądania się na środowisko dobiega końca. 

Czy giganci przetrwają tę próbę? Wiele zależy od tego, jak szybko zaadaptują systemy obiegu zamkniętego. W nowym ładzie prawnym sukces odniosą nie ci, którzy sprzedadzą najwięcej, lecz ci, którzy najtaniej i najskuteczniej poradzą sobie z cyklem życia swojego produktu, od bawełnianego pola aż po sortownię tekstyliów.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: